Były specjalny przedstawiciel prezydenta USA ds. Ukrainy, gen. Keith Kellogg powiedział podczas dyskusji na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, że jeśli Ukraina przetrwa obecną zimę, przewaga będzie po jej stronie – poinformowała agencja Interfax-Ukraina.


- Rozumiem, że to trudna zima (…) ale jeśli Ukraina przetrwa tę zimę, styczeń, luty (…) przewaga będzie po waszej stronie, po stronie Ukrainy, a nie Rosji – powiedział Kellogg podczas zorganizowanej w środę debaty. Dodał, że w jego ocenie proces negocjacji zbliża się do końcowych etapów.
Jego zdaniem przywódca Rosji Władimir Putin wie, że nie jest w stanie wygrać wojny i zastanawia się, jak „z godnością wyjść z tej sytuacji”.
W ramach obrad Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w środę wieczorem odbyło się spotkanie delegacji ukraińskiej, na czele z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Rustemem Umierowem, z amerykańskimi wysłannikami: Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Po rozmowach w Davos, w czwartek wieczorem, Witkoff i Kushner mają udać się do Moskwy na spotkanie z Putinem.
Generał Keith Kellogg jest emerytowanym amerykańskim wojskowym. W listopadzie 2024 roku został wyznaczony przez prezydenta elekta Donalda Trumpa na stanowisko specjalnego przedstawiciela ds. Ukrainy i Rosji. Reprezentował stanowisko przychylne wobec Kijowa i krytycznie oceniał działania Rosji, jego rola w procesie negocjacji pokojowych była stopniowo ograniczana przez Biały Dom.

Sikorski: Celowe ataki na infrastrukturę cywilną to zbrodnia wojenna. Ekspert: Rosja chce złamać opór
Z powodu rosyjskich bombardowań ukraińskich elektrowni, coraz więcej Ukraińców musi przetrwać bez prądu, ciepła i wody. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski powiedział w Davos, że niszczenie celów cywilnych to zbrodnia wojenna. Zdaniem analityka Andrzeja Szabaciuka Rosjanie chcą w ten sposób zmusić Ukrainę do kapitulacji.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas swojego środowego wystąpienia na Forum Ekonomicznym w Davos złożył hołd Ukraińcom, którzy z powodu rosyjskich nalotów na ukraińskie elektrociepłownie, są pozbawieni prądu i ciepła i "przeżywają teraz piekło". "Opuszczają największe miasta, w tym Kijów. To jest wielkie zagrożenie dla Ukrainy. Ci ludzie niczym sobie na to nie zasłużyli" - powiedział. Według Sikorskiego "celowe atakowanie infrastruktury cywilnej to zbrodnia wojenna".
Rosja zaatakowała już każdą elektrownie
Sami mieszkańcy Ukrainy przyznają, że sytuacja jest trudna. - Moja siostra ma domek pod Kijowem, zabrała tam ojca i ogrzewają się, paląc w tradycyjnym piecu – powiedziała PAP dr Halyna Naienko, paleoslawistka, profesor Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki w Kijowie i Uniwersytetu Łódzkiego, która od marca 2022 r. mieszka w Polsce. – W mieszkaniu w Kijowie nie dało się wytrzymać: akumulatory zamarzły, temperatura wynosiła najwyżej kilka stopni, podczas gdy na zewnątrz było -15 st. C – relacjonuje, opierając się na tym, czego dowiedziała się od rodziny. Ludzie mają według niej nadzieję, że niedługo przyjdzie wiosna, choć, jak zauważyła, mrozy w rejonie Kijowa mogą tradycyjnie trwać do końca lutego, a temperatury spadać poniżej -20 st. C.. Jednak podkreśliła, że „Rosjanie nie dadzą rady, a ludzie wytrzymają”.
