Dron znaleziony na lotnisku w Lipsku to według Aleksandra Olecha z Defence24 kolejny etap eskalacji rosyjskiej wojny hybrydowej. Jego zdaniem skończył się okres testowania zabezpieczeń infrastruktury państw NATO i nastał czas przygotowywania operacji niszczycielskich.


We wtorek wieczorem w pobliżu pasa startowego na lotnisku Lipsk/Halle na wschodzie Niemiec został znaleziony dron z ładunkiem wybuchowym.
W środę Niemcy wszczęły w tej sprawie dochodzenie antyterrorystyczne, a cytowany przez Reutersa niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt powiedział, że był to atak hybrydowy tworzący „nowy poziom zagrożenia”.
Ukraiński ambasador w Niemczech Ołeksij Makiejew w wywiadzie dla telewizji Welt ocenił, że za incydentem stoi Moskwa.
Według szefa ds. współpracy międzynarodowej portalu Defence24 i autora raportu na temat rosyjskich ataków hybrydowych na Polskę dra Aleksandra Olecha incydent z Lipska to kolejny etap eskalacji ze strony Rosji. Jego zdaniem wcześniejsze wtargnięcia dronów w okolice lotnisk cywilnych, baz wojskowych i infrastruktury krytycznej było jedynie rozpoznaniem w wojnie hybrydowej Rosji przeciwko NATO.
– Teraz widzimy przechodzenie od testowania zabezpieczeń do przygotowywania operacji, które mogą bezpośrednio doprowadzić do zniszczenia samolotu, infrastruktury albo śmierci ludzi – podkreślił ekspert.
Lipski hub odgrywa kluczową rolę w transporcie towarów wojskowych, w tym dla armii niemieckiej oraz sojuszników z NATO i jest ważnym węzłem zachodniej pomocy militarnej dla Ukrainy. W 2022 roku po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na pełną skalę przeniósł tu swoją flotę koncern Antonow. Według dziennika „Telegraph” znaleziony w Lipsku niewybuch mógł zawierać semtex i był wyposażony w mechanizm detonacyjny. Znajdował się w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego An-124 „Rusłan” (kod NATO „Condor”).

– Należy zakładać, że takie działania będą podejmowane również w Polsce. Nie oznacza to, że jutro nad każdym lotniskiem pojawi się dron z materiałem wybuchowym, ale państwo musi przygotowywać się właśnie na taki scenariusz – zaznaczył Olech.
Ekspert przypomniał, że polskie służby ujawniły już transport ładunków, które mogły zostać wykorzystane jako elementy bojowe dronów, przeznaczonych do atakowania polskiej infrastruktury krytycznej oraz przygotowania do przesyłania materiałów wybuchowych i prowadzenia sabotażu na terytorium Polski i Rumunii.
Polska jest w opinii eksperta obecnie najczęściej atakowanym państwem w Europie w ramach rosyjskich działań poniżej progu wojny. – Jesteśmy w samym centrum rosyjskiej kampanii sabotażowej – ocenił Olech, co jego zdaniem jest m.in. efektem roli, którą odgrywa Polska jako główne centrum logistyczne pomocy dla Ukrainy.
Najnowszym incydentem w serii naruszeń przestrzeni powietrznej Polski i innych krajów wschodniej flanki NATO był upadek rosyjskiego pocisku Ch-101 w pobliżu miejscowości Tarnawa Kolonia w województwie lubelskim.
W opinii Olecha Rosja będzie eskalowała takie działania, ponieważ dotychczas nie ponosiła kosztów, które zmusiłyby ją do trwałego ograniczenia operacji hybrydowych przeciwko krajom NATO.
Od połowy 2025 roku nastąpił wyraźny wzrost liczby rosyjskich cyberataków, aktów sabotażu i naruszeń przestrzeni powietrznej przez samoloty i drony oraz innych wrogich działań wymierzonych w państwa Sojuszu. Doszło m.in. do kilkudziesięciu wtargnięć, w większości niezidentyfikowanych dronów, w pobliże lotnisk cywilnych, baz wojskowych i rafinerii w Niemczech, Belgii, Danii, Norwegii i Francji.
Jak podał serwis factcheckingowy Cube, działający w ramach portalu i telewizji Euronews, w przypadku większości takich incydentów nie udało się jednoznacznie ustalić ich sprawcy, choć cytowani przez serwis eksperci twierdzą, że wiele z nich nosi znamiona wojny hybrydowej Moskwy.
Wyraźniejszy ślad Rosja zostawia jedynie na wschodniej flance NATO. W ciągu ostatnich czterech lat rosyjskie drony wielokrotnie przekraczały granice Polski, Rumunii, Litwy, Łotwy i Estonii. Drony (lub ich szczątki) spadały na terytorium państw wschodniej flanki NATO podczas ataków na Ukrainę.
Na pytanie PAP, jak udało się dotąd ustrzec przed atakami hybrydowymi lotnisko w Jasionce, przez które według polskiego resortu obrony przechodziło okresowo nawet 95 proc. pomocy dla Ukrainy, ekspert ocenił, że nie wszystkie operacje kontrwywiadowcze są ujawniane.
Jego zdaniem takich prób było bardzo wiele, o czym szczegółowo napisał w swoim raporcie. Jasionka, wyjaśnił, jest chroniona wielowarstwowo, zarówno przez Polskę i sojuszników. Wokół lotniska rozmieszczono niemieckie systemy Patriot, norweskie systemy NASAMS, a ochronę przestrzeni powietrznej wspierały samoloty państw sojuszniczych.
Niemniej Rosja będzie według Olecha wciąż szukała nowych możliwości ataku na Jasionkę, czyli np. osób pracujących w otoczeniu lotniska, podwykonawców, systemów informatycznych czy dronów startujących z niewielkiej odległości.
W opinii Olecha na razie Polska i sojusznicy skutecznie udaremniają wiele takich działań, ale kierunkiem rosyjskiej aktywności będzie rozszerzanie operacji. Dlatego – jak podkreślił - odpowiedzią musi być ciągłe wzmacnianie infrastruktury krytycznej i rozwijanie zdolności antydronowych, a przede wszystkim przygotowywanie się nie tak jak do poprzedniego ataku, ale do jego kolejnej, bardziej niebezpiecznej wersji. – Takiej z dronami, materiałami wybuchowymi, myśliwcami oraz żołnierzami bez oznaczeń – podsumował Olech.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/ kar/































































