Jedyna Polka w największym banku Kataru: To zupełnie inny świat [Tam mieszkam]

redaktor naczelna portalu Bankier.pl

Takiego standardu w Polsce nigdy nie widziałam – mówi o arabskich luksusowych usługach private banking jedyna Polka pracująca w największym banku na Bliskim Wschodzie. Przeinwestowane placówki, mało popularne jeszcze zjawisko cięcia kosztów i typowy dla tej części świata dress code to tylko niektóre znaki rozpoznawcze tutejszej bankowości. Nie każdy jednak będzie miał szansę znaleźć tu zatrudnienie, a większość zmęczy się po pięciu latach.

– Robiłam wcześniej wstępne rozeznanie i wiedziałam, że kobiecie-Europejce generalnie jest trudniej dostać pracę w sektorze finansowym niż mężczyźnie. (…) Tutaj każdy pracownik musi mieć swojego sponsora. Sponsorem mężczyzny jest jego pracodawca, a sponsorem kobiety jest jej mąż. Nie wszystkie instytucje zgadzają się na zatrudnienie kobiet, które zgodnie z wewnętrzną polityką nie są sponsorowane przez firmy, ponieważ kobiety nie potrzebują chociażby pozwolenia na wyjazd z kraju, w związku z czym są pracownikami podwyższonego ryzyka – opowiada w najnowszej rozmowie z cyklu #TamMieszkam Aneta Stefanowicz-Borysławska, Polka mieszkająca w Doha i pracująca największym banku w Katarze i na całym Bliskim Wschodzie.

Jak mówi, w Katarze pracuje się krócej i spokojniej niż w Europie, a wielu pracujących w Doha Europejczyków dopiero tutaj osiąga tzw. work-life balance. Jednocześnie wielu z nich ostrzega, że po pięciu latach przychodzi przesyt życiem w arabskim kraju. Wówczas trzeba coś zmienić.

West Bay - najbardziej nowoczesna część miasta Doha. Główna dzielnica biznesowa z siedzibami wielu ministerstw, firm, hotelami. To najbardziej popularna dzielnica do zamieszkania przez ekspatow. Jednocześnie najmniej arabska z całej Dohy.
West Bay - najbardziej nowoczesna część miasta Doha. Główna dzielnica biznesowa z siedzibami wielu ministerstw, firm, hotelami. To najbardziej popularna dzielnica do zamieszkania przez ekspatow. Jednocześnie najmniej arabska z całej Dohy. (fot. fot. Aneta Stefanowicz-Borysławska / )

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: „Ogromne zapotrzebowane na siłę roboczą wynika z faktu, że Katarczycy nie zajmują się tego typu rzeczami. Ich pozycja to najczęściej dyrektor generalny, prezes, menadżer. Katarczycy pracują naprawdę mało, pełnią funkcję w zasadzie reprezentacyjną” – tłumaczyła mi pięć lat temu jedna z Polek mieszkających w Doha. Dziś to nadal prawda i powód, dla którego wciąż tylu obcokrajowców ściąga do Kataru?

Aneta Stefanowicz-Borysławska: Częściowo potwierdzam, ale częściowo nie. Wiele się tu zmieniło, sam Katar rozwija się niesamowicie szybko - potwierdzają to zresztą ogólnodostępne dane na temat tego kraju. Katar, zgodnie z narodową wizją rozwoju do 2030 roku, inwestuje bardzo duże środki w tzw. kataryzację, czyli zwiększenie udziału Katarczyków wśród zatrudnionych pracowników w sektorze publicznym i prywatnym. Firmy katarskie, a ja w takiej pracuję, mają zatrudniać nie mniej niż określony procent Katarczyków w danym zespole, dywizji, pionie.

Samych Katarczyków jednak w Katarze brakuje. W związku z tym tak duże zapotrzebowanie na obcokrajowców.

To prawda - Katarczycy są mniejszością w swoim kraju - stanowią 200-300 tysięcy z obecnie przebywających tu 2,3 mln ludzi. Do tego na pewno nie wykonują prac podstawowych, takich jak kierowca czy pracownik fizyczny – w odróżnieniu od na przykład Omanu, gdzie podstawowe prace są wykonywane również przez Omańczyków. Katarczycy wykonują przede wszystkim prace umysłowe, pracują jako „białe kołnierzyki”.

