REKLAMA

FRANCJA„Dziś wieczór jestem kandydatką”. Wielki powrót Marine Le Pen po decyzji sądu

2026-07-07 14:13, akt.2026-07-07 22:11
publikacja
2026-07-07 14:13
aktualizacja
2026-07-07 22:11
Dodaj Bankier.pl w Google

Liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen zapowiedziała we wtorek, że zamierza kandydować w wyborach prezydenckich w 2027 roku po tym, gdy sąd apelacyjny uznał, że nie ma ona już zakazu ubiegania się o funkcje publiczne. Le Pen zapowiedziała też, że zwróci się do sądu kasacyjnego.

„Dziś wieczór jestem kandydatką”. Wielki powrót Marine Le Pen po decyzji sądu
„Dziś wieczór jestem kandydatką”. Wielki powrót Marine Le Pen po decyzji sądu
fot. Lafargue Raphael/ABACA / /  Abaca Press

- Dziś wieczór jestem kandydatką w wyborach prezydenckich - zadeklarowała Le Pen w wywiadzie, którego udzieliła stacji telewizyjnej TF1. Przyznała, że wcześniej mówiła, iż nie będzie prowadzić kampanii wyborczej nosząc bransoletkę elektroniczną, a na taką formę nadzoru skazał ją sąd apelacyjny. Wyraziła przekonanie, że wniesienie skargi do sądu kasacyjnego zawiesza skutki tego wyroku, tak więc będzie prowadziła kampanię „bez bransoletki elektronicznej”.

- Nie zmienię zdania - dodała polityczka, zapewniając, że „nie ma już scenariusza, w którym nie mogłaby kandydować” w wyborach.

Le Pen potwierdziła, że jej współpracownik Jordan Bardella będzie premierem, jeśli ona wygra wybory prezydenckie, zaplanowane na wiosnę 2027 roku. Bardella miał ją zastąpić jako kandydat na najwyższy urząd w państwie, gdyby sąd apelacyjny definitywnie zakazał Le Pen udziału w wyborach.

Określając siebie i Bardellę jako „naprawdę solidny” duet o „bardzo silnych przekonaniach” Le Pen, przekonywała, że mogą oni razem wygrać przyszłoroczne wybory.

Wcześniej sąd kasacyjny sygnalizował, że wypowiedziałby się w sprawie Le Pen do stycznia 2027 roku. Ta najwyższa instancja sądowa we Francji nie ocenia merytorycznie wyroków sądów niższej instancji, a tylko bada, czy zostały one wydane zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Kampania wyborcza z bransoletką dozoru. Wyrok dla Le Pen

Liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen została skazana we wtorek przez sąd apelacyjny na trzy lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu. Sąd skrócił zakaz ubiegania się o funkcje publiczne i uznał, że Le Pen już go odbyła, teoretycznie umożliwiając jej kandydowanie w wyborach w 2027 roku.

Sąd orzekł wobec Le Pen zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na okres 45 miesięcy, w tym 30 w zawieszeniu. „Niezawieszone” 15 miesięcy oznacza w praktyce, że Le Pen ma już za sobą okres tego zakazu. Jest on bowiem odliczany nie od wtorku, a od wyroku sądu niższej instancji z 31 marca 2025 roku, który wtedy zadecydował, że zakaz obowiązuje natychmiast.

Adwokat polityczki, Rodolphe Bosselut powiedział po wyroku, że jest „częściowo” zadowolony z werdyktu. Podkreślił, że dla niego i jego klientki „nadzwyczaj ważna” była zmiana wymiaru kary, w szczególności - zmiana zakazu ubiegania się o funkcje publiczne. - Teraz zastanawiamy się nad całością tej decyzji - dodał obrońca wychodząc z sali sądu apelacyjnego w Paryżu.

Sąd dał szansę, ale zablokował kampanię

Teoretycznie nie ma więc przeszkód, by Le Pen, której nie obowiązuje już zakaz udziału w wyborach, została kandydatką w wyborach prezydenckich, które odbędą się we Francji na przełomie kwietnia i maja 2027 roku.

Wakacje na giełdzie

Jednak orzekając karę trzech lat więzienia, w tym dwóch w zawieszeniu, sąd nakazał Le Pen noszenie przez rok bransoletki elektronicznej, co utrudnia prowadzenie kampanii prezydenckiej. Termin noszenia bransoletki liczony jest zaś od jej założenia. Polityczka oceniała wcześniej, że prowadzenie kampanii wymaga od kandydata swobody przemieszczania się. Oznacza więc to, że teraz to sama Le Pen będzie musiała zadecydować, czy w tych warunkach zdecyduje się na kampanię wyborczą.

Ogółem bransoletka elektroniczna jako forma dozoru oznacza, że skazana osoba odbywa karę w swoim mieszkaniu, mając ograniczone godziny wyjścia i dystans, w ramach którego się przemieszcza. Może zwracać się do sędziego nadzorującego wykonanie kary o zmianę tych limitów, ale jego zgoda nie jest automatyczna. Z tego powodu Le Pen mówiła wcześniej, że nie wyobraża sobie, że będzie zależna od sędziego w swoich decyzjach, czy ma jechać na spotkanie z wyborcami w tym bądź innym regionie.