Z danych Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) wynika, że od początku obecnego sezonu grzewczego odnotowano 256 powietrznych ataków Rosji na obiekty energetyczne i systemy ciepłownicze Ukrainy. Rosjanie zaatakowali m.in. 11 elektrowni wodnych oraz 45 największych elektrociepłowni w kraju. Swoje zmasowane ataki, przeprowadzane przy kilkunastostopniowych mrozach, skoncentrowali m.in. na Kijowie oraz obwodach charkowskim, odeskim, dniepropietrowskim, sumskim i czernihowskim.
– Praktycznie nie ma w Ukrainie elektrowni, która nie zostałaby zaatakowana. Wszystkie są uszkodzone albo całkowicie wyłączone z eksploatacji – powiedział PAP dr Andrzej Szabaciuk, analityk Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.
Dlaczego Rosja niszczy elektrownie? Ekspert: To próba wymuszenia kapitulacji
Ekspert przypomniał, że w przeszłości, w czasach wojen napoleońskich czy podczas II wojny światowej, kiedy niemiecka kampania przeciwko Związkowi Sowieckiemu załamała się m.in. z powodu ekstremalnych temperatur, spadających do -40 st. C, mróz sprzyjał rosyjskiej armii, pomagając jej w obronie przed agresorem. Jednak, jak podkreślił, obecnie Rosja wykorzystuje trudne warunki pogodowe do złamania oporu ludności cywilnej, a nie żołnierzy.
Świadczy to o słabości rosyjskiej armii, która przez prawie cztery lata nie była w stanie złamać oporu Ukraińców. Dlatego Rosja stosuje barbarzyńską taktykę wymierzoną w ludność cywilną, aby zmusić Ukrainę do kapitulacji – ocenił Szabaciuk.
W jego opinii to kluczowy cel Kremla, ale zanim zostanie osiągnięty, Rosjanie chcą doprowadzić do masowych migracji Ukraińców, szczególnie w miastach przyfrontowych, bo to ułatwi rosyjskiej armii posuwanie się naprzód.
Mróz jako broń. Rosja chce złamać Ukrainę chłodem i ciemnością
Najgorzej jest w Kijowie. We wtorek wieczorem, po rosyjskich atakach, ponad milion mieszkańców stolicy pozostawało bez prądu, a przeszło 4 tys. budynków wielorodzinnych nie miało ogrzewania.
Według wstępnych prognoz Ukraińskiego Centrum Hydrometeorologicznego na początku lutego temperatura ma być wyższa niż obecnie, kiedy mrozy w ciągu dnia sięgają kilkunastu stopni. Na razie jednak nadal będzie bardzo zimno.
Mieszkańcom Kijowa w obronie przed skutkami mrozów pomagają rozstawione na ulicach miasta mobilne „punkty niezłomności”. Jest ich 115, a według portalu Kyiv.News dotąd udzieliły pomocy 30 tys. mieszkańców.
To specjalne namioty, przeznaczone dla 30–40 osób, wyposażone w generatory zapewniające ciepło i prąd. Można w nich ogrzać się i napić gorącej herbaty. Działają całodobowo, bezpłatnie i bez ograniczeń czasowych, chyba że zostaje ogłoszony alarm przeciwlotniczy, wtedy trzeba ewakuować się do schronu.
W tych mobilnych punktach pomocy (są też stacjonarne) rotacyjnie pracuje ponad 40 psychologów, którzy codziennie wspierają około 600 osób – zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Na ukraińskich stronach rządowych i samorządowych, m.in. dsns.gov.ua, pojawiły się także wskazówki, jak zapobiec hipotermii. Ukraińskie media codziennie informują o przypadkach śmierci z powodu wychłodzenia, jednak brak zbiorczych danych na temat skali takich zgonów w całym kraju. W opinii Szabaciuka Ukraińcy nie chcą ich ujawniać z tych samych przyczyn, dla których nie ujawniają strat wojennych w ludziach.
- Po prostu nie chcą pokazywać Rosji, że jej taktyka działa. To swoista autocenzura ukraińskich mediów, które nie chcą dodatkowo obniżać morale obywateli takimi informacjami. Ofiar mrozu i głodu jest dużo. Ile? Pewnie nigdy się nie dowiemy – ocenił ekspert.
Zmęczenie, marazm i brak nadziei
Rosyjskie ataki na cele cywilne i infrastrukturę krytyczną, choć mają miejsce od początku wojny, obecnie wyraźnie się zintensyfikowały. Według Szabaciuka widać, że Rosjanie mają teraz większe możliwości uderzeniowe, zwiększyła się na przykład liczba Shahedów, które są coraz nowocześniejsze i bardziej śmiercionośne.
Według SBU Rosjanie atakują infrastrukturę energetyczną przy użyciu rakiet balistycznych i manewrujących oraz dronów. Na przykład w obwodzie odeskim, na południu Ukrainy, 12 stycznia Rosjanie użyli w nocnym ataku 156 bezzałogowców typu Shahed i Gerbera.
– Rosjanie najwyraźniej wyciągają wnioski i widzą, że takie ataki przynoszą konkretne efekty, dlatego codziennie uderzają w infrastrukturę – powiedział PAP i dodał, że trudna sytuacja humanitarna będzie się pogłębiać, co może rodzić „zmęczenie, marazm i brak nadziei na szybkie zakończenie wojny, nie mówiąc już o zwycięstwie”. Dlatego, jak podkreślił, gest Polaków – akcja pomocy dla marznącego Kijowa – jest tak ważny.
Iskierka nadziei? Polskie generatory ratunkiem dla cywilów
W środę wieczorem szef ambasady RP w Ukrainie Piotr Łukasiewicz poinformował, że Polska wysłała do Kijowa i innych miejscowości wokół stolicy Ukrainy, które nie mają prądu po rosyjskich atakach na ważną infrastrukturę, 400 generatorów prądotwórczych z zapasów rządowych.
Zbiórka pod hasłem „Ciepło z Polski dla Kijowa” na pomagam.pl przyniosła do dziś ponad 5 mln zł. Wpłat, w ciągu 6 dni dokonało ponad 40 tys. osób. Celem zbiórki jest zakup i wysłanie do Kijowa stu generatorów prądu i stacji zasilających.
– To dla Ukraińców iskierka nadziei i dowód, że ktoś o nich pamięta i nie zostawia ich samych – podsumował Szabaciuk.
Rutte: USA utrzymują swoje zobowiązania wobec Ukrainy
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte zapewnił w czwartek rano w Davos, że Stany Zjednoczone utrzymują swoje zobowiązania wobec Ukrainy – poinformowała agencja Reutera.
- To, czego potrzebujemy, to nie tracić Ukrainy z pola widzenia – powiedział Rutte. Odpowiadając na pytanie, czy prezydent USA Donald Trump nadal utrzymuje swoje zobowiązania dotyczące niezależności i integralności terytorialnej Ukrainy, Rutte podkreślił, że nigdy nie miał co do tego wątpliwości.
Sekretarz generalny NATO poinformował także, że rozmawiał z amerykańskim prezydentem na temat zapewnienia bezpieczeństwa w Arktyce. – Mieliśmy bardzo dobrą rozmowę na ten temat – powiedział Rutte, dodając, że chodzi także o zapewnienie, aby Rosja lub Chiny nie miały dostępu gospodarczego lub militarnego do Grenlandii.
Prezydent USA Donald Trump zadeklarował w środę podczas wystąpienia w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, że nie ma zamiaru używać siły w związku z planami pozyskania Grenlandii. Później, w godzinach wieczornych, wycofał swoją wcześniejszą groźbę nałożenia 10-procentowych ceł na towary z ośmiu państw europejskich, które zdecydowały się oddelegować przedstawicieli sił zbrojnych na Grenlandię. Według zapowiedzi Trumpa z 17 stycznia, taryfy te miałyby wejść w życie 1 lutego.
mad/ akl/



























































