Wtorek, 21 czerwca, był sto osiemnastym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.


» Relację z poniedziałku, 20 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
Władze Mariupola: dwóch saperów Rosji zginęło przy rozminowywaniu Azowstalu
Doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko poinformował we wtorek, że w opanowanym przez Rosjan kombinacie Azowstal zginęło w wybuchu dwóch saperów rosyjskich, którzy rozminowywali zakłady.
Z komentarza, który Andriuszczenko opublikował na serwisie Telegram, wynika, że doszło do potężnej eksplozji; urzędnik napisał, że "wybuch słyszalo pół miasta".
Śmierć saperów Andriuszczenko skomentował uwagą, że "Mariupol stawia opór" nawet po ewakuowaniu stamtąd obrońców ukraińskich.
Mariupol nad Morzem Azowskim został zablokowany przez wojska rosyjskie 1 marca. Zakłady Azowstal broniły się przez kolejne tygodnie, po czym armia ukraińska podała, że obrońcy "wypełnili swoje zadanie" i dowódcy polecili im ratować życie. Pojawiły się doniesienia o stopniowej ewakuacji żołnierzy. Już wcześniej zakłady opuścili chroniący się tam cywile.
Strona rosyjska poinformowała 20 kwietnia o poddaniu się ostatnich ukraińskich obrońców i przejęciu kontroli nad całym kombinatem. Władze Ukrainy zapewniały, że żołnierze Azowstalu zostaną zwolnieni z niewoli rosyjskiej w drodze wymiany jeńców.
Władze: 15 zabitych, 16 rannych w ostrzałach obwodu charkowskiego
W rosyjskim ostrzale wsi Bezruky w obwodzie charkowskim zginęła we wtorek ośmiolatka, a jej matka została ranna - poinformował szef władz tego obwodu na wschodzie Ukrainy Ołeh Syniehubow. W obwodzie tego dnia zginęło 15 osób, a 16 zostało rannych.
We wtorek siły rosyjskie prowadziły zmasowany ostrzał dzielnic mieszkalnych Charkowa - przekazał gubernator. Zginęło pięciu mieszkańców, zaś według wstępnych danych rannych zostało 11 osób.
Trzech mieszkańców zginęło też wskutek ostrzału wsi Udy. W ostrzale wsi Bezruky zginęła ośmiolatka, a jej matka została ranna. Od początku wojny na pełną skalę w obwodzie zginęło 43 dzieci, a 130 zostało rannych.
Wieczorem wojska rosyjskie ostrzelały okolice Czuhujewa. Według wstępnych danych zginęło sześć osób, a cztery zostały ranne.
Syniehubow oznajmił, że to, co obecnie robią siły rosyjskie w obwodzie charkowskim, stanowi zbrodnię wojenną. "Okupanci całkowicie świadomie uderzają w dzielnice mieszkalne, gdzie nie ma żadnych obiektów wojskowych. To prawdziwy terroryzm wobec ludności" - podkreślił.
W jego ocenie "Rosjanie już przegrali bitwę o Charków i teraz, terroryzując ludność, przygotowują się do rewanżu".
Sztab generalny: Rosjanie zajęli dwie miejscowości pod Lisiczańskiem
Wojska rosyjskie zajęły miejscowości Pidlisne i Myrna Dołyna, leżące na południe od Lisiczańska i umacniają się w Ustyniwce; prowadzą szturm w kierunku Biłej Hory pod Lisiczańskiem - podał we wtorek wieczorem na Facebooku Sztab Generalny armii ukraińskiej.
"Okupanci umacniają się w miejscowości Ustyniwka. Prowadzą ofensywę w kierunku Biłej Hory, odnoszą częściowy sukces. Trwają działania bojowe. Na kierunku Toszkiwka-Pidlisne wróg opanował miejscowości Pidlisne i Myrna Dołyna i umacnia się na zajętych odcinkach. Odnosi częściowy sukces w rejonie miejscowości Hirske" - głosi komunikat.
Sztab dodał, że siły ukraińskie odparły rosyjski szturm w kierunku innej miejscowości - Wysoke, a także ataki rosyjskie na kierunkach: Metiołkine-Woronowe i Metiołkine-Syrotyne. Rosjanie nie odnieśli sukcesu w próbach ataku w rejonie Komyszuwachy i Ołeksandropilla, położonych dalej na południe od Lisiczańska.
Doniesienia o zajęciu dwóch miejscowości koło Lisiczańska napłynęły we wtorek po tym, jak władze ukraińskie podały, że Rosjanie zajęli pobliską Toszkiwkę, po skierowaniu tam ogromnej liczby sprzętu i żołnierzy.
Działania bojowe w szturmowanym od tygodni Siewierodoniecku trwają. Rosjanie ostrzeliwali z czołgów i artylerii rejony: Siewierodoniecka, Lisiczańska, Woronowego, Myrnej Dołyny i Hirskego - przekazał sztab.
Jak głosi komunikat, Rosjanie przegrupowują oddziały, by wzmocnić je przed dalszymi działaniami na kierunku Bachmutu (obwód doniecki). Z powodu strat musieli przeformować dwie batalionowe grupy taktyczne (BTG) ze składu swej 5. armii w jedną BTG, gdyż utraciły one zdolności bojowe.
Premier Ukrainy: Bezrobotni będą usuwać gruz po zniszczonych budynkach i wznosić konstrukcje obronne
Oficjalnie zarejestrowani bezrobotni, którzy nie znajdą zatrudnienia przez 30 dni, będą usuwać gruz po zniszczonych budynkach, budować konstrukcje obronnych i wykonywać prace remontowe - powiedział we wtorek premier Ukrainy Denys Szmyhal, cytowany przez Interfax-Ukraina.
"Rząd uruchamia reformę sfery zatrudnienia. W warunkach zakrojonej na szeroką skalę wojny musimy zmobilizować wszystkie możliwe źródła w celu zwycięstwa nad rosyjskimi okupantami. Dotyczy to również pracy na tyłach. Rząd zatwierdzi dziś dokument stanowiący, że oficjalnie zarejestrowani bezrobotni, którzy nie znajdą zatrudnienia przez 30 dni, będą wykonywać prace społecznie użyteczne" - powiedział we wtorek Szmyhal na posiedzeniu rządu.
"Mogą to być prace takie jak usuwanie gruzu, budowa konstrukcji obronnych, zagospodarowywanie terenu, prace remontowe lub rolnicze" - dodał ukraiński premier.
"Co jest do zrobienia w każdym regionie - o tym będą decydować miejscowe władze. Oczywiście będzie to praca odpłatna. Państwo będzie płacić każdemu wezwanemu do takiej pracy wynagrodzenie w wymiarze płacy minimalnej. Zostanie zlikwidowana możliwość otrzymywania pieniędzy od państwa i odmawiania zaproponowanej pracy. W czasie stanu wojennego państwo nie ma na to środków. Wszyscy powinni walczyć, bronić ojczyzny lub pracować na zwycięstwo lub na potrzeby frontu" - podkreślił.