Le Pen powinna w ciągu miesiąca spotkać się z sędzią nadzorującym wykonanie kary i w ciągu czterech miesięcy powinna mieć nałożoną bransoletkę. Teraz w interesie Le Pen - jeśli chciałaby prowadzić kampanię - jest to, aby założenie bransoletki nastąpiło jak najszybciej i aby w połowie kary mogła ubiegać się o jej skrócenie. Gdyby otrzymała takie skrócenie, to według wyliczeń dziennika „Le Monde” od stycznia 2027 roku miałaby swobodę przemieszczania się.

Prawomocny wyrok dla liderki francuskiej skrajnej prawicy

Jeszcze w lutym br. w wywiadzie dla telewizji BFMTV Le Pen zapowiadała, że nie będzie prowadziła kampanii, jeśli musiałaby nosić bransoletkę elektroniczną. - Nie można prowadzić kampanii w takich warunkach - oceniała. Przekonywała, że jeśli nie mogłaby wieczorem udawać się na spotkania wyborcze (z powodu ograniczeń narzucanych przez tę formę dozoru - PAP), to byłby to „oczywisty sposób na przeszkodzenie (jej) w kandydowaniu”.

Powtórzyła tę opinię w lipcu br. w rozmowie z telewizją LCI. - Jeśli chodzi o pozwolenie mi na to, by być kandydatką, ale w rzeczywistości, o przeszkodzenie mi w swobodnym prowadzeniu kampanii, to jest zrozumiałe, że nie będzie to możliwe - mówiła wtedy, komentując kwestię ewentualnego noszenia bransoletki.

Liderka skrajnej prawicy pozostała niewzruszona w trakcie ogłaszania wyroku i nie wypowiedziała się na jego temat. Wcześniej zapowiadano, że polityczka nie skomentuje decyzji sądu, lecz wystąpi wieczorem w wiadomościach telewizyjnych i poinformuje o swej przyszłości politycznej. Ogłosi wtedy, czy ona, czy też jej współpracownik Jordan Bardella będzie kandydatem ich partii, Zjednoczenia Narodowego (RN) wyborach prezydenckich. Z sądu Le Pen udała się do siedziby Zjednoczenia Narodowego, gdzie - jak wcześniej zapowiadano - miała odbyć się narada władz partii. Jest na niej obecny również Bardella.

Wydając we wtorek werdykt, sąd apelacyjny orzekł również wobec Le Pen karę 100 tys. euro grzywny. Sąd uznał ją za winną sprzeniewierzenia środków publicznych. Proces dotyczył zatrudniania przez Le Pen i innych działaczy skrajnej prawicy asystentów w Parlamencie Europejskim, którzy zamiast pomagać posłom w ich pracy w PE, w rzeczywistości wykonywali zadania na rzecz partii (Frontu Narodowego, obecnie noszącego nazwę RN). Przepisy unijne tego zabraniają.

Marine Le Pen startowała trzykrotnie w wyborach prezydenckich we Francji: w 2012, 2017 i 2022 r. Przegrywając w 2022 r. z Emmanuelem Macronem, uzyskała najlepszy wynik w historii skrajnej prawicy - prawie 41,5 proc. głosów, wobec ponad 58,5 dla Macrona.

Ekspert: nie jest pewne, że Marine Le Pen zdecyduje się kandydować w wyborach prezydenckich

Francuski ekspert Erwan Lecoeur - komentując wyrok sądu, który uznał, że Marine Le Pen może brać udział w wyborach, ale nakazał jej noszenie bransoletki elektronicznej - ocenił, że nie jest pewne, iż liderka skrajnej prawicy zdecyduje się kandydować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Jednak „na tym etapie wszystkie scenariusze są jeszcze możliwe” - zastrzegł Lecoeur, socjolog, specjalista zajmujący się skrajną prawicą, ekspert ośrodka badawczego Pacte w Grenoble.

- Wszystko zależeć będzie od osobistej decyzji Marine Le Pen i od tego, co jej zdaniem może ona zrobić wobec poparcia, które od kilku miesięcy skupiło się wokół (Jordana) Bardelli. Jeśli jednak (Le Pen) zdecyduje się kandydować, może to wywołać eksplozję wewnątrz francuskiej skrajnej prawicy - dodał ekspert.

- Bez wątpienia, teraz Le Pen właśnie to analizuje. Decyzja sędziów jest bowiem dość zdumiewająca i otwiera nową ważną niewiadomą na francuskiej scenie politycznej. O tym, ku jakiemu rozwiązaniu Le Pen będzie się kierować, dowiemy się nieco więcej dziś wieczorem. Nie jest pewne, że zdecyduje się kandydować - podsumował Lecoeur.

Z Paryża Anna Wróbel (PAP)

awl/ kj/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
j2oen
Stara sitwa gotowa na wszystko byle utrzymać władzę
trpaslik
I tak przegrają, jak Jankesi z Belgią. Załatwiania przy zielonym stoliku już nie działają. SPD i CDU oddadzą władzę AfD, POPIS i SLD - Konfederacji i Razem, Centroprawica i Odrodzenie - Frontowi Narodowemu. Ludzie są wkurzeni nie nie dadzą się nabierać na kolejne 100 obietnic na 100 dni. Ile można być matołem.
hylobiusnews odpowiada trpaslik
Ile można?
Masz kolejne nowe roczniki, które idą do wyborów.
Matoły.
Masz kolejne, coraz liczniejsze roczniki na emeryturach które idą do wyborów.
Jeszcze więcej matołów.
eljot84
Bardzo informatywny artykuł. Każdy przecież wie za co dokładnie Le Pen została skazana...
hylobiusnews
I każdy wie, że tylko ona została skazana za to, co robi we Francji każdy europoseł ;)

Powiązane: Francja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki