Prawie 10 lat po wbiciu symbolicznej pierwszej łopaty władze Nikaragui cofnęły koncesję chińskiego konsorcjum budowlanego, które miało przekopać nowy kanał pomiędzy Atlantykiem i Pacyfikiem.


Wielki kanał międzyoceaniczny, będący oczkiem w głowie dyktatora Nikaragui Daniela Ortegi, coraz bardziej oddala się od realizacji. Zgromadzenie Narodowe kraju głosiło, że ramy prawne projektu zostaną zmienione. Wycofano również koncesję chińskiego konsorcjum budowlanego HKND Group, które miało odpowiadać za jego wykonanie.
Przyczyny rozwiązania umowy nie zostały przedstawione. Zdaniem “Tagesschau” powodem mogły być problemy finansowe chińskiego przedsiębiorcy Wanga Jinga - właściciela HKND. Podobno podczas kryzysu na chińskiej giełdzie w 2015 roku miliarder stracił 85% swojego majątku.
Wang Jing zarobił fortunę w branży telekomunikacyjnej i nie realizował wcześniej podobnych projektów. Mimo to wygrał przetarg określany jako jedno z największych inżynieryjnych przedsięwzięć w historii. Po ukończeniu kanału miał otrzymać go w dzierżawę na 50 lat. O tym, że nie przekop powstanie, zaczęto mówić w połowie zeszłego roku.

278-kilometrowy Kanał Nikaraguański o szerokości 520 metrów i głębokości 30 metrów miał połączyć Morze Karaibskie z Pacyfikiem, przecinając Jezioro Nikaragua - największy zbiornik słodkiej wody w Ameryce Środkowej.
Według narracji władz Nikaragui projekt miał rzucić wyzwanie Kanałowi Panamskiemu oraz wydobyć kraj z nędzy. HKND Group miało zainwestować w budowę 50 mld USD, zapewnić mieszkańcom kraju 50 000 miejsc pracy oraz zobowiązało się podwoić PKB Nikaragui w ciągu 5 lat od realizacji projektu, która miała zakończyć się w 2019 roku.
Pomimo że od wstępnego terminu ukończenia Kanału Nikaraguańskiego minęło już 5 lat i w związku z nim wywłaszczono 30 000 osób zamieszkujących obszar, przez które miał przebiegać, przekop nie został rozpoczęty. Jedynym widocznym śladem przedsięwzięcia pozostały nieukończone drogi dojazdowe do terenu budowy.
Pomysł budowy kanału spotkał się również ze sprzeciwem mieszkańców kraju, którzy protestowali przeciwko projektowi. Według “Guardiana” jego realizacja miała wiązać się z przesiedleniem 120 000 ludzi oraz mogła doprowadzić do wyginięcia 22 zagrożonych gatunków.
W 2019 roku sąd w Nikaragui skazał trzech liderów rolników biorących udział w protestach na kary 216, 210 i 159 lat więzienia. Zgodnie z krajowym prawem, które ustanawia górną granicę wyroków, wyjdą jednak po 30 latach. Zostali oskarżeni o nieudaną próbę zamachu stanu przeciwko rządowi.
Michał Misiura































