Szmyhal powiedział również, w przypadku przebywania powyżej 30 dni za granicą podczas stanu wojennego odbierane będą status bezrobotnego i prawo do zasiłku.
"Nasze zadanie jest teraz proste i jasne - wszyscy muszą pracować dla zwycięstwa. Aby tego dokonać, musimy skonsolidować wszystkie możliwe zasoby. Wszystkie te działania na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy, reformy zatrudnienia, dotacje dla przedsiębiorstw - to nowa polityka gospodarcza, która pomoże naszemu krajowi przetrwać, zwyciężyć i rozpocząć szybką odbudowę i odnowę naszego państwa" - podsumował Denys Szmyhal.
Zełenski: Luksemburg przekazał 15 proc. swojego budżetu obronnego na pomoc dla Kijowa
Luksemburg przekazał 15 proc. swojego budżetu obronnego na pomoc wojskową dla Ukrainy; gdyby inne państwa świata poszły w jego ślady już wygralibyśmy tę wojnę - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymy Zełenski, który spotkał się we wtorek w Kijowie z premierem Luksemburga Xavierem Bettelem.
"Luksemburg nieustannie nam pomaga. Gdy mówimy o pomocy dla naszej armii, 15 proc. całego budżetu obronnego Luksemburga zostało przekazane naszym obrońcom, chociaż pan premier (Bettel) nie lubi o tym mówić" - powiedział Zełenski na wspólnej konferencji prasowej po spotkaniu.
Dodał, że gdyby każde państwo świata wspierało Ukrainę proporcjonalnie do tego, co robi Luksemburg, "to prawdopodobnie już byśmy wygrali".
Luksemburg wspiera przyznanie Ukrainie statusu państwa kandydującego do Unii Europejskiej i będę bronić takiego stanowiska na posiedzeniu Rady Europejskiej w tym tygodniu - zapowiedział z kolei Bettel. "To ważny symbol nadziei, na który zasługują Ukraińcy" - zaznaczył.
Przyjechałem do Kijowa, by okazać solidarność Luksemburga z narodem ukraińskim; Luksemburg będzie wspierać Ukrainę tak długo, jak długo będzie trwać rosyjska agresja - podkreślił Bettel we wpisie na Twitterze wcześniej we wtorek.
Luksemburski premier zrelacjonował następnie swoją wizytę w zniszczonej przez wojska rosyjskie podkijowskiej Borodziance oraz Buczy, w której Rosjanie dopuścili się masakry ludności cywilnej.
"Nie ma słów, by opisać niewyobrażalną tragedię mieszkańców Buczy" - wyznał Bettel i podkreślił, że Luksemburg będzie wspierał ukraińskie i międzynarodowe śledztwa dotyczące zbrodni wojennych, by upewnić się, że wszyscy odpowiedzialni za te okrucieństwa zostaną zidentyfikowani, oskarżeni i ukarani.
"Borodzianka została doszczętnie zniszczona przez rosyjską agresję i dziś jest symbolem bezsensownego okrucieństwa i przemocy. Nic nie jest w stanie oddać grozy tego, co się tutaj wydarzyło" - przekazał z kolei po wizycie w Borodziance.
Gubernator: Rosjanie zajęli Toszkiwkę, trwa bardzo silny ostrzał Lisiczańska
Siły rosyjskie zajęły Toszkiwkę pod Lisiczańskiem w obwodzie ługańskim, który jest bardzo silnie ostrzeliwany - poinformował we wtorek Serhij Hajdaj, gubernator tego regionu na wschodzie Ukrainy.
Hajdaj powiedział, że armia rosyjska zajęła Toszkiwkę po skierowaniu tam ogromnej liczby sprzętu i żołnierzy.
Zaznaczył, że wojsko rosyjskie próbuje okrążyć ukraińskie siły. Trwa ostrzał całego terytorium obwodu.
Bardzo silnie ostrzeliwany jest Lisiczańsk, ale Rosjanie nie mogą wejść do miasta i go odciąć - dodał.
Gubernator oznajmił, że każdego dnia po stronie rosyjskiej są "dziesiątki zabitych i dwa razy więcej rannych". Według niego okoliczne szpitale są przepełnione.
Poinformował również, że policja i Gwardia Narodowa próbują namówić do ewakuacji cywilów ukrywających się w zakładach chemicznych Azot w Siewierodoniecku. Dowożone są im jedzenie i leki. W zakładach ukrywa się ponad 500 osób, w tym 38 dzieci. Cywile odmawiają ewakuacji.
Prokurator generalny USA zapowiada dodatkowe kroki w ściganiu zbrodni wojennych Rosji
Prokurator generalny USA Merrick Garland spotkał się we wtorek w Kijowie ze swoją odpowiedniczką Iryną Wenediktową, zapowiadając dodatkowe kroki w ściganiu zbrodni wojennych Rosji - przekazał amerykański resort sprawiedliwości.
"Zbrodniarze wojenni nie mają gdzie się kryć. Departament Sprawiedliwości USA wykorzysta każdą ścieżkę, by pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy popełniają zbrodnie wojenne i inne okrucieństwa na Ukrainie" - zapowiedział Garland po spotkaniu z Wenediktową.
Zadeklarował, że jego resort będzie współpracował ze śledczymi z Ukrainy i innych krajów oraz będzie "nieustępliwy" w ściganiu odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne i tortury.
Jak odnotowało w komunikacie amerykańskie ministerstwo, Garland ogłosił powołanie nowego zespołu śledczych badających zbrodnie wojenne na Ukrainie, by "wzmocnić i scentralizować" obecne wysiłki w tej kwestii, zbierając w jeden zespół "czołowych ekspertów", specjalizujących się w tego typu śledztwach i dając im "szeroką pomoc techniczną".
Władze: pod pretekstem pomocy humanitarnej przemycono na Ukrainę markową odzież i sprzęt elektroniczny
Pod pretekstem pomocy humanitarnej przemycono na Ukrainę sprzęt techniczny oraz markową odzież o wartości 70 mln hrywien (ok. 2,4 mln dolarów) - poinformowało we wtorek ukraińskie Biuro Prokuratora Generalnego.
W ciężarówce, która wjechała na Ukrainę funkcjonariusze Służby Granicznej znaleźli sprzęt komputerowy, telefony komórkowe znanych firm oraz nową markową odzież kobiecą. W dokumentach towary figurowały jako pomoc humanitarna.
Podczas przeszukania pojazdu sprawdzono 14 palet i 951 skrzyń z towarem o wartości ponad 70 mln hrywien (ok. 2,4 mln dolarów). Trwają czynności śledcze, ustalane są osoby mające związek z przestępczym procederem - poinformowało biuro prokuratora.
5 zabitych i 11 rannych w rosyjskich ostrzałach Charkowa
Pięć osób zginęło, a 11 zostało rannych we wtorek w rosyjskich ostrzałach Charkowa na wschodzie Ukrainy - poinformował zastępca komendanta policji obwodu charkowskiego Serhij Bołwinow.
