Banki zaczynają interwencję od wysyłania przypomnień. Gdy te nie poskutkują bank może wypowiedzieć umowę i skierować sprawę do firmy windykacyjnej. "Tak wyglądają bankowe procedury. Jednak to, czy bank je zastosuje, zależy w dużym stopniu od postawy kredytobiorcy. Głównie od tego, czy pomimo kłopotów finansowych ma on dobrą wolę do rozwiązania swojego problemu. Bankom bowiem wcale nie zależy na tym, aby wdrażać postępowanie windykacyjne. To jest rozwiązanie ostateczne. Gdy dłużnik wykazuje dobrą wolę, wówczas w rozmowach z przedstawicielem banku może być ustalony taki sposób spłaty zadłużenia, aby nie trzeba było stosować wymienionych wyżej restrykcji." - czytamy w "Dzienniku Polskim".
"Dobrze jest więc uprzedzić działania banku i zgłosić się tam jeszcze przed wystąpieniem kłopotów ze spłatą. Nic nie da 'chowanie głowy w piasek', gdyż wówczas kredytobiorca traci wiarygodność w oczach banku. Zupełnie nieskuteczną metodą jest nieodbieranie bankowych upomnień. W większości umów kredytowych jest bowiem zapis, iż za skuteczne uważa się dwukrotne wysłanie listu poleconego, nawet bez potwierdzenia jego odbioru.
Jeżeli nasze kłopoty ze spłatą są tylko przejściowe, wynikające np. z niższych zarobków spowodowanych chorobą, wówczas można zwrócić się do banku o zawieszenie spłaty kredytu. Taką możliwość przewidują umowy kredytowe w wielu bankach. Wzięcie 'urlopu' od spłaty rat może być jednak związane z dodatkowymi warunkami." - informuje "Dziennik Polski".
Problemy finansowe mogą spotkać każdego kredytobiorcę. W ciągu 30 lat, na tyle bowiem często klienci zaciągają kredyty, może dojść do wielu niekorzystnych zdarzeń losowych. Warto wtedy wiedzieć, jakie kroki możemy podjąć i jak uniknąć nieprzyjemności ze strony banku. O tym, jakie ulgi może zastosować wobec kredytobiorcy w tarapatach bank możemy przeczytać w poradniku "Dziennika Polskiego".
Źródło:Biuro Informacji Kredytowej





























































