Dług Stanów Zjednoczonych rośnie o mniej więcej bilion dolarów co 90 dni, a światowe mocarstwo miewa coraz częstsze problemy z dopięciem budżetu (o czym świadczą powtarzające się kłótnie w Kongresie o zwiększanie limitu zadłużenia). W takich chwilach politycy mogą obciąć wydatki lub zwiększyć podatki. Zwykle wybierają to drugie.


Jeżeli propozycja zmian podatkowych forsowana w federalnym budżecie na 2025 rok stanie się faktem, najlepiej zarabiający inwestorzy z Kalifornii zapłacą prawie 60% podatku od zysków kapitałowych. Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden zaproponował podniesienie górnej krańcowej stawki daniny od dywidend i długoterminowych zysków z giełdy do 44,6%. Do tego należy dodać również podatki federalne, które różnią się w zależności od stanu.
Proponowane zmiany mają objąć zasięgiem tylko Amerykanów o najwyższych dochodach. Ustawa wyszczególnia, że chodzi o osoby o rocznym dochodzie podlegającym opodatkowaniu przekraczającym 1 mln dolarów, które zarabiają na inwestycjach więcej niż 400 000 dolarów rocznie.
Górny próg podatku od zysków z giełdy na poziomie 44,6% byłby najwyższą stawką od jego wprowadzenia w 1922 roku. Po dodaniu do niego podatków federalnych okaże się, że w niektórych stanach USA najlepiej zarabiający inwestorzy będą musieli oddać amerykańskiej skarbówce ponad połowę uzyskanego dochodu.
Najmocniej dotknęłoby to mieszkańców Kalifornii, którzy musieliby zapłacić nawet 59% podatku. Inwestorzy z New Jersey musieliby oddać państwu do 55,3% zysku. Zmiany podatkowe dotkliwie odczuliby również mieszkańcy Oregonu zmuszeni płacić 54,5%, Minnesoty (54,4%) i Nowego Jorku (53,4%).

Biden is now proposing a 45% long-term capital gains tax…
— Geiger Capital (@Geiger_Capital) April 24, 2024
By far the highest since it’s creation in 1922.
Combined with state taxes, many states will be well over 50%. Yea… he’s gotta go. pic.twitter.com/F0cDBOO7cY
Oprócz podniesienia podatku od zysków kapitałowych propozycja ustawy budżetowej Bidena na 2025 rok zakłada również wprowadzenie 25% podatku od niezrealizowanych zysków kapitałowych dla inwestorów, których wartość majątku przekracza próg 100 mln dolarów.
Proponowane środki wzbudziły duże emocje. Komentatorzy zastanawiają się nad ich wpływem na popularność rządzącego prezydenta w kontekście jego starań o reelekcję. Wśród pojawiających się głosów słychać opinie, że większe podatki dla najbogatszych z pewnością nie spodobają się osobom, które będą musiały je płacić (w tym sponsorom kampanii Bidena), ale mniej zamożni obywatele USA mogą przyjąć je z zadowoleniem. Z drugiej strony powyżej pewnego progu zarobków zwiększają się też możliwości dla osób, które chcą uniknąć płacenia wysokich stawek.
Nowe propozycje podatkowe pojawiają się w momencie, gdy deficyt fiskalny USA stanowi prawie 6% PKB. Dług publiczny Stanów Zjednoczonych sięga 129% PKB, czyli jest wyższy niż za czasów II Wojny Światowej. Koszt obsługi amerykańskiego długu w ciągu ostatnich 12 miesięcy przekroczył 1 bln dolarów i znajduje się na bardzo niebezpiecznej rosnącej trajektorii.
Inne podatkowe niespodzianki z budżetu USA na 2025 rok
Propozycja budżetu Stanów Zjednoczonych na 2025 rok nie spodoba się również fanom bitcoina. Wśród recept na zwiększenie przychodów państwa powrócił bowiem pomysł opodatkowania górników kryptowalut. Kontrowersyjna danina pojawiła się już w zeszłorocznym projekcie budżetowym, spotykając się z ogromnym sprzeciwem branży, ale ostatecznie nie doczekała się wtedy zatwierdzenia.
Pomysł podatku zakłada, że firmy zajmujące się wydobyciem kryptowalut będą musiały zgłaszać ilość oraz rodzaj zużywanej energii elektrycznej. Zadeklarowana wartość stanowiłaby podstawę do obliczenia podatku akcyzowego, który w pierwszym roku obowiązywania wyniósłby 10%, w drugim zwiększył się do 20%, a w trzecim roku zatrzymał się na ostatecznej stawce w wysokości 30%.
Co warte podkreślenia, podatek musiałyby płacić również firmy, które same produkują energię elektryczną na własne potrzeby. Według Joe Bidena nowa danina mogłaby przynieść państwu nawet 10 mld dolarów w pierwszym roku obowiązywania. Dużo bardziej prawdopodobne jest jednak, że doprowadzi do ucieczki branży z kraju.
Liczba bitcoinów wydobywanych każdego dnia przez kryptowalutowych górników zmniejszyła się w ostatnich dniach za sprawą halvingu. Pomimo że wysokie kursy cyfrowych aktywów oraz opłaty transakcyjne pomagają im zachować rentowność i wciąż dają zarobić, kolejna bessa może być dla nich trudna do przetrwania.
Michał Misiura



























































