REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Inwestorzy nie ufają władzy. Rynek długu żąda coraz wyższej rentowności obligacji

Krzysztof Kolany2026-05-20 10:45, akt.2026-05-20 10:49główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-05-20 10:45
aktualizacja
2026-05-20 10:49
Dodaj Bankier.pl w Google

Rentowności długoterminowych obligacji Stanów Zjednoczonych, Niemiec czy Japonii osiągnęły najwyższe poziomu od kilkudziesięciu lat. To sygnał, że inwestorzy z rynku długu już nie wierzą, ani w 2-procentową inflację, ani w rozsądną politykę fiskalną najsolidniejszych dłużników świata.

Inwestorzy nie ufają władzy. Rynek długu żąda coraz wyższej rentowności obligacji
Inwestorzy nie ufają władzy. Rynek długu żąda coraz wyższej rentowności obligacji
fot. DELBO ANDREA / / Shutterstock

Na rynkach długu dzieją się rzeczy, których nie widziano od przynajmniej 20 lat. Co więcej, dzieją się one nijako w kontrze do rynków akcji, gdzie trwa festiwal bicia historycznych rekordów i podejmowania ryzyka w skali przypominającej wydarzenia z roku 1999, 2007 czy 2021. Ale nie zapominajmy, że to rynku obligacji są większe, starsze i na ogół „mądrzejsze” od czasem niezbyt rozsądnych giełd akcyjnych.

Idzie o to, że w segmencie długoterminowych obligacji skarbowych krajów o najwyższych ratingach kredytowych obserwujemy bardzo znaczące spadki cen. W przypadku papierów o stałym kuponie (a takich jest większość na rynku) pochodną niższych cen obligacji jest wzrost ich rentowności w terminie do wykupu (YTM). Zatem im niższa cena rynkowa obligacji, tym wyższa jej rentowność. To o tyle istotne, że w ramach bezpłatnie dostępnych notowań zwykle otrzymujemy nie ceny, lecz rentowności papierów skarbowych.

- Gwałtowne wzrosty rentowności na rynkach światowych zdominowały uwagę uczestników rynku już w piątek. Negatywny sentyment na rynku FI utrzymał się również w azjatyckiej części poniedziałkowej sesji i szczególnie mocno dotknął rynek japoński, gdzie rentowności ultradługich obligacji 30- 40-letnich wzrosły do nienotowanych wcześniej poziomów, odpowiednio ok. 4,10% i 4,35%. Również podczas poniedziałkowego handlu w Azji amerykańskie Treasuries wyznaczyły maksima rentowności w ramach obecnego epizodu globalnej wyprzedaży długu skarbowego. Dochodowość 10- i 30-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła przejściowo odpowiednio do 4,63% i 5,15%. Pod wpływem tych ruchów polski rynek SPW na początku europejskiej sesji chwilowo przebił barierę 6% w sektorze 10- letnim – napisali w poniedziałkowym raporcie analitycy PKO BP.

Mityczna granica 5% na 30-latkach

W ostatnich dniach najwięcej emocji budzą 30-letnie obligacje Stanów Zjednoczonych. To najdłuższe publicznie notowane papiery dłużne największego mocarstwa i emitenta globalnej waluty rezerwowej świata. We wtorek 19 maja rentowność 30-letniech Treasuries sięgnęła niemal 5,2%, przebijając szczyt z października 2023 roku i osiągając najwyższą wartość od 2007 roku – czyli od niemal 19 lat.

Wakacje na giełdzie
FRED

Dlaczego akurat te papiery są takie ważne? Po pierwsze, to „najdłuższe” instrumenty dłużne denominowane w USD i gwarantowane przez rząd Stanów Zjednoczonych. To papier w teorii „niezatapialny”, obrazujący zaufanie do władz USA. Po drugie, ze względu na bardzo długi termin do wykupu jest mało wrażliwy na bieżące odczyty inflacyjne i zmiany stóp procentowych w Rezerwie Federalnej w perspektywie najbliższych kilku lat.

Tu liczą się naprawdę głęboko zakopane fundamenty w postaci:

  1. oczekiwanej długoterminowej średniej inflacji w Stanach Zjednoczonych,
  2. premii terminowej,
  3. wiarygodności kredytowej najbardziej wiarygodnego dłużnika na Ziemi.

Tak wyraźny wzrost rentowności w ostatnich latach i miesiącach dość jasno sugeruje, że inwestorzy czegoś się tu obawiają.

Problem dotyczy jednak nie tylko obligacji USA. Dokładnie to samo widzimy w przypadku większości długoterminowych obligacji skarbowych o najwyższym ratingu kredytowym. Rentowność 30-letnich obligacji Niemiec od grudnia 2024 roku podniosła się z 2,3% do 3,7% i notuje najwyższe wartości od 2011 roku. A przecież mówimy o Niemcach, od 80 lat słynących z żelaznej dyscypliny fiskalnej, dążeniu do niskiej inflacji i przynajmniej do niedawna prowadzących wzorcową politykę makroekonomiczną.

Jeszcze mocniejszy trend wzrostowy widoczny jest w przypadku 30-letnich obligacji Japonii, których rentowność podniosła się do 4,19%. To nowy rekord w blisko 20-letnicj historii emitowania tych papierów. Jeszcze w marcu było to 3,5%, w listopadzie nieco ponad 3%, a rok temu mniej niż 3%.

Sprawa wygląda jeszcze gorzej w przypadku państw, co do których stabilności inwestorzy miewają wątpliwości już od dłuższego czasu. Brytyjskie 30-latki chodzą przy rentowności YTM rzędu 5,75% - czyli najwyższej od blisko 30 lat. Nieco lepiej jest w przypadku ich francuskich odpowiedników (4,64%), ale to też najwyższy poziom od prawie dwóch dekad. Na tym tle nieźle prezentują się Włochy, których 30-letnei obligacje oferują 4,73% rentowności. To niewiele w zestawieniu z 7-8% obserwowanymi w szczycie kryzysu wypłacalności strefy euro w latach 2011-12.

Rynki pokazały rządom pierwszą żółtą kartkę

To samo zjawisko widoczne jest także w przypadku benchmarkowych obligacji 10-letnich, w teorii (ale też praktyce) finansów wyznaczających tzw. stopę wolną od ryzyka służącą do wyceny praktycznie wszystkich innych instrumentów rynku kapitałowego (tj. od obligacji korporacyjnych po akcje i nieruchomości komercyjne). 10-letnie Tresuries oferują teraz 4,7%. To nadal nieco mniej niż np. na początku 2025 roku (w porywach 4,8%) czy trzy lata temu, gdy otarły się o barierę 5%.

Analogiczne papiery niemieckie płacą 3,17% - najwięcej od 2009 roku. Japońskie – prawie 2,8%, a więc najwięcej od przynajmniej 20 lat. Francuskie 10-latki oferują już niemal 4% YTM – także najwięcej od 2009 roku. A mówimy tu cały czas o najbogatszych krajach świata, z potężnymi gospodarkami (nawet jeśli ostatnio trochę podupadłymi) i o elitarnych ratingach kredytowych.

Dokładnie ten sam problem ma również rząd Polski. Rentowność polskich 10-latek właśnie przekroczyła limit 6% i jest już o przeszło 100 punktów bazowych (1 pkt proc.) wyższa, niż była jeszcze pod koniec lutego. Czyli przed izraelsko-amerykańską napaścią na Iran i wywołanym nią kryzysem paliwowym. Polskie obligacje nie okazały się bezpieczną przystanią, co stanowi poważny kłopot dla ministra finansów, który tylko w 2026 roku musi pożyczyć na rynkach blisko 700 mld złotych. Każdy wzrost rentowności polskich skarbówek przekłada się na wyższe koszty obsługi szybko rosnącego długu publicznego, co ogranicza pozostałe wydatki państwa i wywiera presję na stan finansów publicznych.

Nastał kres epoki taniego długu publicznego

A przecież jeszcze kilka lat temu na świecie panował reżym ZIRP/NIRP, w ramach którego 10-letnie obligacje skarbowe krajów rozwiniętych notowane były przy ujemnych rentownościach w terminie do wykupu. Przez blisko dekadę rządy przyzwyczaiły się, że mogą pożyczać praktycznie za darmo nieograniczone zasoby pod nawet najbardziej bzdurne wydatki publiczne. Ten czas dobiegł końca.

Ale bardzo wielu polityków wciąż tego nie rozumie i myśli, że nadal może bezkarnie utrzymywać 6-procentowe (w relacji do PKB) deficyty fiskalne. I że nie będzie żadnych konsekwencji mocno nadmiernych deficytów i pęczniejącego długu publicznego. Uważam, że się mylą. I że właśnie dokładnie to samo mówią im teraz rynki finansowe: koniec tego fiskalnego rozpasania.

Wszystko sprowadza się do statystyk zadłużenia i braku wiary w to, że rządzący ograniczą nadmierne wydatki i przytną rozdęte deficyty fiskalne. W tym kontekście sytuacja Polski raczej nie jest wyjątkowa. W gronie 10 największych gospodarek globu jedynie Niemcy i Brazylia zadłużone są na mniej niż 80% PKB (przy czym oba kraje się szybko się do tego poziomu zbliżają). Dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekracza 124% PKB, Wielkiej Brytanii podchodzi pod 96%, Chin sięga 88%, a Francji 113%. Przy tak wielkim zadłużeniu rządowym każdy punkt procentowy rentowności obligacji skarbowych przekłada się na pokaźny wzrost kosztów jego obsługi.

IIF

Ale nawet tam, gdzie kondycja finansów publicznych jest  przyzwoita, nierzadko problemem jest nadmierne zadłużenie sektora publicznego. Przykładowo, w Chinach, strefie euro czy Japonii długi przedsiębiorstw niefinansowych są wyższe od PKB. Z kolei w wydawałoby się „bezpiecznych przystaniach” (np. Kanada, Australia czy Szwecja) problemem jest bardzo wysokie zadłużenie gospodarstw domowych. W każdym z tych przypadków każdy punkt procentowy wzrostu rynkowych stóp procentowych może oznaczać problemy z wypłacalnością co bardziej zadłużonych podmiotów.

Reasumując, od miesięcy obserwujemy wzrost kosztów obsługi długu w nadmiernie zadłużonym świecie. Na pierwszy rzut oka pod presją znalazł się przede wszystkim sektor finansów publicznych. Ale przecież rentowności obligacji skarbowych wyznaczają koszt pożyczania pieniędzy także dla sektora prywatnego, który w licznych segmentach (private debt, lewar spekulacyjny, private equity, etc.) też ugina się pod presją nadmiernego zadłużenia.

W normalnych czasach rentowności długich i ultradługich obligacji skarbowych rzędu 5-6% nie budziłyby większych obaw. To przecież było normalne w latach 90. czy na początku XXI wieku. Ale wtedy kraje bogate były zadłużone na 40-60% PKB, a biedne prawie wcale (a już z pewnością nie emitowały papierów 30-letnich). Teraz cały świat funkcjonuje dzięki niepohamowanej ekspansji taniego kredytu. To on umożliwia finansowanie wysokich emerytur, inwestycji w AI, budowę autostrad czy nowy globalny wyścig zbrojeń. Bez rosnącego zadłużenia cała współczesna gospodarka może się załamać. I dlatego niedawny skok rentowności obligacji jest aż tak istotny.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Porwania, tortury i groźby. Bogacze okradani z milionów w kryptowalucie
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
harrytracz
Misie kolorowe a nie jest tak czasem że pod debiut SpaceX trzeba przygotować gotówkę, stąd wzrost rentowności obligacji?
W dodatku wszyscy się spodziewają redukcji i zainteresowanie debiutem jest spore.
bha
No tak Wyniki, Dywidendy, Zyski i oczywiście Mamona na Globie jest obecnie bardzo Ważna co roku, żeby nie rzec że obecnie jest raczej Najważniejsza?.
polakmaly
Kula śnieżna nadchodzi.
Od jakiegoś czasu również zdumiewa mnie indolencja ministerstwa finansów nt skutków długofalowych polityki wysokiego deficytu. Widać, że pierwsze tąpnięcia się pojawiają w postaci szukania kolejnych danin/podatków/opłat, likwidacji jednostek w służbie zdrowia oraz świadczeń, a także mniejsze wydatki na
Kula śnieżna nadchodzi.
Od jakiegoś czasu również zdumiewa mnie indolencja ministerstwa finansów nt skutków długofalowych polityki wysokiego deficytu. Widać, że pierwsze tąpnięcia się pojawiają w postaci szukania kolejnych danin/podatków/opłat, likwidacji jednostek w służbie zdrowia oraz świadczeń, a także mniejsze wydatki na infrastrukturę.
Dobry artykuł.
bha
Już przecież Globb jest zadłużony na 100 Bilionów Mamony niestety strach już myśleć co Będzie się działo dalej z krajowymi zadłużenia mi i deficyt ami na - w budżecie i dokąd ta krajowa trwająca już od dekad?! nieodpowiedzialność i krótkowzroczność zaprowadzi dalej - raczej niestety na coraz szerszą i szerszą finanso Bocznicę wiele Już przecież Globb jest zadłużony na 100 Bilionów Mamony niestety strach już myśleć co Będzie się działo dalej z krajowymi zadłużenia mi i deficyt ami na - w budżecie i dokąd ta krajowa trwająca już od dekad?! nieodpowiedzialność i krótkowzroczność zaprowadzi dalej - raczej niestety na coraz szerszą i szerszą finanso Bocznicę wiele krajów i ich społeczeństw.
samsza
Obligacje, rynki, banki, FED... to już niemodne.
Teraz Trump jednoosobowo będzie przysyłał miliardy $ jak zrobił dla Milei z Argentyny, dostarczając tzw. płynności.
Pożyczyłeś komuś kasę, to teraz masz kłopot, a nie on.
sterl
Nie jest żadną tajemnicą że te ponad 50 bln $ w akcjach , jeszcze więcej w obligacjach i funduszach nie mogą wrócić do inwestorów bo ich nie ma... może zarobią za 100 lat wtedy się zobaczy..
zbyszek_
socjal trzeba ciąć a 800plus tylko dla płatników zus. Jako obnizka podatku. Bezrobotym nie dawać
trpaslik
Przy:
- obecnych poziomach zadłużenia
- katastrofalnej demografii
- przestarzałej gospodarce
oraz wybujałym oczekiwaniom socjalnym w UE, wszyscy wiedzą, że długi są nie do spłacenia.
Pytanie kto zostanie z ostatnimi obligacjami w ręku - takim czarnym Piotrusiem. Rentowności będą rosły ponieważ rośnie ryzyko. A alternatywa
Przy:
- obecnych poziomach zadłużenia
- katastrofalnej demografii
- przestarzałej gospodarce
oraz wybujałym oczekiwaniom socjalnym w UE, wszyscy wiedzą, że długi są nie do spłacenia.
Pytanie kto zostanie z ostatnimi obligacjami w ręku - takim czarnym Piotrusiem. Rentowności będą rosły ponieważ rośnie ryzyko. A alternatywa spłaty jest tylko jedna - hiperinflacja - więc kolejny powód do wzrostu rentowności.
Takie projekty zadłużeniowe EURO jak KPO i SAFE służą jedynie ułatwieniu wyjścia zagranicy z byłych rynków wschodzących, chodzi jedynie o to, żeby zbyt dużo nie stracić na kursie złotego.
tomitomi
Panie Krzysztofie , najwięcej inwestorzy tracą na zaufaniu ...... do władzy !

tą lekcję już przerobiliśmy ,

kto wierzy - sam sobie jest winien - traci najwięcej !

.... zapiski z autopsji ;-((
men24a
Pamiętam do dziś jak PiS rozdawał na prawo i lewo socjal i amerykańska agencja ratingowa napisała że Polacy za to słono zapłacą.
Dzisiaj każdy pisowiec mówi że finanse publiczne są w katastrofalnym stanie czyli Amerykanie mieli rację że czas zapłaty nadszedł

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki