Artur Kluczny
28.11.2008 r.
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN102 FM jest dziś Artur Kluczny -wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Dzień dobry panie przewodniczący.
Artur Kluczny: Dzień dobry państwu.
CS: Panie przewodniczący, czy tak naprawdę polski rynek finansowy - tu mam na myśli Giełdę, jak i rynek walutowy, to łatwy kąsek i łatwy łup dla tych, którzy chcą nim manipulować i dosyć szybko osiągnąć pokaźne korzyści bądź też zamierzone cele?
AK: Nie, absolutnie nie. Polski rynek kapitałowy jest dobrze regulowany, dobrze nadzorowany, polski rynek kapitałowy to nie jest miejsce, gdzie rządzi prawo dżungli. Jest to miejsce, gdzie można w miarę racjonalnie podejmować decyzje inwestycyjne i można w miarę czuć się bezpiecznie, jeśli chodzi o zainwestowany kapitał.
CS: To w takim razie jak racjonalnie podejmować decyzje, skoro na przykład na światło dzienne wychodzą takie raporty, jak ostatni UniCredit dotyczący Lotosu?
AK: Żyjemy w czasach burzliwych, rynku są rozchwiane. W związku z tym ludzie też czasami podejmują decyzje w sposób nieracjonalny, bądź też uczestnicy tej gry rynkowej działają często w celach tylko dla siebie znanych. W przypadku rekomendacji udzielonej przez analityka UniCredit, tak ale jest to oddział londyński, analityk jest węgierski. Nie znamy jeszcze tak naprawdę podstaw tej wyceny. Rekomendację znamy, metodologię znamy, natomiast chcemy się upewnić, jakimi informacjami analityk dysponował, na jakich podstawach taką rekomendację wystosował. Wiemy, że sama rekomendacja w naszej ocenie nie jest na tyle spójna, by była przekonująca. Te oceny przez analityków rynkowych są w pełni uzasadnione.
CS: W pierwszej chwili poszedł komunikat z Komisji Nadzoru Finansowego dotyczący owej rekomendacji dla Lotosu, że nie ma mowy tak naprawdę o manipulacji, jeżeli już to można mówić o naruszeniu swojego rodzaju zasad dotyczących przygotowywania rekomendacji, co tak naprawdę, bądźmy szczerzy, jest również karalne. Myśli pan, że koniec końców, dojdzie do kary za ową rekomendację?
AK: Muszę powiedzieć w pierwszej kolejności, że rzeczywiście nie stwierdziliśmy przypadku manipulacji. W sensie ustawowym do takiej manipulacji nie doszło. Nie stwierdziliśmy koncentracji ani popytu, ani podaży akcji spółki Lotos, zarówno na rynku kasowym, jak i na rynku terminowym. Oznacza to, że samo ujawnienie tej rekomendacji nie było podstawą do jakichś działań transakcyjnych.
CS: A czy to, co tam było właśnie napisane w tej rekomendacji, czy to faktycznie jest tylko podejrzenie o naruszenie zasad przygotowywania rekomendacji, czy te zasady faktycznie zostały naruszone, już nie ma mowy o podejrzeniu?
AK: Wszczęliśmy natychmiast postępowanie, żeby wyjaśnić, czy po pierwsze rekomendacja została rzetelnie sporządzona…
CS: Została?
AK: W pierwszej ocenie nie, ale musimy mieć pewność, żeby móc ukarać podmiot, który nadzorujemy.
CS: To, czego jeszcze państwu brakuje do tej pewności?
AK: Potrzebujemy analizy biegłego, czy rzeczywiście metodologia przyjęta do wydania tej rekomendacji była właściwa. Następnie, czy rekomendacja spełnia wszystkie wymogi formalno-prawne, czy nie nastąpił konflikt interesów, czy analityk sporządzający tę rekomendację dopełnił tych wymogów, których wymaga polskie prawo.
CS: A kiedy będziecie mieć tę pewność?.
AK: To potrwa z prostej przyczyny - musimy najpierw poznać to stanowisko spółki, musimy zapoznać się z wyjaśnieniami analityka. Wystąpiliśmy do nadzoru węgierskiego z prośbą o pomoc, o wsparcie w tej sprawie.
CS: Czy tego analityka będzie, w cudzysłowie mówiąc, przesłuchiwał węgierski nadzór czy ten analityk będzie w Polsce.
