Ministerstwo spraw zagranicznych Belgii uznało w wewnętrznym dokumencie z końca 2025 roku, że Stany Zjednoczone pod rządami prezydenta Donalda Trumpa "nie są już sojusznikiem, którym były w przeszłości" - poinformował w czwartek "Financial Times".


Dokument, datowany na 27 października 2025 roku i przygotowany przez wydział ds. obu Ameryk i Karaibów belgijskiego MSZ, zakłada "ponowną, gruntowną ocenę" relacji Belgii i Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi.
Autorzy dokumentu oceniają, że obecna sytuacja w USA "prawdopodobnie zagrozi kilku żywotnym interesom Belgii i Unii Europejskiej". Jednocześnie podkreślają, że utrzymywanie kontaktów z administracją Trumpa pozostaje konieczne.
Według dokumentu należy znacząco zwiększyć kontakty z przedstawicielami władz szczebla niższego niż administracja federalna, w tym z politykami zarówno Partii Republikańskiej, jak i Partii Demokratycznej oraz burmistrzami największych amerykańskich miast.
Belgijskie władze powinny również utrzymywać dialog z demokratyczną opozycją, angażować się w relacje z Kongresem oraz "identyfikować nowe pokolenia ponadpartyjnych elit, które mogą odegrać rolę w przyszłej Ameryce".

Belgijskie MSZ zaleciło jednocześnie ostrożne podejście do kontaktów z administracją Trumpa. "Nasi ministrowie federalni i regionalni będą musieli kalibrować (...) swoją obecność i działania (...), uwzględniając szanse i ryzyka związane z tymi wizytami" - napisano w dokumencie.
Autorzy belgijskiego dokumentu zwracają uwagę, że "nie należy lekceważyć szacunku, jakim prezydent Trump darzy rodziny królewskie".
W ostatnich miesiącach król Belgów Filip odwiedził USA w związku z piłkarskimi mistrzostwami świata, a królowa Matylda towarzyszyła belgijskim ministrom podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.
Dokument, o którym pisze "FT", wskazuje cztery główne obszary relacji z USA: gospodarkę i handel, wydatki wojskowe, migrację oraz walkę z handlem narkotykami i przestępczością zorganizowaną.
W kwestiach gospodarczych belgijskie MSZ ostrzega, że intensyfikacja kontaktów z USA może zwiększyć podatność Belgii na potencjalne konflikty handlowe, które mogłyby prowadzić do kolejnych zagrożeń protekcjonistycznych lub ograniczeń.
Dokument wskazuje także na potrzebę zwiększenia zakupów europejskiego uzbrojenia, mimo że nabywanie amerykańskiego sprzętu wojskowego jest pozytywnie postrzegane przez administrację Trumpa.
Za najbardziej perspektywiczny obszar współpracy uznano walkę z handlem narkotykami, przestępczością zorganizowaną i terroryzmem.
Belgia jest ważnym punktem wejścia kokainy do Europy, m.in. przez port w Antwerpii, a także zmaga się z produkcją syntetycznych narkotyków.
Belgijskie MSZ, jak poinformował gazeta, zaleciło zwiększenie wymiany informacji z amerykańskimi agencjami, ale wyraziło zastrzeżenia wobec amerykańskiego podejścia do walki z grupami przestępczymi, które - według dokumentu - "wydają się być traktowane jak operacja wojskowa, a nie sądowa". W ocenie autorów rodzi to pytania dotyczące współpracy europejskiej policji z USA.
Dokument krytycznie odnosi się również do ograniczania przez USA pomocy zagranicznej, polityki dotyczącej nadzoru cyfrowego i kryptowalut. Belgijskie MSZ wskazuje m.in. na ryzyko upolitycznienia tej kwestii, tolerowania w internecie wrogich narracji i dezinformacji oraz zagranicznej ingerencji.
Rzecznik belgijskiego MSZ powiedział "Financial Times", że dokument jest "wewnętrznym dokumentem roboczym", a jego treść "należy odróżnić od uzgodnionej strategii politycznej".
"Financial Times" poinformował, że Biały Dom nie odpowiedział na prośbę o komentarz.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ mal/




























