Rosjanie ostrzelali we wtorek budynki komercyjne i mieszkalne; żadnego obiektu wojskowego - przekazał policjant. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wykorzystano system rakietowy Uragan.
Wskutek ostrzałów pięć osób zginęło, a 11 zostało rannych.
Armia poinformowała o uderzeniu na wojska rosyjskie na Wyspie Węży
Siły ukraińskie przeprowadziły uderzenie na garnizon rosyjski na okupowanej Wyspie Węży na Morzu Czarnym - poinformowało we wtorek Dowództwo Operacyjne Południe sił zbrojnych Ukrainy. Zapewniło, że atak spowodował "znaczne straty".
W komunikacie dowództwo poinformowało o "skoncentrowanym uderzeniu" przy użyciu "różnych sił i środków". Nie podało szczegółów. Zapewniło jedynie o stratach zadanych oddziałom nazywanym przez Rosjan garnizonem wyspy.
"Trwa operacja wojskowa wymagająca niepodawania informacji do czasu jej zakończenia" - głosi oświadczenie na Facebooku.
To kolejny sygnał o ataku ukraińskim w rejonie zajętej przez wojska rosyjskie wyspy, położonej 140 km od Odessy. 17 czerwca marynarka wojenna Ukrainy poinformowała, że zniszczyła rosyjski holownik morski transportujący na wyspę amunicję, uzbrojenie i żołnierzy.
Wyspę Węży wojska rosyjskie zajęły na początku inwazji na Ukrainę, rozpoczętej 24 lutego br. Armia ukraińska informowała na początku czerwca, że Rosjanie rozmieścili na wyspie zmodernizowane systemy rakiet przeciwlotniczych, stacje walki elektronicznej i inną broń, by zapewnić osłonę ewentualnego desantu lub zmasowanego ostrzału Odessy.
Mer: Rosjanie wtrącają pracowników elektrowni zaporoskiej do piwnic
Rosyjskie siły wtrącają pracowników kontrolowanej przez nich Zaporoskiej Elektrowni Atomowej do piwnic - przekazał Dmytro Orłow, mer Enerhodaru na południowym wschodzie Ukrainy.
"Zabierają ludzi prosto z elektrowni atomowej, mówią - ktoś cię wydał - i wrzucają do piwnic. Takich pracowników już jest nie jedna dziesiątka" - powiedział mer, cytowany we wtorek przez Radio Swoboda.
Według niego "ludzie pozostają w mieście, by nie było problemów jądrowych" i by "bezpiecznie eksploatować elektrownię pod naciskiem fizycznym i moralnym".
Zaporoska Elektrownia Atomowa w Enerhodarze jest kontrolowana przez Rosjan od początku marca.
Rada bezpieczeństwa ostrzega przed planowanymi na środę rosyjskimi "prowokacjami"
Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy ostrzega we wtorek przed rosyjskimi "prowokacjami", do jakich może dojść w środę, kiedy obchodzony jest dzień pamięci ofiar wojny II wojny światowej.
"Co roku 22 czerwca na Ukrainie obchodzony jest Dzień Żałoby i Pamięci Ofiar Niemiecko-Radzieckiej Wojny, która zabrała życie co piątego Ukraińca" - przypomniano w komunikatorze Telegram.
Z tej okazji w kraju odbywa się wiele obchodów. "W związku z tym istnieje wysokie prawdopodobieństwo prowokacji ze strony okupacyjnych wojsk Rosji z możliwymi ostrzałami rakietowymi" - ostrzegło centrum. Zaapelowano m.in. o unikanie zgromadzeń.
Wywiad: zmiany personalne w rosyjskiej Gwardii Narodowej są związane z porażkami na froncie
W rosyjskiej Gwardii Narodowej (Rosgwardii) przeprowadzono ostatnio zmiany na stanowiskach dowódczych, które były związane z dużymi stratami osobowymi i niedostateczną realizacją zadań podczas wojny na Ukrainie - poinformował we wtorek na Facebooku ukraiński wywiad wojskowy (HUR).
Generał Siergiej Własenko został zwolniony z funkcji szefa sztabu Okręgu Północnokaukaskiego Wojsk Rosgwardii. Na to stanowisko przesunięto generała Anatolija Malikowa. Zmiany są związane ze złą organizacją działań podczas wojny na Ukrainie, co doprowadziło do znacznych strat w ludziach i sprzęcie wojskowym - czytamy w komunikacie HUR.
Rosgwardia, dowodzona przez generała Wiktora Zołotowa, byłego szefa osobistej ochrony Putina, została utworzona w 2016 roku na bazie Wojsk Wewnętrznych MSW Rosji. Znaczący odsetek żołnierzy tej formacji na rosyjskim Północnym Kaukazie stanowią tzw. kadyrowcy - oddziały specjalne przywódcy Czeczenii (formalnie głowy republiki) Ramzana Kadyrowa.
Od 24 lutego, czyli początku inwazji Kremla na Ukrainę, pojawiają się informacje o zbrodniach popełnianych przez kadyrowców, a także ich uprzywilejowanej pozycji w armii agresora, co ma prowadzić do konfliktów z innymi rosyjskimi jednostkami. Według licznych doniesień z frontu, formacje Kadyrowa są wykorzystywane do pacyfikacji ludności cywilnej oraz jako tzw. oddziały zaporowe, zapobiegające dezercjom z pola walki.
"NYT": Pentagon spodziewa się, że Rosji uda się zająć resztę obwodu ługańskiego, ale nie cały Donbas
Siewierodonieck wraz z resztą obwodu ługańskiego może upaść w ciągu najbliższych kilku dni, ale Rosji prawdopodobnie nie uda się dokonać postępów w reszcie Donbasu - pisze we wtorek "New York Times", powołując się na opinię oficjeli Pentagonu. Według nich taki jest wynik kluczowego okresu w bitwie o region.
Gazeta przypomina, że kiedy Rosja - po poniesieniu porażki pod Kijowem - skoncentrowała się na podboju Donbasu, przedstawiciele administracji Joe Bidena oceniali, że kolejne 4-6 tygodni zdeterminuje dalszą ścieżkę wojny.
"Ten czas minął, a oficjele mówią, że obraz jest coraz jaśniejszy: Rosja prawdopodobnie zyska więcej terytorium, ale żadna ze stron nie zdobędzie pełnej kontroli nad regionem, podczas gdy wyczerpane rosyjskie wojsko stawi czoła przeciwnikowi uzbrojonemu w coraz bardziej zaawansowaną broń" - pisze "NYT".
Według oceny Pentagonu Rosji prawdopodobnie uda się zająć resztę obwodu ługańskiego - zdaniem jednego z cytowanych oficjeli, w ciągu najbliższych dni - wraz z sąsiadującymi ze sobą miastami Siewierodonieckiem i Lisiczańskiem, jednak ich postępy w obwodzie donieckim zostaną powstrzymane wraz z dotarciem na front zaawansowanych systemów artylerii rakietowej o dalszym zasięgu, takich jak HIMARS i M270 MLRS. Według zapowiedzi mają one zostać dostarczone jeszcze w tym miesiącu.
