REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Jak to w końcu jest z alienacją rodzicielską? Prawniczka: Wokół niej narosło sporo mitów

2026-04-25 17:00, akt.2026-04-26 18:30
publikacja
2026-04-25 17:00
aktualizacja
2026-04-26 18:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Wokół alienacji rodzicielskiej narosło sporo mitów - powiedziała PAP dr Sylwia Różycka-Jaroś z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW. - Przedstawiana jako forma przemocy emocjonalnej wobec drugiego rodzica, może wynikać z próby ochrony dziecka - dodała.

Jak to w końcu jest z alienacją rodzicielską? Prawniczka: Wokół niej narosło sporo mitów
Jak to w końcu jest z alienacją rodzicielską? Prawniczka: Wokół niej narosło sporo mitów
fot. Michal Kosc / / Agencja Wschód

25 kwietnia obchodzony jest Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej. Definiowana jest ona jako świadome lub nieświadome działania jednego rodzica, które prowadzą do izolowania się i niechęci dziecka w stosunku do drugiego rodzica - alienowanego. Termin ten pojawia się najczęściej w kontekście konfliktów towarzyszących rozwodom i rozstaniom rodziców.

Specjalizująca się w problematyce ochrony dziecka z punktu widzenia prawa rodzinnego i karnego radca prawny dr Sylwia Różycka-Jaroś podkreśliła w rozmowie z PAP, że wokół alienacji rodzicielskiej narosło sporo mitów.

Wokół alienacji rodzicielskiej narosło sporo mitów

- Choć przedstawiana jest ona jako forma przemocy emocjonalnej wobec drugiego rodzica lub dziecka, w rzeczywistości może wynikać również z próby ochrony dziecka przed kontaktem z przemocowym rodzicem, przez którego zostało ono skrzywdzone i którego się obawia - zauważyła.

- Zdarza się, że rodzic pierwszoplanowy chroni dobro dziecka, nie wydając dziecka na kontakt z przemocowym rodzicem. Sądy opiekuńcze - jeśli nie ma prawomocnego wyroku w sprawie karnej - rzadko przyjmują, że zachodzi podstawa do ograniczenia lub zakazania spotkań rodzica z dzieckiem, nawet jeśli w rzeczywistości krzywdził on dziecko, a kontakt z nim może być dla dziecka stresujący czy zagrażający jego dobru - powiedziała.

Wakacje na giełdzie

Przyznała, że mają również miejsce sytuacje, kiedy dochodzi do utrudniania kontaktów z dzieckiem. Skala problemu jest trudna do oszacowania, ale jej zdaniem takie sytuacje nie przeważają, nawet jeśli rodzice są bardzo skonfliktowani.

- W ostatnich dekadach wzrosła świadomość na temat roli, jaką w procesie wychowania odgrywają oboje rodzice. Co za tym idzie, wielu rodziców pierwszoplanowych wręcz dąży do tego, żeby dziecko miało jak najczęstszy kontakt z drugim rodzicem - stwierdziła prawniczka.

Ekspertka zwróciła uwagę na obserwowaną przez nią „samoalienację”. - Zdarza się, że rodzic, nie widząc potrzeby częstego kontaktu z dzieckiem, samodzielnie decyduje, że będzie ten kontakt realizował sporadycznie. Zawodzi wtedy dziecko, które liczy na wspólne spotkania - podkreśliła.

W takiej sytuacji kontakt z dzieckiem można próbować wyegzekwować na drodze sądowej - podobnie jak w sytuacji, kiedy jest on uniemożliwiany przez drugiego rodzica. Wymaga to wystąpienia do sądu z odpowiednim wnioskiem - o zagrożenie nakazaniem zapłaty określonej kwoty za niewykonywanie obowiązków wynikających z orzeczenia dotyczącego kontaktów z dzieckiem. Jeżeli to nie dyscyplinuje rodzica, rodzic ponosi konsekwencje finansowe.

- Muszę jednak przyznać, że nie na wszystkich rodziców to działa. Są tacy, na których ciążą poważne zobowiązania finansowe, a mimo to w dalszym ciągu nie wydają dzieci na kontakty lub tych kontaktów nie realizują. Należy zwrócić jeszcze uwagę, że coraz częściej niewykonywanie obowiązków wynikających z orzeczenia w przedmiocie kontaktów z dzieckiem jest traktowane przez sądy opiekuńcze jako sprzeniewierzenie się prawidłowemu wykonywaniu władzy rodzicielskiej - stwierdziła.

