
Źródło: iStockphoto/Thinkstock
Michał Kryński, Bankier.TV: Witamy w studiu Bankier.TV. Dziś w ramach cyklu "Czarno na Białym" rozmawiamy z Jarosławem Rybą i Łukaszem Piechowiakiem, analitykami Bankier.pl.
Jarosław Ryba: Dzień dobry.
Łukasz Piechowiak: Dzień Dobry.
MK: Panowie, jak wygląda piramida finansowa? Czy mamy w Polsce aktualnie jej przykłady i czy przede wszystkim da się na tym zarobić?
JR: Na piramidzie finansowej da się zarobić pod warunkiem, że się ją tworzy. Oczywiście jest to nielegalne. Jest to oszustwo. Jak wygląda piramida? Przypomina odwrócony trójkąt. U podstawy mamy fundatora, który zbiera pieniądze od naiwnych ludzi. Piramida rośnie aż do momentu, w którym się przewraca. I wtedy ostatni, którzy zostali na końcu piramidy, ponoszą straty.
ŁP: Powiem tak - da się zarobić na piramidzie finansowej. Nie tylko fundator zarabia, ale też te osoby, które pierwsze do tej piramidy finansowej weszły. Czyli w przypadku tej odwróconej piramidy jest to nieliczna mniejszość. Osoby takie na początku wchodzą, fundator musi im wypłacać ten obiecany procent zysków. Najprawdopodobniej uszczupla wtedy swój własny kapitał, ale w ten sposób robi sobie dobry marketing. Zbiera coraz większą liczbę chętnych na wzięcie udziału w tejże zyskownej inwestycji, a następnie po prostu wycofuje się z rynku, jeśli zbierze tych, powiedzmy przysłowiowych "frajerów" i kończy swoją działalność. Najprawdopodobniej gdzieś za Oceanem, gdzieś na jakichś wyspach, gdzie Polska nie ma umowy o ekstradycję, a banki są bardzo przyjazne tego typu "przedsiębiorcom".
MK: Czyli jeśli już wpłaciliśmy pieniądze do takiej instytucji, która przedstawiała się okołobankowo, parabankowo, nie przedstawiała się wprost jako mechanizm nastawiony na oszukiwanie ludzi...
ŁP: To nie są parabanki.
MK: Jesteśmy w stanie uratować swoje pieniądze, uciekając w odpowiednim momencie?
|
» Amber Gold kończy działalność |
JR: Problem polega na tym, że nie wiemy, czy coś jest piramidą finansową, dopóki to nie upadnie. Firmy inwestycyjne nie ujawniają z reguły szczegółowych informacji o tym, jak ich produkty finansowe zarabiają. Możemy mieć świetny produkt finansowy, który przynosi zadowalające zyski przy umiarkowanym ryzyku. Ale nie przekonamy się, czy on jest rzeczywiście działającym produktem finansowym, dopóki ten produkt finansowy się nie zakończy i okaże się, że rzeczywiście zarobiliśmy. Jeżeli okaże się, że padliśmy ofiarą piramidy finansowej, nie można było tego wcześniej przewidzieć, chociaż są pewne przesłanki, które mogą zawczasu wskazywać, że dana instytucja jest piramidą finansową.
MK: Jak to rozpoznać?
ŁP: Bardzo prosto. Lista ostrzeżeń KNF-u. Jeżeli jakaś nazwa firmy znajduje się na tej liście ostrzeżeń, to lepiej po prostu nie ryzykować. Lepiej nie wpłacać do nich pieniędzy. To ma swoje znaczenie. KNF został powołany do tego, by chronić klientów m.in. przed działaniami nieuczciwych instytucji - pseudoinstytucji finansowych, dlatego warto na to zwrócić uwagę. Wchodzimy na stronę KNF-u, jest tam lista ostrzeżeń, widzimy tam wszystko.
MK: Gwarantowane zyski, przewyższające dwukrotnie lokaty bankowe - czy to też jest sygnał, że mamy do czynienia z piramidą?
Zobacz także
JR: To podstawowy sygnał, że sprawa może być grubymi nićmi szyta. Jeżeli ktoś obiecuje ponadprzeciętne zyski i twierdzi przy tym, że nie ponosimy żadnego ryzyka, to gdzieś musi być haczyk. Nie można osiągać dużych zysków, nie ryzykując. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Gdyby istniały mechanizmy pozwalające zarabiać bez ponoszenia ryzyka, wystarczyłoby mieć dużą ilość gotówki, aby w szybkim czasie zgromadzić jej jeszcze więcej. Nieograniczoną ilość tak naprawdę. Mieliśmy kiedyś do czynienia z oscylatorem. Tam faktycznie były duże zyski, bez ryzyka. Uzależnione tylko od tego, jak dużą ilością gotówki dysponowała osoba, która w takim oscylatorze obracała takimi pieniędzmi. Tylko, że to jest wykorzystywanie luki w systemie. Po pierwsze jest to nielegalne, po drugie oscylatory to jest rzadkość. Natomiast jeżeli chodzi o piramidy finansowe, tutaj schemat opiera się na oszustwie. Tutaj nie ma żadnego pomysłu na to, jak zarabiać, bo z reguły te firmy nawet nie inwestują pieniędzy. Wypłacają pseudozyski z pieniędzy pobieranych przez klientów. Więc jeżeli ktoś oferuje nam udział w przedsięwzięciu, gdzie obiecuje duże, gwarantowane stopy zwrotu przy braku ryzyka, to coś tu jest nie tak.
|
» Tajemnica bursztynowego złota |
MK: Nieprzypadkowo użyłem tego określenia - parabanki, bo oczywiście instytucje prarbankowe, nazywane tak na naszym rynku istnieją. Działają kompletnie legalnie. Mamy też przykład firm, które działały mimo istnienia na liście ostrzeżenia KNF-u. Chwilowo obserwujemy lawinę sytuacji, w której ludzie zgłaszają się po pieniądze i tych pieniędzy najprawdopodobniej nie odzyskają. Jak tutaj wygląda sytuacja? Wpłaciliśmy pieniądze, firma zwija się, powiedzmy z rynku, w mniej lub bardziej spektakularny sposób. Co dalej?
ŁP: Pozew zbiorowy. To jest ciekawa instytucja prawna, z której można spokojnie skorzystać, ale odzyskanie pieniędzy, jeżeli ich nie ma, a fundator uciekł zagranicę, będzie niestety graniczyło z cudem. Chyba ze firma zostawi jakiś kapitał zakładowy w Polsce, który można spieniężyć i może część osób odzyska wpłacone pieniądze, ale nie będzie to na pewno zyskiem. Będzie to dużo mniej niż te osoby wpłaciły. Na tym polega cały problem, że ten mechanizm opiera się na oszustwie i zyskuje na tym głównie fundator. Ciekawa sprawa, jeśli chodzi o tą listę ostrzeżeń. W mediach mało mówi się o firmach, które są na tę listę wpisane. To jest jedna, dwie, trzy - może kilkanaście firm, o których słyszeliśmy. Ale piramidy finansowe to rzecz, która dzieje się wokół nas. Nie tylko w Polsce B, ale także w Polsce A. Na byle jakiej wiosce przychodzi do ludzi jakiś bardziej cwany mieszkaniec i mówi swoim sąsiadom, że jeżeli mu wpłacą pieniądze, to on ma sposób na zarobek i wypłaci im te pieniądze z dużym zyskiem. Niestety a następnie ucieka. To często są nawet nierejestrowane spółki. Był kiedyś przykład jakiejś pani, która była brokerem ubezpieczeniowym i okazało się, że tak naprawdę oszukiwała swoich klientów. Piramidy finansowe nie muszą być duże, żeby oszukiwać swoich klientów. Dlatego jest to powszechny problem, bo takie rzeczy się dzieją wokół nas.
MK: Czyli jeśli cokolwiek wygląda chociażby w sposób zbliżony ZUS-u, jak niektórzy twierdzą, to lepiej się od tego inwestycyjnie trzymać z daleka.
ŁP: No nie. ZUS to jest instytucja, która nawet jeżeli będzie w najgorszych tarapatach, to poradzi sobie, bo jest finansowana z naszych podatków. Piramidy finansowe nie mają pomocy rządowej, dlatego jest to niebezpieczne.
