Do redakcji napisał przedsiębiorca ze sklepem internetowym. Ma firmowe konto w PKO BP, na którym ZUS prowadzi zajęcie egzekucyjne. I ma pretensję: za każdy przelew do ZUS bank ściąga 50 zł. Nawet jeśli sam przelew wynosi kilka złotych.


W e-commerce pieniądze od klientów wpływają drobnymi transzami przez cały dzień - nie jedną kwotą, tylko serią wpłat. Z relacji przedsiębiorcy wynika, że bank potrafi zrealizować kilka przelewów egzekucyjnych dziennie i od każdego pobrać osobną opłatę. Czasem nawet dwie w tej samej sesji rozliczeniowej.
Konkretny przykład z historii rachunku: przelew do ZUS na 9,31 zł, opłata banku - 50 zł. Do wierzyciela poszło mniej niż dziesięć złotych, bank zarobił na tym pięć razy tyle.
Zobacz także
Dług spłaca się, ale wolniej niż powinien
Przy kilku takich operacjach dziennie suma opłat sięga, jak twierdzi klient, 150–250 zł. Realnie oznacza to, że część pieniędzy od klientów w ogóle nie trafia na spłatę zadłużenia - zostaje w banku jako prowizja.
Paradoks: im więcej drobnych wpłat, tym więcej opłat. Gdyby ta sama kwota wpłynęła jednorazowo, bank pobrałby 50 zł raz. Skoro wpływa w transzach - nalicza je wielokrotnie. Przedsiębiorca płaci więc karę za to, że prowadzi sklep, w którym klienci kupują pojedyncze produkty, a nie hurtowe zamówienia na tysiące złotych.

Co na to bank
Zapytaliśmy PKO BP wprost: czym przelew egzekucyjny różni się technicznie od zwykłego przelewu Elixir, że kosztuje 50 zł nawet przy kwocie 9,31 zł? I czy bank dopuszcza sytuację, w której opłata przewyższa samą wyegzekwowaną kwotę?
Odpowiedź poszła w stronę przepisów, nie kosztów. Bank przypomniał, że działa na podstawie decyzji uprawnionych organów i nie może samodzielnie zmieniać sposobu ani terminów egzekucji. Opłata 50 zł - jak podaje PKO BP - wynika z taryfy opłat i prowizji, jest stała i nie zależy od przekazywanej kwoty. Bank powołał się też na obowiązek niezwłocznego przekazywania zajętych środków, co ma wykluczać łączenie ich w jeden zbiorczy przelew.
Odpowiedź nie na to pytanie
Tyle że nikt nie kwestionował obowiązku realizacji zajęcia. Pytanie dotyczyło czego innego: dlaczego ta konkretna czynność techniczna kosztuje akurat 50 zł, niezależnie od kwoty. Taryfy nie ustala komornik ani ZUS - ustala ją sam bank.
Dla porównania: zwykły przelew do ZUS lub urzędu skarbowego przez bankowość internetową jest darmowy. Przelew natychmiastowy w PLN - 10 zł online, 20 zł w oddziale. Przelew egzekucyjny - 50 zł, bez względu na to, czy przekazywane jest 900 zł, czy 9,31 zł.
PKO BP nie wyjaśnił, z czego wynika taka stawka ani czy analizował wpływ tego mechanizmu na firmy z wieloma drobnymi wpłatami dziennie. Bank ma obowiązek egzekwować zajęcie - to fakt. Nie wynika z niego jednak, że każda wyegzekwowana kwota, choćby dziesięciozłotowa, musi generować pięciokrotnie wyższą opłatę.
Efekt końcowy jest prosty do policzenia. Zadłużenie maleje, ale wolniej, niż wynikałoby to z faktycznej sprzedaży - bo część pieniędzy zatrzymuje się po drodze, w banku.































