AK: Nadzór węgierski w pierwszej kolejności będzie wykonywał działania wyjaśniające. Niewykluczone, że my również będziemy mogli również przesłuchać analityka.
CS: Tam czy w Warszawie?
AK: To zależy od ustaleń z nadzorem węgierskim. Jeszcze pod uwagę bierzemy kontakty z nadzorem brytyjskim, bo w zależności od tego, czy rekomendacja została zamówiona przez spółkę z siedzibą w Londynie, czy też została wystawiona niezależnie przez analityka, od tego zależy także ocena roli samej spółki UniCredit - CA IB.
CS: A jeżeli załóżmy, hipotetycznie oczywiście, jeżeli wy już nabierzecie tej stuprocentowej pewności, w tym drugim spojrzeniu, że te zasady dotyczące przygotowywania rekomendacji w tym wypadku zostały naruszone - kara wynosi do jednego miliona złotych, tak?
AK: Tak jest.
CS: Zawahacie się przed tym, by wymierzyć najwyższy wymiar kary?
AK: Państwo wybiegają daleko w przyszłość, ale oczywiście musimy mieć ten cel przed oczami. Jeśli materiał dowodowy będzie mocny i przekonujący, nie zawahamy się.
CS: Czyli będzie to wtedy milion złotych?
AK: Jeśli te warunki będą spełnione.
CS: Dziś w rozmowie Radia PiN i „Rzeczpospolitej” Paweł Olechnowicz prezes Lotosu mówi wprost, że jest wściekły na taką rekomendację i ma nadzieję, że to nie pozostanie bezkarne. Gdyby Lotos wytoczył sam z siebie proces dotyczący owej rekomendacji,myśli pan, że by wygrał?
AK: To zależy od oceny prawnej dokonanej przez samą spółkę. Ja w pełni rozumiem reakcję pana prezesa Olechnowicza. Emocjonalnie ją podzielam.
CS: Pan też się wściekł, jak to zobaczył?
AK: W tym znaczeniu, że nie podobała mi się forma opublikowania tej rekomendacji. Dokładnie przed rozpoczęciem sesji. W związku z czym inwestorzy po pierwsze nie mieli czasu, żeby się z nią dobrze zapoznać, po drugie, nie mieli czasu na refleksje, na to, by sobie przypomnieć, że w obiegu są także inne rekomendacje, które zupełnie inaczej oceniają walory spółki.
CS: Cofnijmy się w takim razie jeszcze bardziej do przeszłości, czyli do dwunastego listopada - fixing cudów, słynna już zresztą sesja, materiał w prokuraturze. Czy ten materiał jest na tyle twardy, że to śledztwo zakończy się w prokuraturze - trudno mówić o sukcesie, ale że śledztwo zakończy się aktem oskarżenia?
AK: Gdybyśmy mieli do czynienia z ingerencją czynnika nadprzyrodzonego, wówczas bylibyśmy bezradni, ale za tym zjawiskiem z dwunastego listopada stoi czynnik ludzki, a dokładnie zlecenie maklera z Londynu. Zebraliśmy bardzo mocny materiał dowodowy wskazujący na to, że makler wiedział, że wywoła gwałtowny wzrost indeksu WIG 20, w skutek złożonego zlecenia. Do końca polska instytucja pośrednicząca próbowała przekonać maklera z Londynu, by zmienił rodzaj zlecenia, żeby zlecenie mogło być wykonywane także w innej postaci, w inny sposób. Niestety tutaj motywacja maklera londyńskiego była jednoznaczna, podtrzymał swoje zlecenie, z kolei dom pośredniczący, krajowy jest zobligowany takie zlecenie wykonać.
CS: Kiedy się można pan zdaniem, biorąc pod uwagę doświadczenie i to, jak wygląda w praktyce przygotowywanie tego typu rzeczy - pana zadaniem, ile to śledztwo może potrwać, kiedy można spodziewać się aktu oskarżenia?
AK: My ze swej strony obiecujemy ścisłą, intensywną współpracę z prokuraturą. Jesteśmy przekonani, że będziemy jeszcze mogli dostarczyć dodatkowe informacje dla prokuratury.
CS: Będzie jeszcze więcej dowodów?
