REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kaczyński: Realnie euro jest warte nie 5 zł, a 2,55 zł. Możemy je przyjąć za np. 60 lat

2024-05-11 18:29, akt.2024-05-13 06:55
publikacja
2024-05-11 18:29
aktualizacja
2024-05-13 06:55
Dodaj Bankier.pl w Google

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił w sobotę na spotkaniu z wyborcami, że przyjęcie euro byłoby niekorzystne dla polskiej gospodarki, spowodowałoby m.in. gwałtowny wzrost cen i spadek wartości nabywczej płac. Realnie euro jest warte nie 5 zł, a 2,55 zł - powiedział.

Kaczyński: Realnie euro jest warte nie 5 zł, a 2,55 zł. Możemy je przyjąć za np. 60 lat
Kaczyński: Realnie euro jest warte nie 5 zł, a 2,55 zł. Możemy je przyjąć za np. 60 lat
fot. Jacek Szydlowski / / FORUM

Na spotkaniu z wyborcami w Sompolnie (woj. wielkopolskie) lider PiS poświęcił fragment swojego wystąpienia możliwości wprowadzenia w Polsce euro.

"Mamy zapisane to w traktatach, że mamy to zrobić, ale nie mamy terminu. Możemy np. za 60 lat" - powiedział lider PiS. W opinii Kaczyńskiego wspólna waluta służy przede wszystkim niemieckiej gospodarce. Ewentualnie jeszcze, choć już tylko częściowo - jak dodał - innym zamożnym państwom, gdzie dochód na głowę obywatela jest wysoki, takim jak Holandia czy Austria.

"Nam po prostu w tej chwili absolutnie nie opłaca się przyjmować euro" - stwierdził. Jego zdaniem to waluta, która przeszkadza w rozwoju.

"Jak się ma za silną walutę, to się na tym traci, bo eksport jest za drogi. Mamy eksport piękny, także produktów rolniczych, ale gdybyśmy mieli euro, to byłby on opłacalny tylko wtedy, gdyby zarobki w Polsce były niższe" - mówił Kaczyński. Dodał, że "ceny automatycznie by szły ku niemieckim i to by było nie do zatrzymania".

Wakacje na giełdzie

Jego zdaniem realna wartość euro to jedynie połowa przelicznika, ok. 2,5 zł. Różnica między tymi kwotami byłaby, według prezesa PiS, stratą Polski i Polaków.

Kaczyński: Nie można godzić się, by w UE traktaty zastąpiła zasada "kto silniejszy, ten lepszy"

Kaczyński podkreślał, że mieszkańcy tej ziemi wielokrotnie pokazali, że chcą być w UE i że wiązali z nią swoje nadzieje.

"I po to się państwo tu spotykają ze mną, z innymi, nie przeciw UE, tylko po to, by Unia była inna, by ona była dla ludzi, a nie przeciw ludziom. Żeby miała służyć wszystkim - wszystkim narodom, wszystkim państwom, suwerennym państwom i była tym, o czym myśleli jej założyciele, czyli nowym mechanizmem współpracy państw europejskich, który wyklucza wojnę, likwiduje te wszystkie gry równowagi między mocarstwami, te strefy wpływów etc." - powiedział prezes PiS podczas spotkania z mieszkańcami Sompolna.

Ocenił, że po latach widać, że "to się nie powiodło"; jak zaznaczył, historia jednak toczy się dalej.

Kaczyński podkreślił, że wiele osób ma nadzieję, że obecny bieg dziejów "się odwróci". "Otóż to odwrócenie się powinno dotyczyć wielu dziedzin. W pierwszym rzędzie UE musi powrócić do pewnej oczywistej zasady (...) że trzeba przestrzegać prawa, a prawem UE są traktaty, czyli te umowy - ostatnią jest Traktat Lizboński - i protokołów do tych traktatów" - mówił. Podkreślał, że "jest też prawo wtórne", które wynika z traktatów, ale jest podejmowane z poziomu Komisji Europejskiej lub z udziałem PE.

Według Kaczyńskiego "dziś mamy sytuację, kiedy to wszystko zostało zastąpione zasadą najgorszą z możliwych i wewnątrz każdego państwa i między państwami - +kto silniejszy, ten lepszy+". "Na to się nie możemy godzić" - podkreślił.

Prezes PiS podkreślał, że tym, gdzie się szczególnie ta zasada przejawia, jest gospodarka i energetyka. Przekonywał, że przykładem tego jest kwestia zmian dotyczących unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS), polityki klimatycznej i Zielonego Ładu. Mówił, że przez zmiany, które nastąpiły w systemie ETS w 2014 r. za zgodą Donalda Tuska uprawnienia stały się elementem obrotu na giełdzie, co - według niego - spowodowało, że w pewnym momencie ceny wzrosły dziesięciokrotnie.

Polacy częściej za niż przeciw euro

Poparcie średniego i dużego biznesu dla przyjęcia wspólnej waluty lekko spadło z 54 proc. do 48 proc. 42 proc. jest przeciwna przyjęciu euro - podała w poniedziałek "Rzeczpospolita".

Poparcie średniego i dużego biznesu dla przyjęcia wspólnej waluty lekko spadło do 48 proc. z 54 proc. rok wcześniej. 42 proc. jest przeciw – wynika z badań Grant Thornton. To głównie efekt pragmatycznego podejścia biznesu do realiów - podała w poniedziałek "Rzeczpospolita". Z badań wynika także iż 10 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie.

