Listopad przyniósł wzrost inflacji CPI w Japonii. Tempo spadku siły nabywczej jena już od 32 miesięcy przewyższa 2-procentowy cel Banku Japonii. Ten jednak w grudniu nie zdecydował się na podwyżkę i tak śmiesznie niskich stóp procentowych.


Inflacja CPI w Japonii w listopadzie przyspieszyła do 2,9% względem 2,3% odnotowanych w październiku oraz 2,5% we wrześniu. Był to zatem drugi najwyższy odczyt od przeszło roku. Był to także 32 miesiąc z rzędu, w którym inflacja CPI w Kraju Kwitnącej Wiśni przekraczała dopuszczalne 2%.
Niepokojąco prezentowały się także statystyki inflacji bazowej – czyli wskaźnika nieuwzględniającego cen żywności, paliw i energii. Bazowa CPI przyspieszyła czwarty miesiąc z rzędu, podnosząc się do 2,4%. Przez poprzednie dwa lata wskaźnik ten tylko raz mieścił się w celu inflacyjnym Banku Japonii. Ten ostatni nie może więc zrzucić winy na karb globalnych cen paliw czy energii.
Przez poprzednie 30 lat Bank Japonii bezskutecznie usiłował wywołać inflację cenową w jednym z najdroższych krajów świata. Bez większego powodzenia. W latach 1992-2021 średnia inflacja CPI w Japonii wyniosła… 0,3%. Przy celu inflacyjnym na poziomie 2%.
Cel ten udało się osiągnąć i nawet przekroczyć dopiero wiosną 2022 roku, gdy szok paliwowy i energetyczny oraz zwyżka notowań płodów rolnych sprawiły, że inflacja CPI w Kraju Kwitnącej Wiśni przyspieszyła z 1% w lutym 2022 roku do 4,3% w styczniu ’23. Był to wówczas najwyższy odczyt tego wskaźnika od grudnia 1981 roku.

W listopadzie 2024 roku japońską inflację CPI napędzała szybko drożejąca żywność (4,8% rdr), galopujące ceny energii elektrycznej (9,9%) oraz droższe paliwa (5,6%). Ale presję na wyższą dynamikę CPI wywierały także wyższe ceny odzieży (2,9% rdr) oraz mebli i agd (3,7%). Niższe niż rok temu były za to ceny w komunikacji (-3,0% rdr) oraz edukacji (-1,0%).
Pomimo wciąż silnej presji inflacyjnej Bank Japonii nie kwapi się z podwyżkami stóp procentowych. W grudniu pozostawił stopę procentową na poziomie 0,25%, co w japońskich warunkach jest najwyższym poziomem od 2008 roku. Tylko jeden z dziewięciu decydentów otwarcie domagał się podwyżki o 25 pb. Poprzednią podwyżkę stóp BoJ zafundował rynkom w lipcu po tym, jak w marcu po 8 latach zerwał z szaleństwem ujemnych stóp procentowych.
Rezultatem utrzymywania ultra luźnej polityki monetarnej przez Bank Japonii jest zapaść wartości jena. Przez poprzednie cztery lata kurs USD/JPY wzrósł ze 103 do blisko 157 jenów za dolara. Multidekadowe maksimum na parze dolar-jen zanotowano w czerwcu tego roku na poziomie blisko 162 jenów za dolara. Przez poprzednie trzy lata jen zdeprecjonował się o 27,5%, tylko od początku 2024 roku tracąc ponad 10% wobec dolara amerykańskiego. Deprecjacja krajowej waluty nasila presję inflacyjną w Japonii.
Dodatkowo wzmocni ją fiskalny pakiet stymulacyjny, którym nowy rząd chce „rozruszać” pogrążoną w wieloletniej stagnacji gospodarkę. Do podatników trafi 13,9 bilionów jenów (250 mld USD), co tylko przyczyni się do nasilenia presji na wzrost cen w gospodarce.




























