Gazeta cytuje też jednego z czołowych amerykańskich analityków wojskowych, Michaela Kofmana, który przewiduje, że siły obu stron zostaną wyczerpane w ciągu dwóch najbliższych miesięcy.
"Ukraina ma deficyt sprzętu i amunicji. Rosja już straciła dużo swojej siły bojowej, a jej siły nie są dobrze przystosowane do przedłużającej się wojny lądowej na tę skalę" - powiedział Kofman. Jak dodał, oznacza to, że żadna ze stron nie będzie w stanie dokonać znaczących przełomów.
"NYT" przytacza też zdanie przedstawicieli Pentagonu i sił wywiadowczych o tym, że Rosja nadal ponosi ciężkie straty i ma problemy z rekrutacją nowych żołnierzy. Według nich problemem w dalszym ciągu jest niskie morale oraz psujący się i niszczony przez Ukraińców sprzęt wojskowy.
Minister obrony: Pierwsze niemieckie Panzerhaubitze 2000 trafiły już na front
Na froncie wojny z Rosją pojawiły się już niemieckie Panzerhaubitze 2000 wraz z przeszkolonymi z ich obsługi ukraińskimi załogami; to szósty typ haubic kalibru 155 mm, który wzmacnia nasze wojska - poinformował we wtorek minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow.
Jak wyjaśnił przedstawiciel ukraińskiego rządu, artyleria tego państwa posiada już na wyposażeniu także polskie armatohaubice Krab, brytyjskie haubice M777, opracowane przez Niemcy, Wielką Brytanię i Włochy FH70, amerykańskie M109 oraz francuskie działa typu Caesar.
"Jak zawsze, naczelny dowódca sił zbrojnych Ukrainy gen. Walerij Załużny wykorzysta (ten sprzęt) ze 100-procentową skutecznością na polu walki. Szczególne podziękowania należą się jednak naszym artylerzystom, którzy już stali się światową legendą. Chciałbym również podziękować niemieckim partnerom za wsparcie. Oczekujemy (od was) zwiększenia zakresu tej pomocy" - napisał Reznikow na Facebooku.
14 czerwca minister obrony RFN Christine Lambrecht zapewniła, że wkrótce zakończy się szkolenie ukraińskich żołnierzy z obsługi haubic Panzerhaubitze 2000, co umożliwi Niemcom przekazanie tej broni Ukrainie. Wyjaśniła, że ze względów bezpieczeństwa data jej dostarczenia oraz trasa transportu nie będą ujawnione.
Panzerhaubitze 2000 to jedna z najpotężniejszych broni artyleryjskich, jaką dysponuje Bundeswehra. Działa te mogą trafiać w cel odległy o 40 km.
Obiecana w maju dostawa siedmiu systemów Panzerhaubitze 2000 przeciągnęła się do drugiej połowy czerwca, w związku z czym Kijów oskarżał w ostatnich tygodniach niemieckie władze o zwlekanie z realizacją tego przedsięwzięcia.
13 czerwca doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak ocenił, że ukraińskie siły potrzebują 1000 haubic kalibru 155 mm, 500 czołgów, 300 wyrzutni rakietowych, 2000 transporterów opancerzonych i 1000 dronów, aby zwycięsko zakończyć wojnę z Rosją.
Minister: 20-30 proc. infrastruktury kraju zostało zniszczone przez wojnę
Od 20 do 30 proc. infrastruktury Ukrainy zostało zniszczone w wyniku inwazji rosyjskiej; straty dla gospodarki Ukrainy w rezultacie tych zniszczeń szacować można na ponad 100 mld USD - powiedział we wtorek minister infrastruktury tego kraju Ołeksandr Kubrakow.
"Łączna suma bezpośrednich szkód dla gospodarki w wyniku zniszczenia budynków mieszkalnych i innych - szkół i szpitali - oraz infrastruktury wynosi 105,5 mld USD, w tym 40 mld USD z powodu zniszczeń transportu" - powiedział minister.
Zaznaczył, że ukraińskie drogi, mosty, porty, tory kolejowe i lotniska ucierpiały w ciągu czterech miesięcy wojny. Mówił też o zniszczeniach miast, w tym największych w Mariupolu, Charkowie, Czernihowie, Siewierodoniecku i Lisiczańsku. "W Mariupolu zrujnowano wszystko" - powiedział.
Dodał, że ponad 44 mln metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej zostało albo zniszczone, albo zagarnięte przez stronę rosyjską. Kubrakow oszacował na 320 tysięcy liczbę obywateli Ukrainy, którzy stracili domy. "Spodziewamy się, że takich ludzi będzie więcej" - powiedział.
Prezydent Zełenski zaprosił na Ukrainę premiera Węgier Viktora Orbana
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował we wtorek, że zaprosił premiera Węgier Viktora Orbana do odwiedzenia kraju. Podziękował mu też za poparcie dla nadania Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej.
Politycy przeprowadzili rozmowę telefoniczną, o czym Zełenski poinformował na Twitterze.
"Dziękuję za poparcie statusu kandydata. Zaprosiłem (premiera Węgier) do złożenia wizyty na Ukrainie" - napisał.
Had a fruitful conversation with 🇭🇺 PM Viktor #Orban. Thanked for the support of 🇺🇦 sovereignty & the shelter for Ukrainians during the war. Agreed to develop cooperation in the energy sector. Grateful for supporting the candidate status for 🇺🇦. Invited him to visit Ukraine.
— Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) June 21, 2022
Dodał, że podziękował Orbanowi "za poparcie suwerenności Ukrainy i udzielenie schronienia Ukraińcom podczas wojny". Obaj politycy ustalili, że będą rozwijać współpracę w sferze energetyki.
O tym, że Orban poparł nadanie statusu kandydata do UE Ukrainie, a także Mołdawii, Gruzji oraz Bośni i Hercegowinie, poinformowały w poniedziałek media. Węgierski premier wziął w tym dniu udział w wideokonferencji w ramach przygotowań do dwudniowego szczytu UE, który ma się odbyć w czwartek i piątek.
Wywiad wojskowy: Rosja przekazała zwłoki kolejnych 25 obrońców Azowstalu
Strona rosyjska przekazała Ukrainie ciała kolejnych 25 żołnierzy poległych podczas obrony zakładów metalurgicznych Azowstal w Mariupolu; łącznie do kraju powróciły szczątki 35 osób w ramach wymiany za 50 ciał najeźdźców - poinformował we wtorek ukraiński wywiad wojskowy (HUR).
"Trwają działania na rzecz zwrócenia Ukrainie ciał (wszystkich) poległych żołnierzy. (...) Zmarli bohaterowie zostaną pożegnani z należnymi honorami wojskowymi" - podkreślono w komunikacie HUR.
14 czerwca ukraińskie ministerstwo ds. reintegracji terytoriów okupowanych poinformowało, że w wyniku wymiany do kraju przekazano ciała 64 obrońców Azowstalu. Wcześniej, 12 czerwca, oświadczono, że do Kijowa dostarczono już szczątki 220 żołnierzy poległych w Mariupolu, w tym wojskowych z pułku Azow, którzy walczyli na terenie kombinatu.
Mariupol nad Morzem Azowskim został zablokowany przez siły rosyjskie 1 marca. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy przekazał 16 maja, że obrońcy ostatniego punktu ukraińskiego oporu w mieście, fabryki Azowstal, "wypełnili swoje zadanie", dlatego "naczelne dowództwo poleciło dowódcom ratować życie personelu".
W kolejnych dniach pojawiały się doniesienia o stopniowej ewakuacji ukraińskich żołnierzy. Już wcześniej zakłady opuścili chroniący się tam cywile. Strona rosyjska poinformowała 20 kwietnia o poddaniu się ostatnich ukraińskich obrońców i przejęciu kontroli nad całym kombinatem.
Władze Ukrainy wielokrotnie zapowiadały, że wszyscy przebywający w rosyjskiej niewoli żołnierze Azowstalu zostaną zwolnieni w drodze wymiany jeńców.
Media: na Ukrainie w walce z rosyjską armią zginął ochotnik z Hiszpanii
Podczas działań zbrojnych przeciwko rosyjskiej armii zginął w sobotę na Ukrainie 31-letni Hiszpan - podał we wtorek dziennik “Ultima Hora”. Z informacji gazety, powołującej się na źródła w ministerstwie obrony w Madrycie, wynika, że poległy ochotnik to Angel Adrover Martinez z miasta Felanitx na Majorce.
Według władz Hiszpanii ambasada tego kraju w Kijowie podjęła już działania służące przekazaniu ciała rodzinie poległego.
Hiszpańskie media informują, że zabity w walce z Rosjanami Hiszpan przez kilka ostatnich lat mieszkał w Holandii. Wcześniej ukończył z wyróżnieniem Wydział Inżynierii Telekomunikacji na Politechnice Katalońskiej w Barcelonie.
Były generał wojsk USA w Europie: Ukraińcy zyskają przewagą i „znokautują” Rosjan
Wojska rosyjskie mają obecnie więcej artylerii, ale wraz z dostawami nowoczesnej zachodniej broni siły ukraińskie zyskają przewagę i zadadzą Rosjanom „nokautujący cios” – uważa były generał wojsk USA w Europie Mark Hertling, cytowany we wtorek przez stację Sky News.
Hertling zaznaczył, że wojska rosyjskie w dalszym ciągu ponoszą straty w ludziach i sprzęcie. „Rosyjskie morale i warunki psychologicznie są skrajnie złe i nie poprawiają się” – dodał.
Były wysokiej rangi dowódca wojsk lądowych USA w Europie zwrócił uwagę na doniesienia o „złych warunkach i skrajnie złym dowodzeniu” w rosyjskiej armii.
Trwającą bitwę o Donbas na wschodzie Ukrainy Hertling porównał do pojedynku bokserskiego wagi ciężkiej. „Po dwóch miesiącach walki nie został jeszcze zadany nokautujący cios”, ale „nadejdzie on, gdy rosyjskie siły się jeszcze bardziej wyczerpią” – ocenił generał.
Pojmany pilot z grupy Wagnera: brałem udział w niepotrzebnej wojnie, której nie można usprawiedliwić
Rozmawiałem z ukraińskim żołnierzem, widziałem zdjęcia zbombardowanych miast i wiem, że giną tutaj cywile, kobiety i dzieci; uważam, że brałem udział w niepotrzebnej wojnie, której nie można usprawiedliwić - przyznał pojmany rosyjski pilot z grupy Wagnera w zeznaniu opublikowanym we wtorek przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).
Oficer w stopniu majora oświadczył, że "nie otrzymał rozkazu atakowania cywilów", lecz rosyjski sposób walki odbiega od zgodnych z prawem metod prowadzenia wojny. "Jeśli byłby to konflikt (tylko) pomiędzy dwiema armiami, to sytuacja wyglądałaby inaczej" - ocenił pilot w nagraniu zamieszczonym na stronie SBU. (https://tinyurl.com/53hzw5w6)
Wojskowy zeznał, że przybył na Ukrainę 14 czerwca, zdążył wykonać pięć lub sześć lotów bojowych i po zaledwie trzech dniach dostał się do niewoli. "Naszym głównym zadaniem była pomoc (samozwańczym - PAP) Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej, natomiast loty to już zadanie +prywatne+ (realizowane w ramach grupy Wagnera - PAP)" - powiedział jeniec.
"Otrzymywaliśmy wynagrodzenie powyżej 200 tys. rubli (około 16 tys. zł - PAP) miesięcznie oraz dodatkowe premie za +skuteczność+ ostrzałów" - poinformował rosyjski major. Jak przyznał, te stawki dotyczą najemników, a nie kadrowych pilotów rosyjskich sił powietrznych.
Grupa Wagnera to prywatna firma wojskowa powiązana - według mediów - z prokremlowskim biznesmenem Jewgienijem Prigożynem. Od połowy grudnia 2021 roku wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami za tortury, egzekucje i zabójstwa m.in. w Libii, Syrii i Donbasie. O zbrodniach wagnerowców w Syrii informowała w Rosji niezależna "Nowaja Gazieta". Działalność najemnicza jest w Rosji oficjalnie zakazana.
Pod koniec marca ówczesny rzecznik Pentagonu John Kirby poinformował, że Kreml sprowadził do Donbasu na wschodzie Ukrainy około tysiąca wagnerowców.
Władze: blisko 1000 osób ewakuowano z okupowanych terenów w obwodzie charkowskim
Z okupowanych przez rosyjskie wojska terenów w obwodzie charkowskim Ukrainy udało się ewakuować 993 osoby, w tym 254 dzieci; dziękuję czeskiej inicjatywie Helping to Leave oraz naszym miejscowym wolontariuszom - napisał we wtorek na Telegramie szef regionalnych władz Ołeh Syniehubow.
"W misji ewakuacyjnej do Charkowa i miasta Czuhujew wykorzystano ponad 30 autokarów. (...) Chciałbym podkreślić, że codziennie kontaktujemy się z przedstawicielami okupowanych gmin i robimy wszystko, co możliwe, by pomóc naszym obywatelom" - zadeklarował gubernator (https://t.me/synegubov/3477).
W poniedziałek Syniehubow zaalarmował, że wzrasta częstotliwość rosyjskich ostrzałów Charkowa, a zwłaszcza dzielnic położonych na północy miasta. Z informacji władz obwodowych z ostatnich dni wynika, że na linii styczności, w tym na północny wschód od Charkowa, trwają walki. Według ostatnich relacji szefa obwodu przeciwnik "koncentruje się głównie na obronie". Część analityków uważa jednak, że na niektórych odcinkach frontu w okolicach miasta to siły ukraińskie znajdują się w defensywie.
Według doradcy ministra spraw wewnętrznych Wadyma Denysenki sytuacja w północnej części obwodu charkowskiego "jest dość trudna", ponieważ siły rosyjskie próbują zbliżyć się do Charkowa i ponownie (jak przed odepchnięciem przez wojska ukraińskie) przekształcić ten ośrodek w miasto przyfrontowe.
Denysenko, cytowany przez Ukrinform, przekazał w niedzielę, że Rosjanie chcą zbliżyć się do Charkowa na tyle, by móc w maksymalnym stopniu ostrzeliwać cele w stolicy obwodu.
Resort obrony: do siedmiu białoruskich batalionów znajduje się u naszych granic
W graniczących z Ukrainą obwodach Białorusi, brzeskim i homelskim, stacjonuje do siedmiu białoruskich batalionów - przekazał we wtorek rzecznik ministerstwa obrony Ukrainy Ołeksandr Motuzjanyk w wypowiedzi dla ukraińskiej telewizji.
"Obecnie na granicy (z Ukrainą) w obwodzie brzeskim i homelskim znajduje się do siedmiu białoruskich batalionów. Jest to do 4 tys. personelu wojskowego. Ale trzeba rozumieć, że są tam także wojska rosyjskie. (...) Biorąc pod uwagę to, że strona białoruska zapewnia Rosji logistykę, jest całkiem możliwe, że Rosjanie będą w stanie szybko przerzucić na terytorium Białorusi dodatkowe rezerwy i, co prawdopodobne, przygotować ofensywę, a my musimy być na to gotowi. Na dzień dzisiejszy jeszcze tego nie zaobserwowaliśmy" - powiedział Motuzjanyk, cytowany przez Interfax-Ukraina.
Rzecznik resortu obrony dodał, że mimo wszystko działania Rosji, w tym armii białoruskiej, zmuszają Ukrainę do utrzymywania wojsk przy granicy z Białorusią.
"To taka rosyjska taktyka: główne uderzenie przeprowadzane jest na obwód ługański, obwód doniecki, reszta (terytorium - PAP) znajduje się pod ciągłym ostrzałem, odwracającym naszą uwagę, ograniczającym działania naszych jednostek" - opisał Motuzjanyk.
Jak dodał, Rosja jednocześnie zmusza Ukrainę do utrzymywania części wojsk przy białoruskiej granicy. "Doskonale rozumiemy, że jak tylko zabierzemy stamtąd jednostki, oni mogą przeprowadzić kolejną ofensywę. (...) Jesteśmy zmuszeni wzmacniać ten kierunek" - powiedział rzecznik ukraińskiego ministerstwa obrony.
SBU: zatrzymano urzędników wysokiego szczebla, którzy pracowali dla FSB
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała we wtorek o zatrzymaniu dwóch agentów rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa; są to urzędnicy zajmujący kierownicze stanowiska w ukraińskiej Radzie Ministrów oraz Izbie Handlowo-Przemysłowej.
"Kontrwywiad SBU przeprowadził wieloetapową operację specjalną. W jej wyniku zatrzymano w Kijowie kierownika wydziału w sekretariacie Rady Ministrów i szefa jednej z dyrekcji w Izbie Handlowo-Przemysłowej. Informacje przekazywane przez nich (FSB) miały różny charakter i dotyczyły m.in. gotowości państwa (Ukrainy - PAP) do obrony, zarządzania granicą (z Rosją), a także danych osobowych ukraińskich funkcjonariuszy" - czytamy w komunikacie SBU na Telegramie. (https://t.me/SBUkr/4486)
Poinformowano, że FSB wyceniała informacje wywiadowcze na kwotę od 2 tys. do 15 tys. dolarów. Kwoty miały być uzależnione od stopnia niejawności oraz znaczenia przekazywanych danych.
Urzędnicy są podejrzani o zdradę stanu.
8 czerwca dwóch obywateli Ukrainy pochodzących z okupowanego przez Rosję Krymu, którzy w 2014 roku zdradzili ojczyznę, a w lutym zaatakowali ją w szeregach rosyjskiej armii, zostało skazanych na 13 lat pozbawienia wolności wraz z konfiskatą majątku.
Sztab Generalny: minionej doby siły rosyjskie straciły około 300 żołnierzy
Minionej doby wojska rosyjskie straciły około 300 żołnierzy - poinformował we wtorek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak podkreśla agencja UNIAN łączne straty osobowe sił rosyjskich od 24 lutego do 20 czerwca wynoszą około 34 100 żołnierzy.
Według ukraińskiego Sztabu Generalnego w ciągu ostatniej doby wojska rosyjskie straciły także 19 czołgów, 18 pojazdów opancerzonych, trzy systemy artyleryjskie, jedną wieloprowadnicową wyrzutnię rakietową, 10 dronów oraz 10 pojazdów i cystern. (https://tinyurl.com/26czrkcs)
Zaznaczono, że Rosjanie ponieśli największe straty na kierunkach Bachmutu i Awdijiwki w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy.
Władze obwodu ługańskiego: cywile ukrywający się w zakładach Azot odmawiają ewakuacji
Cywile, którzy ukrywają się w zakładach chemicznych Azot w Siewierodoniecku, na wschodzie Ukrainy, odmawiają ewakuacji mimo naszych licznych apeli; nie można wykluczyć, że przynajmniej część spośród tych osób oczekuje nadejścia wojsk rosyjskich - poinformował we wtorek szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.
"W Azocie przebywają głównie pracownicy fabryki i członkowie ich rodzin. (...) Jest tam tylko kilka schronów, bez porównania mniej, niż w kombinacie Azowstal w Mariupolu. Niektórzy cywile uważają, że lepiej pozostać w tych schronach, niż wyjeżdżać stamtąd pod rosyjskim ostrzałem. Proponowaliśmy im jednak ewakuację, gdy jeszcze dało się bez przeszkód opuścić teren fabryki. Niestety nie skorzystali. (...) Mogę zapewnić, że są tam zapasy wody, żywności i wszystkiego, co niezbędne, które powinny wystarczyć na dosyć długi czas. Nie na pół roku, ale na pewno na kilka tygodni" - relacjonował Hajdaj.
Nagranie z wypowiedzią gubernatora ukazało się na jego koncie na Telegramie. (https://t.me/s/luhanskaVTSA)
17 czerwca Hajdaj przekazał, że w oblężonych zakładach w Siewierodoniecku ukrywa się 568 osób, w tym 38 dzieci. We wtorek potwierdził te informacje. "W mieście nie ma gazu, wody i elektryczności, ale w jednym z budynków szpitala wciąż pracują lekarze, którzy okazują mieszkańcom pierwszą pomoc. Mamy też wystarczającą ilość lekarstw" - dodał szef obwodowej administracji.
Hajdaj zwrócił również uwagę na bardzo trudną sytuację rannych rosyjskich żołnierzy. "Według naszych danych, 50 proc. spośród nich nie przeżywa. Wrogowie byli na tyle bezmyślni, że rozkradli drogi, nowoczesny sprzęt w szpitalach na okupowanych terytoriach Ukrainy i wywieźli wszystko do Ługańska (na teren samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Ługańskiej Republiki Ludowej - PAP). Teraz mają przepełnione szpitale, a rannych trzeba przewozić do oddalonych miejsc, żeby zapewnić im bardziej specjalistyczną pomoc. Dlatego nie są w stanie uratować wielu żołnierzy" - wyjaśnił gubernator.
Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez władze w Kijowie - pozostaje najważniejszym celem inwazji Kremla na wschodzie Ukrainy. Obecnie trwają tam intensywne walki; miasto zostało w większości zajęte przez Rosjan, a ukraińskie wojska bronią się już tylko w dzielnicy przemysłowej, gdzie znajdują się zakłady Azot.
Przed rosyjskim najazdem Siewierodonieck liczył ponad 100 tys. mieszkańców. Obecnie w mieście wciąż przebywa prawdopodobnie około 10 tys. osób.
Brytyjski resort obrony: siły ukraińskie zniszczyły rosyjski holownik używając zachodnich pocisków
Siły ukraińskie twierdzą, że przy pomocy przekazanych przez Zachód pocisków rakietowych zniszczyły rosyjski holownik morski, który byłby już kolejną rosyjską jednostką zniszczoną lub uszkodzoną podczas wojny - przekazało we wtorek brytyjskie ministerstwo obrony.
"17 czerwca 2022 r. siły ukraińskie stwierdziły, że po raz pierwszy z powodzeniem użyły przekazanych przez Zachód pocisków przeciwokrętowych Harpoon wobec rosyjskich sił morskich. Celem ataku był prawie na pewno rosyjski holownik morski Spasitiel Wasilij Bech, który dostarczał broń i personel na Wyspę Węży w północno-zachodniej części Morza Czarnego. Zniszczenie rosyjskiej jednostki podczas misji zaopatrzeniowej pokazuje trudności, z jakimi boryka się Rosja, próbując wesprzeć swoje siły okupujące Wyspę Węży" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
"Jest to najnowszy przypadek z serii rosyjskich okrętów, obejmującej krążownik Moskwa, które zostały uszkodzone lub zniszczone przez Ukrainę w trakcie konfliktu. Zdolność Ukrainy do obrony wybrzeża w znacznym stopniu zneutralizowała możliwość ustanowienia przez Rosję kontroli nad morzem i użycia siły morskiej w północno-zachodniej części Morza Czarnego. Podważyło to realność pierwotnych założeń operacyjnych Rosji dotyczących inwazji, które zakładały trzymanie regionu Odessy w zagrożeniu od strony morza" - dodano.
Armia: na południu kraju zniszczyliśmy rosyjską stację łączności i trzy składy amunicji
Siły ukraińskie wyeliminowały ostatniej doby 25 rosyjskich żołnierzy oraz zniszczyły między innymi stację łączności, radar i trzy składy amunicji – podała we wtorek agencja Ukrinform, cytując komunikat ukraińskiego dowództwa operacyjnego Południe.
Według komunikatu z powodu działań sił ukraińskich Rosjanie musieli „uciekać się do desperackich środków”, w tym ostrzałów z użyciem amunicji zapalającej. (https://tinyurl.com/249kn6ur)
Rosjanie wystrzelili dziewięć pocisków w kierunku obwodu odeskiego. W wyniku ostrzału magazynu logistycznego w Odessie zginął cywilny wartownik – napisano.
Siły ukraińskie zniszczyły czołg T-62, samobieżny moździerz, stację łączności, radar, stację walki elektronicznej, dwie wojskowe ciężarówki i trzy składy amunicji. Zestrzelono także dwa drony Orłan-10, za pomocą których Rosjanie prowadzili zwiad w obwodzie mikołajowskim – przekazał Ukrinform.
ISW: rosyjskie kanały informacyjne próbują usprawiedliwiać niepowodzenia Rosji pod Słowiańskiem
Rosyjskie kanały informacyjne próbują usprawiedliwiać niepowodzenia rosyjskiej armii pod Słowiańskiem na wschodzie Ukrainy – czytamy w nowym raporcie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW). Rosja stara się wykorzystać blokadę eksportu zboża, by zmusić Zachód do ustępstw - dodano.
Ukraińscy urzędnicy podkreślają, że nadchodzący tydzień będzie kluczowy dla bitwy o Siewierodonieck w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy. Przyznali też, że w poniedziałek siły rosyjskie kontrolowały całe miasto z wyjątkiem zakładów chemicznych Azot, w których bronią się Ukraińcy.
Tymczasem rosyjskie kanały informacyjne najprawdopodobniej przygotowują grunt, by usprawiedliwiać powolne i w dużej mierze nieskuteczne podejścia rosyjskiej armii w kierunku Słowiańska w obwodzie donieckim – ocenili eksperci ISW. Ich zdaniem Rosjanie wciąż raczej nie są w stanie przeprowadzić ofensywy na miasto, ponieważ skupiają swoje siły na Siewierodoniecku.
W raporcie odnotowano również opinię brytyjskiego ministerstwa obrony, że ciągłe niepowodzenia rosyjskiego lotnictwa w znacznym stopniu przyczyniły się do tego, że siły rosyjskie nie były w stanie osiągnąć założonych celów na Ukrainie.
Wojska rosyjskie zwiększyły wysiłki na rzecz przecięcia ukraińskich linii komunikacji, by wzmocnić atak na Siewierodonieck i pobliski Lisiczańsk. W obwodzie charkowskim Rosjanie wciąż skupiali się na obronie przed ukraińską ofensywą w kierunku granicy państwowej. Prowadzili również operacje defensywne na południu kraju.
Tymczasem działalność ukraińskich partyzantów wciąż przeszkadza w konsolidacji władzy przez rosyjską administrację na okupowanych terenach Ukrainy – napisano.
Amerykanin zginął podczas walk na Ukrainie
Na Ukrainie zginął obywatel USA Stephen Zabielski, który dołączył do tysięcy zagranicznych ochotników, aby pomóc temu krajowi odeprzeć rosyjską inwazję - poinformował w poniedziałek Departament Stanu USA.
52-letni mężczyzna pochodzący z Nowego Jorku zginął 15 maja w trakcie działań wojennych. Informacje o jego śmierci pojawiły się wcześniej w poniedziałek w mediach.
Rzecznik Departamentu Stanu potwierdził śmierć Zabielskiego. Oznajmił, że departament pozostaje w kontakcie z rodziną poległego i zapewnia "wszelką możliwą pomoc konsularną".
Departament Stanu ponawia ostrzeżenia, że obywatele USA nie powinni podróżować na Ukrainę ze względu na konflikt i możliwość zidentyfikowania ich przez rząd rosyjski. Wzywa, aby wszyscy obywatele przebywający na Ukrainie natychmiast opuścili ten kraj.
Reuters zwraca uwagę, że mimo przestróg kilku Amerykanów zgłosiło się na ochotnika do walki u boku sił ukraińskich. Wiadomość o śmierci Zabielskiego pojawiła się po tym, jak kilku amerykańskich żołnierzy zaginęło na Ukrainie.
