Sejmowa komisja regulaminowa zarekomendowała w piątek uchylenie immunitetu prezesowi PiS, posłowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Uchylenia jego immunitetu chce europoseł Krzysztof Brejza (KO), jako oskarżyciel prywatny. Sprawa dotyczy słów Kaczyńskiego podczas komisji śledczej ds. Pegasusa.


W piątek, po dwugodzinnym posiedzeniu, komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych zdecydowała, że przedłoży Sejmowi rekomendację przyjęcia wniosku o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Na czas podjęcia decyzji, media zostały wyproszone z sali - o rozstrzygnięciu poinformowano na koniec posiedzenia.
Na posiedzenie stawili się europoseł Krzysztof Brejza oraz jego żona i zarazem pełnomocnik - mec. Dorota Brejza. Nie zjawił się natomiast prezes PiS, co wcześniej zapowiadał PAP rzecznik partii Rafał Bochenek. Kaczyński przebywał bowiem w szpitalu, gdzie przechodził wcześniej zaplanowane badania kontrolne.
Mec. Brejza przedstawiając wniosek o uchylenie Kaczyńskiemu immunitetu podkreśliła, że prywatny akt oskarżenia przeciwko liderowi PiS złożyła w imieniu Krzysztofa Brejzy w grudniu ub.r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia.
Jak mówiła, powodem pozwu są słowa prezesa PiS o Brejzie z marca ub.r., kiedy to Kaczyński zeznawał przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Kaczyński powiedział wówczas o Brejzie: "Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw".

Mec. Brejza podkreśliła, że przestępstwa, o których mówił Kaczyński miały być podstawą do inwigilowania europosła za pomocą oprogramowania Pegasus. "Jest to oczywista nieprawda. Krzysztof Brejza nie popełnił nigdy żadnego przestępstwa, nie usłyszał nigdy żadnych narzutów, nie był podejrzany, nie był oskarżony, nigdy nie uchylono jemu immunitetu" - oświadczyła mecenas.
W jej ocenie, słowa Kaczyńskiego dotyczą kwestii wyłudzeń w urzędzie miasta Inowrocławia. To miało być również powodem zastosowanie wobec Brejzy systemu Pegasus. Dorota Brejza oceniła, że zastosowanie wobec jej męża tego oprogramowania "w żaden sposób nie przyczyniło się do wyjaśnienia tego procederu wyłudzeń". "Pomimo masywnej inwigilacji i przeprowadzonej kontroli operacyjnej Krzysztof Brejza nie występował w tej sprawie, o której mowa w żadnym charakterze. Nie został nawet przesłuchany w charakterze świadka w tamtym postępowaniu." - powiedziała.
Nie jest to pierwsza sprawa wytoczona przeciwko prezesowi PiS. Dorota Brejza przypomniała, że Kaczyński pozostaje w sporze cywilnym z Brejzą o podobne wypowiedzi od 2022 roku. "Jarosław Kaczyński doskonale wiedział, że pomówienia, które powtórzył na komisji śledczej 15 marca 2024 roku, spotykają się z kategorycznym zaprzeczeniem przez Krzysztofa Brejzę, a także z reakcją o charakterze prawnym" - oceniła mecenas.
Pełnomocnikiem prezesa PiS na posiedzeniu komisji był poseł PiS Zbigniew Bogucki, który odczytał stanowisko Kaczyńskiego. Prezes PiS wniósł o niewyrażenie przez komisję zgody na zniesienie mu immunitetu.
W stanowisku wskazano, że marcowe zeznania Kaczyńskiego na temat Brejzy stanowiły odpowiedź na pytania członków komisji domagających się przedstawienia stanowiska na temat obecnego europosła. "Powstaje pytanie, co zdaniem Krzysztofa Brejzy świadek był winien uczynić przed komisją? Odmówić odpowiedzi czy skłamać?" - pytał Bogucki.
Bogucki przytoczył również wypowiedzi Kaczyńskiego z posiedzenia komisji. Prezes partii używał takich sformułowań, jak "według mojego rozeznania"; "ale oczywiście one muszą być potwierdzone przez sąd", czy "według mojej oceny". To z kolei miało świadczyć o subiektywizmie prezentowanej oceny.
Odnosząc się do słów o sporze cywilnym, poseł zwrócił się do mec. Brejzy mówiąc, że nie podała ona informacji o rozstrzygnięciu tego sporu. "Jeżeli nie ma w tym sporze cywilnym rozstrzygnięcia, to trudno, żeby jedna ze stron tego sporu, przed jego rozstrzygnięciem, zachowywała się w sposób taki, jak oczekuje druga strona" - ocenił Bogucki. Poseł powoływał się także na gwarancję wolności słowa zapisaną w Konstytucji.
Mec. Dorota Brejza poinformowała PAP, że w sprawie marcowej wypowiedzi prezesa PiS złożono także pozew cywilny, do którego nie trzeba wnioskować o uchylenie posłowi immunitetu. Zgodę na pociągniecie do odpowiedzialności Sejm musi z kolei wyrazić, jeśli wobec posła złożono prywatny akt oskarżenia w sprawie karnej. (PAP)
nl/ mja/ par/




























































