Po kilku dniach niezdecydowania rynek podjął decyzję o niepogłębianiu tegorocznych minimów na parze euro-złoty. Kurs euro ruszył w górę po już drugim w tym roku nieudanym ataku na linię 4,25 zł.


W czwartek o 9:37 kurs euro wynosił 4,2679 zł i był o ćwierć grosza wyższy niż w środę wieczorem. Dzień wcześniej euro podrożało o blisko dwa grosze, bez powodzenia usiłując zejść poniżej 4,25 zł. Ten ważny z punktu widzenia „technicznego” poziom już drugi raz zatrzymał umocnienie złotego. Pierwszy raz w połowie kwietnia i teraz pod koniec maja.
Od kilku tygodni kurs euro do złotego porusza się w rytm wydarzeń globalnych. Tutaj złotemu nie pomogły protokoły z wiosennego posiedzenia Rezerwy Federalnej, które pokazały brak chęci do obniżania stóp procentowych w banku centralnym USA. Z kolei wsparciem dla ryzykownych aktywów w ogólności były lepsze od oczekiwań wyniki Nvidii, co powinno poprawić sentyment na Wall Street.
Mimo to środowe umocnienie dolara na parze z euro w czwartek o poranku wyraźnie ciążyło złotemu. Miało to też swoje konsekwencje na crossie dolar-złoty. Kurs USD/PLN odbił się od tegorocznych minimów (ok. 3,91 zł) i o poranku dotarł na wysokość 3,9468 zł.
Tylko nieznaczne odreagowanie odnotowano nawet na bardzo słabym ostatnio franku szwajcarskim. Helwecka waluta podrożała o grosz, osiągając kurs 4,3135 zł. Jeszcze wczoraj frank był wyceniany nawet na 4,2880 zł i był najtańszy pod lutego 2022 roku.

KK



























































