Odkąd dostajemy wynagrodzenie przelewem bankowym, raczej nie obcujemy na co dzień z większą ilością gotówki. Ale czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co by było, gdybyście dostawali swoje wypłaty w monetach?
Byłaby to ciężka sprawa. Dosłownie. Gdyby wynagrodzenia w Polsce były wypłacane w jednogroszówkach, to dzień wypłaty nastręczałby nie lada trudności logistycznych. Główny Urząd Statystyczny podaje, że tzw. przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wynosi 3640,84 zł, czyli 2603,35 zł po odjęciu podatków. Jeden grosz waży 1,64 grama, więc sto złotych ma masę 16,4 kilograma. Średnia krajowa wypłacana w jednogroszówkach ważyłaby pawie 427 kg i do jej przewiezienia potrzebowalibyśmy półciężarówki. Ale dzięki temu dysponowalibyśmy 251,9 kilograma czystej miedzi o bieżącej wartości rynkowej 6211 złotych polskich.
Pensja w bilonie czy w bulionie?
![]() | » Umowa o pracę to "śmieciówka" |
|
| Półuncjowy Krugerrand. Źródło: Rand Rafinery |
Problem z udźwigiem zniknąłby, gdyby pracodawcy i pracownicy ustalili, że wynagrodzenie za pracę będzie wypłacane w srebrze lub złocie. Jedna uncja białego kruszcu stanowi równowartość 103,69 złotych polskich (stan na 8 listopada). Zatem jedna średnia krajowa netto to około 25 srebrnych jednouncjowych monet o łącznej masie niemal 780 gramów.
Wynagrodzenie w postaci 25 monet byłoby zapewne dość konfundujące dla Polaków, przyzwyczajonych do grubych stosów zadrukowanego papieru. Jeszcze ciekawsza byłaby wypłata w złocie. Przy cenie 1715 USD za uncję (31,1015 g) gram złota jest równoważny 180 złotym polskim. Zatem gusowska średnia pensja jest warta zaledwie 14,5 grama złota, czyli niespełna pół uncji królewskiego metalu. Całomiesięczny trud polskiego pracownika jest wart mniej niż jedna złota moneta bulionowa o średnicy 27 mm, którą można przykryć kciukiem.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl
































