Aneta Stefanowicz-Borysławska, Polka w Katarze
Aneta Stefanowicz-Borysławska, Polka w Katarze (fot. archiwum prywatne )

Pracuję z Katarczykami, którzy spędzili w tej samej firmie już ponad 20 lat, czyli właściwie całe swoje życie zawodowe i byli kształceni w zupełnie innym systemie, przez co mają odmienną mentalność od europejskiej czy zachodniej. Ale miałam również przyjemność rekrutować do zespołu zarówno Katarczyków, jak i Katarki, którzy skończyli studia w ubiegłych latach i kształcili się zagranicą. Dzisiaj wielu młodych Katarczyków wyjeżdża zdobywać edukację do Stanów Zjednoczonych i Europy, gdzie otwierają się na trochę inną rzeczywistość, przez co ich system myślenia jest już inny niż osób, które były wychowywane w modelu bardzo tradycyjnym. Młodzi Katarczycy to często osoby, które chcą uczyć się i rozwijać. Wśród tych z dłuższym stażem oczywiście też są osoby doświadczone, od których można się dużo nauczyć.

Należy Pani do wąskiej grupy obcokrajowców, która ma do czynienia z Katarczykami na co dzień. Jak do tego doszło?

Znalazłam się tu jako żona mojego męża, który dostał propozycję bardzo ciekawej pracy w Doha. To nie była jego pierwsza praca za granicą, już wcześniej pracował w regionie GCC [Gulf Cooperation Council, Rada Krajów Zatoki Perskiej – red.]. Wiedział więc mniej więcej, czego może spodziewać się po Katarze (chociaż później i tak pojawiło się wiele niespodzianek). Oferta pracy była bardzo dobra, dlatego po przemyśleniu wszystkich za i przeciw stwierdziliśmy, że na pewien czas zostawiamy nasze życie w Polsce i przyjeżdżamy tutaj.

Do końca nie byłam pewna, czy będę mogła w Katarze realizować się zawodowo. Robiłam wcześniej wstępne rozeznanie i wiedziałam, że kobiecie-Europejce generalnie jest trudniej dostać pracę w sektorze finansowym niż mężczyźnie. Różne są tego powody, jednym z nich jest obowiązujący w Katarze system kafala. Polega na tym, że każdy pracownik musi mieć swojego sponsora. Sponsorem mężczyzny jest jego pracodawca, a sponsorem kobiety jest jej mąż. Nie wszystkie firmy zgadzają się na zatrudnienie kobiet, które zgodnie z wewnętrzną polityką nie są sponsorowane przez firmy, ponieważ kobiety nie potrzebują chociażby pozwolenia na wyjazd z kraju, w związku z czym są pracownikami podwyższonego ryzyka. Mogą też zmieniać pracodawców, kiedy chcą, podczas gdy mężczyźni, żeby zmienić pracę, muszą dostać oficjalny dokument [tzw. NOC, No Objection Certificate – red.], od swojego sponsora, który nie wyraża sprzeciwu na pracę u konkurencji. Zmiana pracodawców zdarza się tutaj jednak niezwykle rzadko. Po zakończeniu kontraktu, zdecydowana większość pracowników po prostu wyjeżdża z Kataru.

Nie mogła Pani od samego początku towarzyszyć mężowi?

Nie, mąż musi tutaj przyjechać pierwszy, otrzymać wizę rodzinną i dopiero wtedy może sprowadzać żonę i dzieci, pod warunkiem, że jego zarobki przekraczają określony poziom.

Skąd więc oferta pracy w Doha?

Mój mąż poznał działającą w Katarze Polonię. Nie jest ona zbyt duża - około 500 osób - ale bardzo zintegrowana i pomagająca sobie wzajemnie. Zadziałała siła networkingu - jeden z kolegów wspomniał, że w jego banku poszukuje się pracownika o podobnym profilu zawodowym do mojego. Wysłałam więc CV, w ciągu trzech dni otrzymałam zaproszenie na rozmowę i tak to się potoczyło.

