Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz tłumaczył, że przyczyną odwołania Andrzeja Włodarczyka były jego zapowiedzi zawieszenia przyjmowania zapisów pacjentów na przyszły rok. Minister uznał je za "straszenie pacjenta", dokonywane jeszcze przed zakończeniem negocjacji z NFZ. Bartosz Arłukowicz zarzuca też Andrzejowi Włodarczykowi, że dwukrotnie w tym roku domagał się premii dla siebie.
Odwołany dyrektor Andrzej Włodarczyk uznał zarzuty ministra za bezzasadne. Przypomniał, że w komunikacie opublikowanym na stronie Instytutu pisano jedynie o ewentualności zawieszenia przyjmowania zapisów, a nie o podjętej decyzji. Andrzej Włodarczyk zapowiedział też, że sprawą jego odwołania zajmie się sąd pracy. Odwołany dyrektor dodał, że to nie on odpowiada za złą sytuację placówki. Wyraził przy tym nadzieję, że uda się wynegocjować z NFZ korzystny kontrakt i Instytut nie zostanie zamknięty.
Według odwołanego dyrektora, zadłużenie Instytutu Reumatologii wynosi 45 milionów złotych.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/zbiorcza/to/dabr
Źródło:IAR
































































