Wspierani przez Iran rebelianci Huti poinformowali, że ich oddziały zaatakowały w środę cele infrastruktury naftowej i transportowej w porcie Janbu na saudyjskim wybrzeżu Morza Czerwonego. Rzecznik Huti, Jahja Sari dodał, że celem ataków była też saudyjska baza lotnicza w Chamis Muszajt.


Według komunikatu rebeliantów, który cytuje m.in. agencja AFP, przeprowadzone z powietrza ostrzały były odwetem za uderzenia armii Arabii Saudyjskiej na cele Huti w północnym Jemenie i spowodowały w Janbu „pożary i rozległe zniszczenia”. Saudyjskie władze nie potwierdziły tych doniesień.
W nocy z wtorku na środę saudyjska obrona powietrzna poinformował o tym, że na południe od Mekki przechwyciła i zniszczyła drona należącego do Huti, zanim maszyna naruszyła zakazaną strefę powietrzną nad świętym miastem wyznawców islamu.
Kierowana przez Arabię Saudyjską międzynarodowa koalicja zbrojna, która walczy z Huti, ostrzegła w środę, że „bezpieczeństwo dwóch najświętszych miejsc islamu oraz pielgrzymów to »czerwona linia«”, a w razie jej przekroczenia „koalicja podejmie niezbędne działania odstraszające”.
We wtorek, z powodu uszkodzeń strategicznego rurociągu Wschód-Zachód, Arabia Saudyjska poinformowała o anulowaniu części dostaw ropy naftowej do Europy. Władze w Rijadzie obwiniają o atak na ropociąg sprzymierzone z Iranem irackie bojówki.

Agencja Reutera przekazała, powołując się na branżowe źródła, że koncern Saudi Aramco poinformował europejskich kontrahentów o zmniejszeniu dostaw ropy. Agencja przypomniała, że saudyjska firma odpowiada za ok. 40 proc. dostaw ropy dla Orlenu. Według Reutera polski koncern szuka dostawców ropy z innych kierunków, aby zastąpić zakłócone dostawy z Arabii Saudyjskiej. (PAP)
piu/ adj/































