"Katar, zgodnie z narodową wizją rozwoju do 2030 roku, inwestuje bardzo duże środki w tzw. kataryzację, czyli zwiększenie udziału Katarczyków wśród zatrudnionych pracowników w sektorze publicznym i prywatnym."
"Katar, zgodnie z narodową wizją rozwoju do 2030 roku, inwestuje bardzo duże środki w tzw. kataryzację, czyli zwiększenie udziału Katarczyków wśród zatrudnionych pracowników w sektorze publicznym i prywatnym." (EastNews)

Dolatywała Pani na tę rozmowę kwalifikacyjną z Polski?

Pierwsza rozmowa odbyła się przez telefon. Kolejna była osobistym spotkaniem z przyszłymi przełożonymi, ale nie musiałam przylatywać na nią z Polski, ponieważ w tym czasie przebywałam już w Katarze. Natomiast standardem w rekrutacji jest tutaj zapraszanie kandydata na rozmowę osobistą i opłacenie jego kosztów przelotu, po pomyślnym przejściu pierwszego, telefonicznego etapu rekrutacji.

Sama rekrutacja do katarskiego banku jest w jakikolwiek sposób "egzotyczna"?

Sama rekrutacja – do momentu przedstawienia mi oferty - przebiegała w sposób dość podobny jak w Europie. Trudności zaczęły się wtedy, kiedy podpisałam otrzymaną ofertę pracy. Pojawiło się bardzo dużo biurokracji, zaświadczeń i pieczątek, które trzeba zdobyć w przeróżnych urzędach. Mimo że za poradą męża wcześniej w Polsce uzyskałam atestację dyplomu studiów z ambasady, z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zaświadczenie o niekaralności i cały zestaw standardowych przy pracy za granicą dokumentów, okazało się, że muszę przez wszystkie te procesy przechodzić jeszcze raz – w tutejszym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, zdobywać kolejne zaświadczenie o niekaralności, tłumaczyć dyplom na język arabski, przechodzić badania lekarskie, do tego: pobieranie krwi, odcisków wszystkich dziesięciu palców i odcisku wnętrza dłoni.

Cała procedura była bardzo żmudna i trwała długo – w jednym urzędzie dowiadywałam się, że muszę jechać do kolejnego, w tym kolejnym – że wracać do pierwszego. Wszystkie te procedury musiałam przejść samodzielnie ponieważ bank, do którego byłam rekrutowana zatrudnia bardzo niewiele kobiet obcokrajowców, a w moim pionie wręcz nie było dotąd takiego przypadku, ponieważ pracują tam tylko Katarki. Podsumowując, trwało to bardzo długo, ale szczęśliwie zakończyło się uzyskaniem pozwolenia na pracę i jak dotąd jestem jedyną Polką, która pracuje w tym banku.

Miała Pani lata doświadczenia z pracy w polskiej bankowości. Mimo to warunki w Qatar National Bank zaskoczyły?

To zupełnie inny świat niż ten, w którym byłam zatrudniona wcześniej. Zarówno pod względem odmienności kulturowej, stylu pracy, jak również przede wszystkim ze względu na to, że pracuję w banku, który jest największy w Katarze i na całym Bliskim Wschodzie. Największy praktycznie pod każdym względem – kapitalizacji, wielkości aktywów, akcji kredytowej, depozytów, zysku netto. Dla przykładu właśnie zysk netto za ubiegły rok wyniósł 1,5 mld dolarów, co jest równe znacznej części zysków całego sektora bankowego w Polsce [zysk netto całego polskiego sektora bankowego w 2014 roku wyniósł 16,2 mld zł, czyli ok. 4,3 mld dolarów – red.].

Bankomaty w Doha - design dopasowany do dzielnicy, w której się znajdują
Bankomaty w Doha - design dopasowany do dzielnicy, w której się znajdują (fot. fot. Aneta Stefanowicz / )

Zaskoczył mnie wygląd oddziałów oraz ogromne znaczenie tego kanału kontaktu z klientem, pomimo wysoce rozwiniętych kanałów elektronicznych. Jest to uwarunkowane kulturowo i wynika z dużej wagi kontaktów osobistych w budowaniu relacji w tej części świata. Mam wrażenie, że placówki banków są tutaj przeinwestowane - pod względem technologii czy stosowanych materiałów i gadżetów, (np. kawę  i herbatę podaje się w pozłacanych filiżankach przez zatrudnionych wyłącznie w tym celu pracowników w każdej z placówek). Poziom nakładów patrząc na jakość materiałów jest bardzo wysoki, ale wynika to z tego, że klienci katarscy oczekują takiego sposobu traktowania. A oddział bankowości prywatnej to już kompletne zaskoczenie arabskim luksusem - takiego standardu w Polsce nigdy nie widziałam.

Warunki pracy w banku - lidera tej skali były dla mnie na początku dosyć dużym szokiem kulturowym. Zjawisko cięcia kosztów nie jest tutaj jednym z priorytetów, przy czym w Polsce jest to raczej chleb powszedni. Jego właścicielem w połowie jest Państwo Katar, więc prawie wszystkie największe projekty, które tu się toczą, są finansowane właśnie przez ten bank. 90% zysków przynoszą klienci korporacyjni, czyli działające tu wielkie przedsiębiorstwa. Klienci detaliczni to tylko 4% udziału w całym zysku netto

Redukcja kosztów nieznana, a targety sprzedażowe?

Są, choć powiedziałabym, że nie aż tak wyśrubowane w porównaniu do tego, z czym mamy do czynienia w Polsce.

Jaki dress code obowiązuje w katarskim banku? Czytaj dalej »

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 6 ~Loj

Ale tam w takich upalach musi im walic z d py

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 3 ~Agata

Bankier znowu odgrzewa stare kotlety. Czy nie ma juz nowych tematow, tylko powtarzanie starych artykulow ??

! Odpowiedz
0 12 ~vfr

wszystko dobrze, tylko gdyby nie posiadane surowce, głównie gaz, to pewnie byłaby bieda z nędzą ... jak skończą się pieniądze z surowców, to pewnie skończą się te wszystkie luksusy ... taka prawda ...

! Odpowiedz
4 7 ~julek

wszystko toczy się wolniej - a budują 10x szybciej niż w Polsce. Ot, kobieta obserwator życia arabskiego. Nie zauważyła cholera

! Odpowiedz
8 5 ~Emigrant

Czas skończyć z partiokracją i przebudować w Polsce cały system polityczno-urzędniczo-pseudoEkonomiczno-społeczny!!!
Korwin - wolny rynek
Kukiz - wolny rynek, demokracja
Zandberg - socjalista, marksista
Szydło - hasła socjalistyczne, mam nadzieję, że tylko przy "kiełbasie" wyborczej
Piechociński - komunista, socjalista, oni z każdym, obiecają wszystko, byle zostać przy korycie
Nowacka - lewicowa protegowana Urbana, Kiszczaka, Millera, Palikota..., Wolność, która zniewala - "sex, drugs and R&R!", dla większości obywateli sprawy pięcio i dzisięcioplanowe
Kopacz - "I co ja robię tu, uu, co Ty tutaj robisz..."
kurcze, tak podliczam liderów partii ..., 6, 7,... AAA!
Jeszcze przecież socjalista Pietru ... ;-)

Polacy masowo emigrują i nie chcą wracać, "zielona wyspa"?
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Blisko-8-biedakow-w-UE-stanowia-Polacy-7282578.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polacy-na-emigracji-szansa-czy-zagrozenie-dla-kraju-7282789.html
http: //www.bankier.pl/wiadomosc/Emigracja-Polakow-zbliza-sie-do-rekordu-3205470.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Zapowiada-sie-emigracyjny-rekord-3330233.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Prawie-polowa-mlodych-chce-emigrowac-3379539.html
https://www.bankier.pl/forum/temat_polacymasowouciekaja-na-zachodeuropyzblizamy-sie-do-rekordowej-emigracji,15579937.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polak-ma-mniej-aktywow-niz-Bulgar-3418873.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 1 ~asd

korekta: Kukiz to anarchista

! Odpowiedz
0 3 ~takitam

Nikt z nich ropą nie szcza więc Kataru nie będzie.

! Odpowiedz
4 11 ~katarczyk

ja tylko patrze czy fajna dupa ..

! Odpowiedz
4 8 ~Dżejms

Czy przeoczyłem czy może zabrakło w tych wyznaniach sprawy fundamentalnej - mają tam lichwę czy nie? Zarabiają na procencie od kapitału czy tylko od zysku. Uważam że to bardzo ważna kwestia.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne