Przed nowym naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) gen. Mychajłem Drapatym stoi wiele wyzwań, m.in. problem mobilizacji - napisał „New York Times”. Gazeta podkreśliła, że Drapaty reprezentuje młodsze, nowoczesne pokolenie dowódców i jest wspierany przez proreformatorskie siły w armii.


Drapaty przejmuje dowództwo nie tylko w czasie wciąż trwającej wojny z Rosją, ale również w trudnym momencie zmian w ukraińskiej polityce i siłach zbrojnych - zaznaczył amerykański dziennik. 43-letni generał został mianowany głównodowodzącym SZU we wtorek.
„NYT” wyliczył szereg wyzwań, z którymi musi się zmierzyć Drapaty. To m.in. drażliwa kwestia rekrutacji do ukraińskiego wojska, konieczność nieustannego unowocześniania sił zbrojnych, przygotowanie obrony sieci energetycznej przed spodziewanymi zimowymi atakami Rosjan czy dalsze spowalnianie rosyjskiej kampanii w Donbasie.
Według gazety tę sytuację dodatkowo komplikują polityczne okoliczności przejęcia dowództwa przez Drapatego. Poprzedni naczelny dowódca, gen. Ołeksander Syrski, został zdymisjonowany w atmosferze konfliktu ze zwolnionym wcześniej ministrem obrony Mychajłem Fedorowem. Sytuacja ta obnażyła napięcia między dowództwem wojskowym a kierownictwem politycznym.
Drapaty będzie musiał balansować między prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, który przejawia tendencje do ręcznego zarządzania armią, a proreformatorskim skrzydłem w wojsku, opowiadającym się za większą niezależnością operacyjną - zaznaczył dziennik.

Gazeta dodała, że Syrski był uważany za dowódcę podporządkowanego prezydentowi, a Drapaty może liczyć na wsparcie wojskowych, którzy chcą odejścia od sztywnego, odgórnego stylu dowodzenia.
„NYT” przypomniał, że nowy dowódca ma nowocześniejsze podejście do prowadzenia wojny niż poprzednik i jest m.in. jednym z głównych architektów koncepcji wykorzystywania bezzałogowców w ukraińskiej armii.
Można się spodziewać, że Drapaty będzie popierał dalsze unowocześnianie armii, na co naciskał również Fedorow, a także zwiększy niezależność niższych rangą dowódców - ocenił dziennik.
Jak dodała gazeta, nowy dowódca uważa, że problemy kadrowe ukraińskiej armii nie wynikają z samego niedoboru żołnierzy, ale ze złego zarządzania ludźmi już wcielonymi do wojska, błędów w szkoleniach i korupcji. (PAP)
adj/ rtt/






























