Według Reutersa Zabielski, który w ostatnich latach mieszkał na Florydzie, osierocił m.in. żonę, pięcioro pasierbów i wnuka.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził w poniedziałek, że Amerykanie Andy Huynh i Alexander Drueke zostali zatrzymani podczas walk po stronie ukraińskiej. Jak argumentował, "byli najemnikami, którzy narazili życie rosyjskich żołnierzy i powinni ponieść odpowiedzialność za swoje czyny".
Sztab generalny: Rosjanie ponoszą poważne straty w dowództwie wojsk powietrznodesantowych
Rosjanie ponoszą poważne straty w dowództwie wojsk powietrznodesantowych i są zmuszeni rekrutować do służby oficerów rezerwy, proponując im krótkie, trzymiesięczne kontrakty - poinformował we wtorek na Facebooku sztab generalny ukraińskiej armii.
"Według dostępnych informacji z powodu znacznych strat w dowództwie jednostek powietrznodesantowych nieprzyjaciel zmuszony jest do rekrutacji oficerów rezerwy do służby wojskowej z krótkoterminowymi kontraktami na okres trzech miesięcy" - czytamy w podsumowaniu sytuacji operacyjnej (https://tinyurl.com/54jhencs).
Oprócz tego sztab podał, że w ciągu ostatniej doby wojskom ukraińskim udało się odeprzeć działania ofensywne sił rosyjskich prowadzone na kierunku miasta Słowiańsk w obwodzie donieckim, a na kierunku Siewierodoniecka w obwodzie ługańskim "trwa ostrzał jednostek naszych wojsk z artylerii różnego kalibru". Walki trwają na kierunku miasta Bachmut, położonego na południowy zachód od Siewierodonicka.
"Na wodach Morza Czarnego i Azowskiego pięć okrętów wyposażonych w broń precyzyjną jest utrzymywanych w gotowości do ataku rakietowego na obiekty na terytorium Ukrainy" - podkreślił sztab generalny.
W 117. dniu inwazji w Kijowie wznowiono ruch samochodowy na ostatnich dwóch mostach
W poniedziałek w 117. dniu inwazji Rosji w Kijowie wznowiono ruch samochodowy na ostatnich dwóch mostach na Dnieprze, łączących prawo- i lewobrzeżną część stolicy. Pozostałe trzy przeprawy czynne były od 11 kwietnia. Dzięki przywróceniu do użytku wszystkich pięciu mostów życie w mieście szybciej wróci do normy.
"Dzięki temu, że ruch został wznowiony, to da się już normalnie jeździć, dzisiaj po prostu śmigam - mówi PAP taksówkarz Ołeksandr. - Cieszę się, że pojawiła się możliwość otwarcia mostów, bo sporo w Kijowie już jest samochodów i jeśli na lądzie sytuacja jest dobra, to na mostach stawała się czasem kłopotliwa".
Do większych sklepów spożywczych wróciła muzyka, która 24 lutego zniknęła z nadajników sklepowych. Zaopatrzenie w sklepach jest na dobrym poziomie. Zauważalnie wzrosła ilość produktów z Polski, w tym makaronów, ketchupów, soków, słodyczy. Kijowskie apteki są dobrze zaopatrzone; całkowicie zniknęły w nich kolejki, które się ustawiały na początku rosyjskiej inwazji.
W czasie alarmów przeciwlotniczych nadziemne stacje kijowskiego metra są zamknięte, a podziemne stacje nadal są wykorzystywane jako schrony i wówczas wejście do nich jest nieodpłatne. W innym czasie wstęp do metra jest płatny.
Poniedziałek jest ostatnim dniem, kiedy kijowianie przy pomocy aplikacji Kijów Cyfrowy mają możliwość wzięcia udziału w plebiscycie dotyczącym dekomunizacji i derusyfikacji nazw stołecznych ulic i placów. Wśród 279 propozycji nowych nazw są: Wrocławska, Jagiellońska, Brukselska, Iczkerska, Łotewska, Lecha Kaczyńskiego, Brunona Schulza, Marii Skłodowskiej-Curie, Ernesta Hemingwaya, Goldy Meir, Abrahama Lincolna, ukraińskiego futurysty Geo Szkurupija, kompozytora Myrosława Skoryka, aktora Bohdana Stupki.
Nawigacja po Dnieprze do zakończenia stanu wojennego, tzn. do 23 sierpnia br. jest zabroniona. Większość kijowskich plaży jest otwarta. Przed ich otwarciem akwatorium i terytorium zostały zbadane pod kątem sanitarnym oraz sprawdzone na obecność min.
Doradca prezydenta: od początku wojny zginęło niemal 10 tys. ukraińskich żołnierzy
Od początku wojny zginęło niemal 10 tys. ukraińskich żołnierzy - poinformował w poniedziałek doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz, cytowany przez agencję Unian.
Rany odniosło około 30 tys. - dodał Arestowycz. Podkreślił, że 96-98 proc. rannych żołnierzy wraca na front. „Oczywiście nie są to ci, którzy zostali inwalidami do końca życia” - zaznaczył.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował w poniedziałek, że straty wojsk rosyjskich są większe i wynoszą ok. 33800 żołnierzy.
Władze: Charków nadal ostrzeliwany, w regionie zginęły trzy osoby
Troje mieszkańców obwodu charkowskiego na wschodzie Ukrainy zginęło w poniedziałek w wyniku ostrzałów rosyjskich; w ciągu dnia wojska rosyjskie ostrzeliwały Charków, główne miasto regionu - poinformował szef obwodu Ołeh Syniehubow.
W komunikacie na serwisie Telegram szef obwodu przekazał, że w miejscowości Kutuziwka zginęła w ostrzale 65-letnia kobieta. W Bałakliji zabitych zostało dwoje mieszkańców: 61-letnia kobieta i 49-letni mężczyzna.
Syniehubow wezwał mieszkańców, by nie ignorowali alarmów przeciwlotniczych. "Bezpieczeństwo w Charkowie jest dość umowne. Bycie na ulicy wciąż jest niebezpieczne, ostrzał może dotknąć każde podwórko w dowolnym momencie" - ostrzegł.
Wskazał, że w ostatnim czasie wojska rosyjskie ostrzeliwały Charków między godz. 23 i północą, ale w poniedziałek uczyniły to w ciągu dnia. Dwie osoby zostały ranne.
Syniehubow zapewnił także, że władze regionu obserwują ruchy wojsk rosyjskich na granicy rosyjsko-ukraińskiej. "Od 24-lutego (początku inwazji Rosji - PAP) zdajemy sobie dobrze sprawę, że Charków i obwód charkowski mają dla wroga zasadnicze znaczenie (...). Robimy wszystko, co możliwe, by przygotować się na każdy scenariusz" - oświadczył. https://t.me/synegubov/3474.




























































