Jen najbardziej – bo aż o 13% - stracił względem brazylijskiego reala. Deprecjacja w stosunku do euro wyniosła 5% i był to ósmy rok wzrostu kursu EUR/JPY. Słabość jena wynika z utrzymywania przez Bank Japonii rekordowo niskich stóp procentowych – cena pieniądza w drugiej gospodarce świata wynosi obecnie 0,5%. Dla porównania stopy procentowe w Brazylii wynoszą 11,25%, w Nowej Zelandii 8,25%, a w Australii 6,75%.
Tak duże różnice w cenie pieniądza niektórzy inwestorzy wykorzystują przy pomocy tzw. operacji carry trade. W tego typu transakcjach pożycza się niskooprocentowane waluty (jeny, franki szwajcarskie) i zamienia je na akcje lub papiery dłużne w krajach o wysokich stopach procentowych. Proceder ten zwiększa podaż japońskiej waluty i tym samym obniża jej wartość.
Jednakże w połowie roku deprecjacja jena względem dolara została zatrzymana, a od tego czasu kurs USD/JPY spadł z ponad 124 jenów za dolara do poziomu ok.112. Przyczyną tego zdarzenia były gigantyczne straty instytucji kredytowych poniesionych na kredytach z segmentu subprime, co wywołało spadki na giełdach i globalny wzrost awersji do ryzyka. To z kolei zapoczątkowało proces odwrotu od transakcji carry trade.
Analitycy zwracają też uwagę na zmniejszającą się różnicę w poziomie stóp procentowych w USA i Japonii. Zdaniem wielu z nich w przyszłym roku może się ona zmniejszyć jeszcze bardziej: podczas gdy Bank Japonii najprawdopodobniej będzie utrzymywał koszty kredytu bez zmian, to Fed może je jeszcze obniżyć.
W ostatni dzień 2007 roku o godzinie 15:20 rynek walutowy wyceniał dolara na 111,70 jenów, czyli o 0,8% mniej niż wczoraj. Euro potaniało o 1%, osiągając cenę 164,06 jenów. Spadek notuje też kurs EUR/USD, który zniżkuje o 0,25%, schodząc do poziomu 1,4685$.
K.K.





























