Przy braku politycznej decyzji o wejściu do strefy euro oraz przy stabilizacji złotego wobec euro polskie firmy nauczyły się zarządzać ryzykiem kursowym. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że samo euro nie jest remedium na wszystkie problemy życia gospodarczego.

Rzeczpospolita przypomina badania firmy Grant Thornton z 2011 r. Wówczas aż 85 proc. małych i średnich przedsiębiorców w Polsce popierało przyjęcie euro. (PAP)

autor: Maciej Replewicz

mr/ mrr/

Autor: Luiza Łuniewska, Bartosz Skonieczny

lui/ bsk/ agz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (99)

dodaj komentarz
artur_wu
czasem to nawet i Kaczynski cos madrego powie. Tu akurat z nim sie zgadzam. Unia idzie w bardzo zla strone.
veeteq
Wiem, że Twój komentarz jest ironiczny, ale akurat w tym wypadku, to facet ma rację. Nam na obecnym etapie nie opłaca się przyjmować Euro. W pozostałych kwestiach również mówi prawdę, że obecnie wspólna waluta służy bogatym krajom EU, biedniejsze tracą. Wystarczy spojrzeć na statystyki z ostatnich np. 20 lat.
eliza0000 odpowiada veeteq
Euro to szansa ktora mozna wykorzystac lub nie. Patrzysz na kraje ktore nie wykorzystaly tej szansy i glosisz jakies bezsensowne tezy o sluzeniu euro bogatym krajom.

U nas nie powinno sie pytac czy chcemy euro czy nie. Tym bardziej ze te decyzje juz podjelismy w referendum. Powinno sie pytac czy bedziemy portafili skorzystac
Euro to szansa ktora mozna wykorzystac lub nie. Patrzysz na kraje ktore nie wykorzystaly tej szansy i glosisz jakies bezsensowne tezy o sluzeniu euro bogatym krajom.

U nas nie powinno sie pytac czy chcemy euro czy nie. Tym bardziej ze te decyzje juz podjelismy w referendum. Powinno sie pytac czy bedziemy portafili skorzystac z szans i okazji jakie daje przyjecie euro.
veeteq odpowiada eliza0000
Pani demagogia nie jest poparta żadnymi faktami poza nowomową i frazesem o wykorzystaniu własnej szansy. https://www.money.pl/pieniadze/korzysci-z-euro-sa-latwo-widoczne-ryzyka-glebiej-ukryte-opinia-6983932629068288a.html
gaidin odpowiada veeteq
opłaca czy nie - nie ma możliwości zebyśmy je przyjeli bo NIE SPEŁNIAMY PODSTAWOWYCH warunków aby je przyjąć.
end of story, jakakolwiek dyskusja obecnie jest bezcelowa.
stain
"Mądrych Razem" z POwskiej sekty zapraszam do lekkiego liftingu własnej edukacji. Hasło na dziś: purchase power standard. Wskaźnik publikowany przez Eurostat. Sprawdźcie sobie ile realnie w sile nabywczej warte jest euro w PLN. Przy okazji zobaczycie jak świetnie wyszły na przyjęciu euro takie kraje jak Słowacja czy pribałtyka."Mądrych Razem" z POwskiej sekty zapraszam do lekkiego liftingu własnej edukacji. Hasło na dziś: purchase power standard. Wskaźnik publikowany przez Eurostat. Sprawdźcie sobie ile realnie w sile nabywczej warte jest euro w PLN. Przy okazji zobaczycie jak świetnie wyszły na przyjęciu euro takie kraje jak Słowacja czy pribałtyka. Wszystko tam widać jak na dłoni.
mesten
Z tego co wiem, to w 89 roku zniesiono odgórne ustalanie cen walut i cena jest ustalana przez rynek. Chociaż, jak widać, niektórym marzy się starowanie jak za komunizmu.
stain odpowiada mesten
Cenę waluty kształtuje rynek, podobnie jak parytet jej siły nabywczej (ten wskazuje tylko czy waluta jest niedowartościowana czy przewartościowana). Niedowartościowanie PLN jest aktualnie przewagą komparatywną Polski w wymianie międzynarodowej, z której należy korzystać. Przejściową, bo w dłuższym okresie zadziała konwergencja, ale Cenę waluty kształtuje rynek, podobnie jak parytet jej siły nabywczej (ten wskazuje tylko czy waluta jest niedowartościowana czy przewartościowana). Niedowartościowanie PLN jest aktualnie przewagą komparatywną Polski w wymianie międzynarodowej, z której należy korzystać. Przejściową, bo w dłuższym okresie zadziała konwergencja, ale nie ma po co blokować się na sztucznym poziomie.
stain odpowiada stain
No i żeby żaden "mądry razem" mi nie wytykał - ta konwergencja to nie będzie działać tak, że kurs EUR spadnie do tej realnej wartości ok. 2,50. To się dzieje cały czas, ale inaczej - skumulowana inflacja w PL w ostatnich 10 latach to ponad 40%, w strefie EUR - kilkanaście. A kurs EUR/PLN przez cały ten czas (poza spekulacyjnymi No i żeby żaden "mądry razem" mi nie wytykał - ta konwergencja to nie będzie działać tak, że kurs EUR spadnie do tej realnej wartości ok. 2,50. To się dzieje cały czas, ale inaczej - skumulowana inflacja w PL w ostatnich 10 latach to ponad 40%, w strefie EUR - kilkanaście. A kurs EUR/PLN przez cały ten czas (poza spekulacyjnymi anomaliami) to ok. 4.30 PLN/EUR. I tak to będzie dalej, aż do wyrównania siły nabywczej.

Powiązane: Polska kontra Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki