Mitt Romney spotkał się w Gdańsku z premierem Donaldem Tuskiem i z byłym prezydentem Lechem Wałęsą. Choć legendarny przywódca Solidarności nie powiedział tego wprost, amerykańskie media ogłosiły po spotkaniu, że Wałęsa udzielił poparcia Romneyowi.
W Warszawie republikański polityk spotkał się z prezydentem Bronisławem Komorowskim i z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Podczas wykładu w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego chwalił historię polskich walk o wolność i demokrację. Amerykanie z zachwytem i z podziwem patrzyli, jak elektryk przewodzi pokojowym protestom przeciwko brutalnemu i opresyjnemu reżimu - mówił.
Mitt Romney wspominał też papieża Jana Pawła II i oddał hołd ofiarom Powstania Warszawskiego. W czasie składania kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza doszło jednak do incydentu. Amerykańscy dziennikarze domagali się, by Romney odpowiedział na ich pytania. Jednak rzecznik prasowy Romneya Rick Gorka odpowiedział im: Pocałujcie mnie w d... . To święte dla Polaków miejsce. Nieco później Gorka przepraszał dziennikarzy, ale incydent szybko stał się najważniejszą informacją z wizyty Mitta Romneya w Polsce.
Amerykański polityk przyleciał do Polski na zaproszenie Lecha Wałęsy. Obecne władze Solidarności w wydanym oświadczeniu odcięły się tymczasem od przyjazdu Romneya i podkreśliły, że były gubernator Massachussets atakował związki zawodowe w Stanach Zjednoczonych.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski/wcześn./ABC News/dyd
Źródło:IAR






























