Wyjaśniła, że w stosunku do osoby, która bezpodstawnie uniemożliwia drugiemu rodzicowi kontakt z własnym dzieckiem, sąd może wydać orzeczenie ingerujące w jej władzę rodzicielską, w tym decydując nawet o jej ograniczeniu.

Nowy pomysł resortu sprawiedliwości

Pomysł karania za ograniczanie lub uniemożliwianie kontaktów na podstawie Kodeksu karnego, nad którym pracowało Ministerstwo Sprawiedliwości, Różycka-Jaroś oceniła negatywnie.

- To zbyt daleko idąca ingerencja. Rolą kodeksu karnego nie jest dyscyplinowanie rodziców. Zamiast regulacji tego typu lepiej wzmocnić procedurę cywilną i za jej pomocą egzekwować kontakty. Powinniśmy też edukować rodziców i uczulać ich na prawidłowe wykonywanie władzy rodzicielskiej - powiedziała.

Coraz częściej zasądzaną formą jest tzw. piecza współdzielona, w ramach której rodzice dzielą się opieką w porównywalnych (choć niekoniecznie równych) okresach. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2023 r. orzeczenie o wspólnej opiece zostało wydane w 76,1 proc. przypadków. Dla porównania, w 2016 r. - w 52,2 proc. (w 44,3 proc. przyznano wyłączną opiekę matce).

Dzielenie się obowiązkami rodzicielskimi - także po rozwodzie - to efekt zmian społecznych, w tym większego zaangażowania w wychowanie ojców oraz wzrostu aktywności zawodowej matek.

Obecnie piecza współdzielona nie jest zdefiniowana w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, a wytyczne co do jej stosowania wynikają z piśmiennictwa, a nie treści przepisów. Projekt regulacji, które mają ją wprowadzić, w marcu b.r. opublikowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Zdaniem prawniczki bez względu na orzeczoną formę wykonywania władzy rodzicielskiej - czy to w formie pieczy naprzemiennej czy też powierzenia sprawowania codziennej pieczy jednemu z rodziców i ustalenie kontaktów z drugim - najważniejsze jest dobro dziecka.

Wedle zamysłu resortu sprawiedliwości ustanowienie pieczy współdzielonej dyskwalifikowałby otwarty konflikt między rodzicami.

Według danych MS, spośród blisko 60 tys. pozwów o rozwód, które w skali roku wpływają do sądów, ok. 60 proc. dotyczy małżeństw, w których wychowują się dzieci.

Katarzyna Czarnecka (PAP)

ksc/ agz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
piotr2019
Proszę podać link do danych będących podstawą stwierdzenia "Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2023 r. orzeczenie o wspólnej opiece zostało wydane w 76,1 proc. przypadków.".
Tekst "Obecnie piecza współdzielona nie jest zdefiniowana w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym ...." oraz "Coraz częściej
Proszę podać link do danych będących podstawą stwierdzenia "Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2023 r. orzeczenie o wspólnej opiece zostało wydane w 76,1 proc. przypadków.".
Tekst "Obecnie piecza współdzielona nie jest zdefiniowana w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym ...." oraz "Coraz częściej zasądzaną formą jest tzw. piecza współdzielona, w ramach której rodzice dzielą się opieką w porównywalnych (choć niekoniecznie równych) okresach." raczej sugeruje, że te 76,1 proc. przypadków obejmuje sytuacje, gdy ojciec ma prawo do kontaktu z dzieckiem 2 razy w miesiącu i 2 tygodnie w wakacje....
stain
To jest brednia do kwadratu. 76% może liczone od przypadków zgodnego wniosku obu stron o pieczę naprzemienną - bo polskie patosądy orzekają ją wyłącznie przy zgodnym wniosku. A takowy jest rzadkością, bo stoi w sprzeczności z powszechną strategią pazernych stron, suflowaną przez pazernych prawników - zmierzającą do wyłudzenia jak To jest brednia do kwadratu. 76% może liczone od przypadków zgodnego wniosku obu stron o pieczę naprzemienną - bo polskie patosądy orzekają ją wyłącznie przy zgodnym wniosku. A takowy jest rzadkością, bo stoi w sprzeczności z powszechną strategią pazernych stron, suflowaną przez pazernych prawników - zmierzającą do wyłudzenia jak najwyższych alimentów i zachowania wyłącznego prawa do 800+.
samsza
w Kłodzku alienowano dziecko i zwierzę

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki