Z powodu prorosyjskiej polityki ustępującego premiera Węgier Viktora Orbana współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej (V4) była w ostatnich latach niemożliwa, teraz mamy nadzieję na jej wznowienie - powiedział wiceminister obrony Paweł Zalewski w rozmowie z austriacką agencją APA.


W ostatnich latach współpraca w ramach V4 (Czechy, Polska, Słowacja i Węgry) stała się niemożliwa, gdyż Węgry pod rządami Orbana wspierały interesy Rosji, ale „mamy nadzieję, że teraz współpracę uda się wznowić” – powiedział wiceszef MON w opublikowanym w piątek wywiadzie.
W wyborach parlamentarnych 12 kwietnia partia Fidesz Orbana, pozostająca u władzy od 2010 roku, przegrała z głównym ugrupowaniem opozycyjnym TISZA Petera Magyara.
Szykujący się do objęcia władzy w Budapeszcie Magyar opowiedział się za rozszerzeniem V4 o Austrię, Słowenię i Chorwację - zaznaczyła APA. Zalewski ocenił, że najpierw należałoby ustalić, co taka poszerzona grupa chciałaby osiągnąć w ramach Unii Europejskiej.
- Polska jest dostawcą bezpieczeństwa we wschodniej części Europy Północnej, ale nasz sukces zależy również od pokojowego rozwoju sytuacji na Bałkanach - podkreślił Zalewski.

Wiceminister ocenił, że należy doprecyzować obowiązek wzajemnej pomocy wynikający z artykułu 42.7 Traktatu o Unii Europejskiej. - Mamy bardzo dobre plany w NATO, ale czy mamy je także w UE? W NATO wiemy, jak zareagujemy (w razie zagrożenia - PAP). Ale czy jako członkowie UE uzgodniliśmy, jak zareagujemy? Nie - powiedział Zalewski.
Wiceszef MON przypomniał, że wojna w Ukrainie przeniosła rosyjską agresję „bardzo blisko naszych granic”, a przeciwko Europie Rosja prowadzi wojnę hybrydową. Jego zdaniem Moskwa nie zaatakuje państw bałtyckich, choć Władimir Putin może „błędnie ocenić sytuację”. - Rozumiemy możliwe zagrożenia. Jesteśmy na nie przygotowani - zapewnił.
Zalewski opowiedział się za dalszym wspieraniem odpierającej rosyjską inwazję Ukrainy, zaznaczając, że „front rosyjsko-ukraiński jest naszą pierwszą linią bezpieczeństwa”.
UE dopiero za kilka lat będzie zdolna odstraszać Rosję, a w razie potrzeby także prowadzić działania ofensywne - ocenił polski polityk, dodając, że z tego powodu opowiada się za dobrymi relacjami Europy z USA. - Istnieje coś takiego jak interes amerykański i jest on ściśle powiązany z Europą. Jeśli Amerykanie chcą naprawdę powstrzymać Chiny, potrzebują do tego Europy - podkreślił.
Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ akl/ ktl/































































