Polska buduje swą militarną siłę, a liczby płynące z ustawy budżetowej działają na wyobraźnię. Łączny budżet na obronność w 2026 roku ma zamknąć się rekordową kwotą 201 mld PLN, co stanowi 4,83% planowanego PKB. To potężny strumień kapitału, który w teorii powinien zalać polską gospodarkę i wynieść nasz przemysł zbrojeniowy na zupełnie nowy poziom. Pytanie jednak brzmi: na ile polskie firmy są w stanie taki kapitał szybko zaabsorbować?


Partnerem publikacji jest Flow & Partners Polska
Odpowiedź brzmi: to skomplikowane. O ile najwięksi gracze w branży już odnotowują rekordowe przychody, o tyle podwykonawcy mogą stanąć przed sporym wyzwaniem. Firmy już borykają się z brakami wykwalifikowanej kadry inżynierskiej i technicznej, a globalne zawirowania w łańcuchach dostaw powodują deficyty krytycznych komponentów.
– To właśnie w tym miejscu pojawiają się wymagania kapitałowe, którym sprostać muszą firmy z sektora. Przedsiębiorstwa stoją przed koniecznością natychmiastowego, skokowego skalowania biznesu. Wymaga to potężnych nakładów na CAPEX: rozbudowę linii produkcyjnych, automatyzację procesów, transfer nowoczesnych technologii oraz inwestycje w obszar badawczo-rozwojowy – wyjaśnia Paweł Firut, Country Head i Partner, Flow & Partners Polska.
Skala wyzwania jest ogromna. Zgodnie z prognozami, w tym szacunkami firmy Deloitte wyrażonymi w raporcie Inwestycje obronne Polski, na przestrzeni lat 2025–2035 państwo planuje wydać na obronność blisko 1,9 biliona złotych. Utrzymanie znaczącej części tego kapitału w krajowym łańcuchu dostaw będzie możliwe tylko wtedy, gdy polskie firmy – zwłaszcza średni i mniejsi poddostawcy – szybko pozyskają środki na inwestycje.
Bariera płynnościowa, czyli spojrzenie w przyszłość
Sektor bankowy i instytucje finansowe do niedawna zachowywały ogromny dystans wobec finansowania produkcji specjalnej, a zbrojeniówka potrzebuje dziś nie tylko obietnicy kontraktów, bo te już leżą na stole, ale przede wszystkim wysoce elastycznego kapitału obrotowego i długoterminowego finansowania inwestycyjnego.
– Banki często oceniają ryzyko przez pryzmat przeszłych wyników finansowych, a tu trzeba patrzeć w przyszłość przedsiębiorstwa, opartą na realnych portfelach zamówień i wiarygodności docelowych kontrahentów, a nie tylko na historycznych bilansach. Powinniśmy pomagać pozyskać kapitał, ułożyć odpowiednią strukturę finansowania i zarządzać kapitałem obrotowym, aby firmy mogły sprostać wielomilionowym zamówieniom. Taka zmiana paradygmatu jest możliwa o czym świadczą nasze doświadczenia. – tłumaczy Paweł Firut.
Bez usunięcia barier produkcyjnych i odblokowania szerokiego dostępu do pieniądza, sprostanie gigantycznym wymaganiom państwa będzie logistycznie bardzo trudne. Zdolność do elastycznego zarządzania płynnością staje się dziś równie ważna, co samo zaplecze inżynieryjne.
Test dla krajowej gospodarki
Jeśli luki kapitałowe i produkcyjne nie zostaną błyskawicznie zasypane, miliardy z publicznego długu (w tym także ogromne środki z europejskiego mechanizmu pożyczkowego SAFE, z którego Polska zawnioskowała o 184 mld PLN) po prostu napędzą gospodarki naszych zagranicznych sojuszników. Kluczem do zatrzymania tej wartości w Polsce jest mądre wsparcie finansowe, zaufanie do krajowych łańcuchów dostaw i kapitał, który uwierzy w przyszłość zbrojeniówki.
Partnerem publikacji jest Flow & Partners Polska






















