JR: Chciałbym nawiązać do tej listy ostrzeżeń, o której kolega wspomniał. Na tej liście znajdują się instytucje podejrzewane o prowadzenie działalności bankowej bez licencji. To nie przekłada się wprost na to, że są one piramidami, trzeba to jasno powiedzieć. Problem z takimi instytucjami polega na tym, że pobierają od klientów środki i być może te środki przekazują dalej, dla innych ludzi w postaci pożyczek lub kredytów. Czyli obciążają te depozyty ryzykiem. To typowa działalność bankowa. Różnica zasadnicza polega na tym, że banki jako instytucje zaufania publicznego podlegają pod nadzór KNF-u, mają dostęp do finansowania m.in. do rynku międzybankowego. Spełniają wymagania kapitałowe, dzięki którym można mieć zaufanie do tego, że nie będą bankrutować z dnia na dzień. To jest podstawowa gwarancja dla klienta. W przypadku parabanków, w których ktoś zdecydowałby się lokować swoje pieniądze, nie mamy żadnego absolutnie wglądu w sytuację finansową. Nikt nie kontroluje tych instytucji. To jest prawdziwe ryzyko. I wydaje mi się, że to jest prawdziwe ryzyko z punktu widzenia klienta, który na takim interesie może zarobić kilka procent więcej. Jeżeli na lokacie jest w stanie uzyskać 7%, to w parabanku ktoś mu zaoferuje 15% - to to jest 7% zysku. Czy to jest naprawdę wystarczająca premia za to podwyższone ryzyko? Nie wydaje mi się. Ja bym nigdy nie zainwestował pieniędzy w działalność parabankową jakiejkolwiek instytucji, bo to jest po prostu nieprzejrzyste. To jest tak, jak powierzenie pieniędzy człowiekowi spotkanemu na ulicy, który obieca nam, że za rok odda nam 15% więcej.
MK: Jeśli mówimy tutaj o kwestii ogólnopolskiej, mówimy o kwestiach lokalnych. Spojrzymy za Ocean na przypadek Madoffa, który naciągnął osoby, które podejrzewalibyśmy o lepsze zarządzanie swoim kapitałem. Podejrzewalibyśmy ich o większą finansową rozwagę. Były to np. gwiazdy i znani politycy. Tak więc tu, jak rozumiem, nie ma granicy, jeśli chodzi o pole rażenia tego typu oszustów.
ŁP: Jest taka anegdota, która mówi o tym, że podstawą kryzysu finansowego jest chciwość. Każdy człowiek jest na swój sposób chciwy. Osoby za Oceanem były chciwe nie mniej, niż ich biedniejsi współobywatele. To wyraźnie pokazuje, że każdy jest na celowniku. To jest tylko kwestia dobrego PR-u, dobrego marketingu i jak ktoś umie się sprzedać, to sprzeda nawet coś takiego, jak piramidę finansową.
JR: W przypadku piramidy finansowej mamy do czynienia z grą pozorów. Twórca takiej piramidy inwestuje początkowo w wizerunek duże pieniądze, jeżeli ma to być działalność na dużą skalę. Tu przykład Madoffa. Na polskim rynku również można by takie przykłady wskazać. Placówki w prestiżowych miejscach, reklamy, billboardy zachęcające do lokowania pieniedzy, obiecujące duży procent.
ŁP: Przepraszam, teoretycznie bezpieczna inwestycja w określony produkt, który wydaje się być ciężki i łatwy do zmaterializowania. Do tego dochodzi oprócz tych ładnych miejsc dobry PR i kupno fajnych przedsiębiorstw.
MK: Czyli na przykład teoretyczna gwarancja do inwestowania w kruszce, których nikt tak naprawdę nie widział.
ŁP: Dokładnie.
JR: I gwarancja funduszu wewnętrznego, który jest własnością firmy, w której lokujemy pieniądze. Czyli firma sama gwarantuje swoim dobrym słowem. No to jest niestety, obarczone dużym ryzykiem. Trzeba się wystrzegać takich inwestycji.
MK: Czyli konkludując, jeżeli chcemy żeby nasze pieniądze były bezpieczne, to gdzieś nad naszą chciwością musi zapanować nasz taki "wewnętrzny bezpiecznik".
JR: Jeżeli po prostu nie mamy wiedzy na temat rynku finansowego, nie potrafimy odróżnić instytucji, która działa dwa lata na rynku od takiej, która działa na rynku kilkadziesiąt lat, to łatwiej się po prostu poradzić, zwłaszcza jeżeli w grę wchodzą oszczędności całego życia, bo potem będzie już po prostu za późno.
MK: Dziękuję za rozmowę. Moimi goścmi byli Łukasz Piechowiak, Jarosław Ryba analitycy Bankier. pl.
ŁP: Dziękuję.
JR: Dziękuję.
MK: Dziękuję bardzo. A po więcej informacji na temat tego, jak mnożyć, ale bezpiecznie, swoje pieniądze zapraszamy do portalu Bankier.pl.
Zobacz także: Piramida finansowa: jak ją rozpoznać i uniknąć oszustwa?
































































