Samolot tanich niemieckich linii Germanwings, który leciał z Barcelony do Duesseldorfu, rozbił się we wtorek na południowym wschodzie Francji. Na pokładzie airbusa było 144 pasażerów i sześciu członków załogi. Premier Francji Manuel Valls poinformował, że załoga śmigłowca, który zdołał wylądować w pobliżu miejsca katastrofy nie znalazła nikogo, kto przeżyłby katastrofę.



Airbus A320, który rozbił się na południu Francji, wczoraj przeszedł rutynowy przegląd na lotnisku w Duesseldorfie. Duży przegląd został też wykonany latem 2013 roku - poinformował rzecznik linii Germanwings Thomas Winkelmann. Według jego doniesień, za sterami samolotu siedział pilot z dziesięcioletnim stażem, który wylatał na samolotach tego typu około 6 tysięcy godzin.
Samolot wystartował o godzinie 9.55 i niecałą godzinę później wysłał sygnał SOS. Rozbił się o godz. 11.20 na wysokości ok. 2 tys. m n.p.m., w miejscowości Meolans-Revel, przy popularnym kurorcie narciarskim Pra Loup. Samolot zniknął z radarów niedaleko miejscowości Barcelonnette.

Świadek wypadku, który jeździł na nartach w pobliżu miejsca katastrofy, powiedział we francuskiej telewizji, że słyszał "ogromny huk".
"Okoliczności wypadku, które muszą być wyjaśnione, wskazują, że najpewniej nikt nie przeżył" - powiedział prezydent Francji Francois Hollande. Sekretarz stanu ds. transportu Alain Vidalies powiedział, że "nikt nie ocalał".
Ostrożniej wypowiadał się szef Germanwings, tanich linii należących do niemieckiej Lufthansy, Oliver Wagner. "Na podstawie dostępnych informacji nie możemy powiedzieć, czy i ile osób przeżyło" - oświadczył. Jak dodał, na razie nie jest w stanie poinformować, co dokładnie się stało.
Na godzinę 15 przewoźnik zapowiedział konferencję prasową na lotnisku Kolonia/Bonn. Na portalach społecznościowych logo Germanwings zostało zaczernione.Hollande wyjaśnił, że maszyna rozbiła się w "wyjątkowo trudno dostępnym rejonie". Vidalies tłumaczył, że chodzi o "ośnieżone obszary, niedostępne" dla samochodów. Zastrzegł jednak, że mogą tam dotrzeć śmigłowce. Zdaniem Vidaliesa w chwili katastrofy nie panowały tam "szczególnie złe warunki pogodowe".
Sekretarz stanu poinformował, że śmigłowce ratunkowe zlokalizowały już szczątki maszyny i "niektóre ciała" ofiar. Według Vidaliesa samolot o godzinie 10.47 wysłał sygnał SOS, gdy znajdował się na "niepokojącej" wysokości 5 tys. stóp, czyli ponad 1,5 tys. metrów. Samolot miał 24 lata.
"Nie wiemy, w którym dokładnie momencie się rozbił, ale sygnał SOS wskazuje, że maszyna miała duże problemy i że rozbiła się chwilę później" - powiedział.
Rzecznik francuskiego MSW przewiduje, że operacja ratunkowa będzie bardzo czasochłonna i trudna.
Wśród ofiar katastrofy byli Hiszpanie, a także przedstawiciele innych narodowości, głównie Niemcy i "bez wątpienia" Turcy - oświadczył Hollande. Wskazał, że nie było ofiar francuskich, ale zastrzegł, że nie ma "całkowitej pewności" co do tych danych.
Pracownicy Swissport, firmy która obsługuje Germanwings, powiedzieli agencji EFE, że Niemcy wracali do domów po kilkudniowym pobycie w Barcelonie i na Majorce.
Niemiecki MSZ powołał sztab kryzysowy; resort jest w ścisłym kontakcie z władzami Francji.
Hiszpańska wicepremier Soraya Saenz de Santamaria oświadczyła, że na pokładzie najpewniej było 45 obywateli Hiszpanii. Jak wyjaśniła, na liście pasażerów airbusa było "45 hiszpańskich nazwisk". Według EFE na lotnisku w Barcelonie działa już sztab kryzysowy dla bliskich pasażerów.
Na miejsce katastrofy u stóp francuskich Alp udali się francuscy i niemieccy śledczy. Hollande wysłał na miejsce ministra spraw wewnętrznych Bernarda Cazeneuve, Niemcy swą ambasador we Francji Susanne Wasum-Rainer i ministra transportu Alexandra Dobrindta, a z Hiszpanii przybędzie wicepremier Saenz de Santamaria.
Prezydent Francji w rozmowie telefonicznej złożył kondolencje niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, która oświadczyła, że jest wstrząśnięta doniesieniami o wypadku i ogłosiła, że odwołała wtorkowe spotkania.
Również premier Hiszpanii Mariano Rajoy napisał na Twitterze, że jest poruszony informacjami o katastrofie. W związku z tragedią król Filip VI skrócił rozpoczętą właśnie wizytę państwową we Francji.
Rzecznik polskiego resortu spraw zagranicznych Marcin Wojciechowski powiedział PAP, że polskie służby konsularne - jak zawsze w takich sytuacjach - sprawdzają, czy na pokładzie samolotu nie było Polaków.
To pierwsza katastrofa we Francji od wypadku Concorde'a linii Air France, w którym w 2000 roku zginęło 113 osób. Była to też najbardziej tragiczna katastrofa lotnicza od 30 lat, gdy we Francji rozbił się samolot Inex Adria i zginęło 180 osób.
Jeden z popularniejszych modeli
Airbus A320 to jeden z popularniejszych modeli samolotów pasażerskich na świecie. Ten model odbył swój pierwszy lot komercyjny w barwach Air France w marcu 1988 roku.
Jest bezpośrednią odpowiedzią europejskiego producenta na amerykańskiego Boeinga 737. Jego średnia prędkość przelotowa to 830 kilometrów na godzinę.
Airbus A320 jest najczęściej wybieranym samolotem przez tanie linie lotnicze, jednak największymi jego operatorami są tradycyjni, duzi i średni przewoźnicy. Na pokład zabiera do 180 osób.
Germanwings to trzecia co do wielkości linia lotnicza w Niemczech. Jest spółką córką koncernu Lufthansa, firma działa od 13 lat.
Germanwings to tak zwana tania linia lotnicza prowadzona przez Lufthansę. Spółka ma w swojej flocie 85 samolotów, w tym 19 typu Airbus A320. Wiek samolotów nie odstaje od europejskiej średniej. Germawings lata głównie po Niemczech i Europie. To pierwsza katastrofa w historii tej linii. W przeszłości głośno było jednak o incydencie na pokładzie samolotu Germanwings. W 2010 roku obaj piloci maszyny lecącej do Kolonii byli bliscy utraty przytomności, po tym jak do kabiny przedostały się trujące gazy. Udało się jednak bezpiecznie wylądować.
Będziemy na bieżąco informować o rozwoju sytuacji.
IAR/PAP/mz/Bankier.pl


































