AK: Tak, dlatego że wystąpiliśmy do nadzoru brytyjskiego z prośbą o ustalenie warunków ekonomicznych i finansowych tej transakcji. Domyślamy się, że za tym zleceniem złożonym przez maklera brytyjskiego stoi inna umowa, umowa forward, która tak naprawdę wyjaśniłaby przesłanki, jakimi kierował się ten makler. Dla nas jest to oczywiście kwestia drugorzędna, ponieważ już w tej chwili w naszej ocenie, działania tego maklera spełniają wszystkie warunki manipulacji giełdowej, manipulacji instrumentem finansowym, w tym wypadku akcjami spółek wchodzącymi w skład WIG 20. Natomiast, żeby mieć też przekonanie co do motywacji, jakimi kierował się albo makler, albo instytucja, w której ten makler pracował, to oczekujemy tutaj pomocy nadzór brytyjskiego FSA.
CS: Tu w kontekście owego dwunastego listopada pojawia się nazwa JP Morgan - jak dzisiaj pisze również „Parkiet” - wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak polecił, by organy państwowe zbadały wszystkie działania, transakcje i inwestycje JP Morgan w polskim systemie finansowym. Państwo również sprawdzacie inne działania JP Morgan na rynku finansowym?
AK: Chciałbym powiedzieć jasno, że mamy bardzo określone kompetencje nadzorcze, które pozwalają nam monitorować rynek kapitałowy i w ogóle rynek finansowy. Jeżeli chodzi o to zdarzenie z dwunastego listopada, to zlecenie zostało skierowane z JP Morgan - Securities. Jest to spółka zależna od banku inwestycyjnego, który pan wymienił i nie łączymy działania samego banku inwestycyjnego z działaniami podejmowanymi przez jego spółkę zależną.
CS: A czy jakiekolwiek inne działania w takim razie, samego banku inwestycyjnego w Polsce są, no nie chciałbym używać zbyt daleko idących słów, ale może tak - niewłaściwe? Czy możemy o czymś takim już w tej chwili mówić?
AK: Rzeczywiście mamy do czynienia ze spiętrzeniem się złych wiadomości i działań, które odbieramy jako wrogie dla polskiej gospodarki i dla polskiego rynku kapitałowego. Trudno w tej chwili ocenić, czy istnieje jakaś koordynacja tych działań. Być może jest na to za wcześnie, być może jest to po prostu trend, tak, jak w przypadku rekomendacji. Najpierw instynktem stadnym kierując się niemal analitycy podnoszą ceny docelowe, a później równie stadnie obniżają ceny docelowe ze względu na ogólne warunki ekonomiczne. W tym wypadku mogło dojść do przypadkowej zbieżności działań podejmowanych przez różne instytucje finansowe, międzynarodowe, które w pewnym momencie zaczęły podobnie oceniać sytuację Polski.
CS: Ale nie jest wykluczone w takim razie, idąc tropem tego, co pan mówi, że międzynarodowe instytucje finansowe, że zachodni gracze, uparli się na Polskę i postanowili różnorakimi ruchami zarobić, odkuć ten kryzys.
AK: Oczywiście, nie można tego wykluczyć, gra na osłabienie polskiej waluty przyniesie konkretne korzyści, konkretnym instytucjom finansowym zaangażowanym na rynku Forex.
CS: Czyli co, słusznie agenci ABW przyglądają się temu, czy aby nie jest zagrożone bezpieczeństwo ekonomiczne Polski?
AK: Tak, ABW jest zobligowana do zapobiegania zagrożeniom godzącym w podstawy bezpieczeństwa ekonomicznego naszego kraju, w tym także rynku finansowego, więc ich działania są w pełni uzasadnione.
CS: A myśli pan, że coś znajdą?
AK: Niestety, sprawa jest bardzo skomplikowana. Rzeczywistość rynku finansowego jest bogata. Znaleźć związki przyczynowo - skutkowe nie jest łatwo, nawet profesjonalistom najwyższej klasy. My mamy bardzo silny zespół analityków. Do tej pory nie stwierdziliśmy, żeby były konkretne powiązania między działaniami podejmowanymi przez różne podmioty na rynku finansowym.
CS: Ale jeżeli będą, to rozumiem, że nie będziecie zdziwieni?
AK: Oczywiście, sprawa nie jest przesądzona.
CS: Dziękuję bardzo - Artur Kluczny, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.
AK: Dziękuję.


























































