

Kto kupił akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej w ramach oferty publicznej i dotrzymał je do dzisiaj, jest stratny równe sto złotych na każdym walorze. To symboliczny nagrobek rządowego programu pt. „akcjonariat obywatelski”.

W czerwcu 2011 roku Skarb Państwa zaoferował inwestorom 45-procentowy pakiet akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, inkasując po 136 złotych za akcję. Na debiucie papiery JSW pozwoliły zarobić 3,3%. Dwie sesję później osiągnęły cenę 141 złotych i wyżej już pójść nie chciały. To był absolutny rekord. Z oczekiwanych wielkich zysków nic nie wyszło.
Od tego czasu kurs JSW spadł o 75%, względem ceny emisyjnej tracąc już ponad sto złotych. Podczas piątkowej sesji, akcjami JSW handlowano nawet po kursie 35,31 zł, czyli o 100,69 zł poniżej ceny emisyjnej. Jastrzębski Symbol Wpadki prywatyzacyjnej stał się grabarzem „akcjonariatu obywatelskiego”, w ramach którego Skarb Państwa (czasami) przyznawał preferencje inwestorom indywidualnym, dzieląc się z nimi zyskami z prywatyzacji.

Inwestorze, daj się poznać i wygraj iPada Mini
Zobacz także
O przyczynach giełdowej porażki JSW napisano już całe tomy analiz, wskazując przede wszystkim na dekoniunkturę na rynkach surowcowych, a w szczególności na spadek cen węgla koksującego wynikającego z nadprodukcji tego surowca. Ale w ostatnich tygodniach spółka sama strzeliła sobie w stopę, zadłużając się na kupno kopalni należącej do innej spółki Skarbu Państwa oraz przesuwając termin prezentacji sprawozdania finansowego za pierwsze półrocze.
K.K.





























































