Ukrainę i nas wszystkich czekają ciężkie i trudne miesiące, więc warto pokazać w takiej chwili solidarność - podkreślił premier Donald Tusk, rozpoczynając wizytę w Ukrainie. Dodał, że przyjechał tu, by pokazać, że Ukraina nie jest sama.


Szef polskiego rządu rozpoczął w piątek wizytę w Ukrainie, podczas której weźmie udział w szczycie Karpackiej Inicjatywy Integracyjnej; spotyka się też m.in. z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i premierem Słowacji Robertem Ficem.
W rozmowie z dziennikarzami przed rozpoczęciem szczytu, Tusk powiedział, że przyjechał „głównie po to, żeby pokazać, że Ukraina nie jest sama”.
- Czekają nas wszystkich, nie tylko Ukrainę ciężkie, trudne tygodnie i miesiące, więc warto pokazać w takiej chwili solidarność. Bardzo zależało mi na tym, żeby nasi ukraińscy przyjaciele widzieli, że Polska jest z nimi - dodał Tusk.
Dodał, że podczas jego pobytu w Ukrainie przewidziana jest „rozmowa w cztery oczy” z prezydentem tego kraju. - Będziemy rozmawiać o uczestnictwie Polski w koalicji antybalistycznej. Mamy przewidziane dłuższe spotkanie w cztery oczy i tam będzie okazja, żeby rozmawiać o bilateralnych relacjach, ale (głównym - PAP) tematem oczywiście jest szersza współpraca regionalna - zaznaczył premier.
We all have difficult weeks and months ahead of us. Today, in Ukraine, we are showing our solidarity. pic.twitter.com/Ier7ggZ4as
— Donald Tusk (@donaldtusk) September 18, 2026
Na pytanie, czy widział efekty uderzeń dronów na miejscu, Tusk przekazał, że „na szczęście” nie widział rosyjskich dronów w akcji. Jednocześnie zaznaczył, że otrzymał „sporo relacji od miejscowych na temat bardzo intensywnych działań, których celem jest nie tylko zniszczenie infrastruktury energetycznej, ale też ukraińskiego przemysłu”.

- Ta wojna na wyniszczenie gospodarki wydaje się, że wkracza w decydującą fazę. Wszyscy byśmy tego bardzo chcieli, żeby doszło do rozejmu, przerwania ognia i rozmów pokojowych. Słyszymy różne sugestie, że być może coś się odblokuje, (...) ale to ciągle jest bardzo niepewne i postawa Rosja wydaje się jak na razie bardzo taka agresywna i niechętna - podkreślił.
Premier odniósł się też do swojego czwartkowego wystąpienia w Sejmie, podczas którego mówił m.in. o tym, że istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, a oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek i nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO.
- Po pierwsze, żeby być precyzyjnym, mówimy o możliwych scenariuszach, a nie o tym, co się zdarzy na pewno i to, o czym już też wielokrotnie mówiłem, Polska i inne kraje muszą być przygotowane na różne scenariusze, także te bardziej dramatyczne - powiedział Tusk.
Zaznaczył przy tym, że „ostatnie zdarzenia pokazują, że rzeczywiście koncentracja tych ataków w pobliżu granicy z Polską na pewno jest niepokojącą wiadomością”. - Dlatego będziemy działali na pewno niepochopnie, na pewno ostrożnie - dodał.
W lipcu podczas spotkania Koalicji Chętnych w Paryżu zawiązana została tzw. koalicja antybalistyczna, której celem jest budowa nowych zdolności do obrony przed pociskami balistycznymi. Koalicję zawiązała Ukraina z dziewięcioma partnerami europejskimi - Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, Włochami, Hiszpanią, Holandią, Norwegią, Danią i Szwecją.
Tusk pytany wówczas o brak Polski w tej koalicji stwierdził, że ma ona charakter przemysłowy i zgłaszały się firmy, „które są gotowe wnieść swój potencjał do tej koalicji”. Dodał, że jeśli będzie gotowa oferta przemysłowa ze strony polskich firm, to przystąpimy do tej koalicji. (PAP)
jj/ ira/ rbk/



























































