Inflacja jest wyraźnie wyższa niż przed rokiem, natomiast oferta banków dla oszczędzających pozostaje na zbliżonym poziomie. Dlatego rosnąca grupa Polaków decyduje się chronić oszczędności, lokując je w obligacje detaliczne Skarbu Państwa. Tegoroczna sprzedaż jest na tyle duża, że prawdopodobnie wyniesie tyle, ile deficyt budżetu państwa.
W listopadzie Ministerstwo Finansów pozyskało ze sprzedaży obligacji oszczędnościowych niemal 1,7 mld zł. To co prawda o blisko 280 mln zł mniej niż przed miesiącem, gdy popularność papierów była najwyższa w historii, ale o ponad 500 mln zł więcej niż w listopadzie ubiegłego roku. Już szósty miesiąc z rzędu wielkość sprzedaży przekraczała 1,5 mld zł.
W efekcie w tym roku państwo pozyskało od inwestorów już ponad 15,6 mld zł. Uwzględniając te serie obligacji trzymiesięcznych, które zostały wyemitowane w bieżącym roku i już zostały wykupione przez emitenta, do kasy państwa wpłynęło przeszło 12,5 mld zł. To oczywiście historyczny rekord i kwota porównywalna z szacowanym na ten rok deficytem budżetowym - ma on bowiem sięgnąć 10-14 mld zł.
Zobacz także
Szczególną popularnością cieszą się w ostatnich miesiącach papiery chroniące inwestorów przed realną stratą w obliczu inflacji przekraczającej 2,5 proc. rdr. Tak było również w listopadzie, gdy nabywcy przeznaczyli niemal 722 mln zł na zakup obligacji czteroletnich, które od drugiego roku są indeksowane inflacją. To mniej niż w październiku czy sierpniu, ale o ponad 80 proc. więcej niż w listopadzie ubiegłego roku. Tyle że wówczas inflacja wynosiła 1,3 proc. (wobec 2,6 proc. w ubiegłym miesiącu) i do tego obniżała się z miesiąca na miesiąc.
Niemal równie imponujący wzrost w porównaniu do poprzedniego roku (o blisko 80 proc.) widać w przypadku obligacji dziesięcioletnich, również od drugiego roku przynoszących inwestorowi zysk w wysokości inflacji CPI i marży (od którego trzeba oczywiście odjąć podatek Belki). W listopadzie z ich sprzedaży MF pozyskało niemal 170 mln zł.

Mocno trzyma się również sprzedaż drugich najpopularniejszych obligacji - trzymiesięcznych. W listopadzie wyniosła ponad 472 mln zł (21 proc. wzrostu rdr). Jako że są one oprocentowane na 1,5 proc. w skali roku (uwzględniając podatek od zysków kapitałowych na 1,215 proc.), to przy obecnym poziomie inflacji przynoszą inwestorom realną stratę. Skąd zatem takie zainteresowanie? Papiery są atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych, które w czasie najniższych w historii stóp procentowych NBP nie oferują wyższych stóp zwrotu (wyjątki są obwarowane licznymi "gwiazdkami") i często mają ograniczenia kwotowe. Tymczasem kupując obligację trzymiesięczną Skarbu Państwa, oszczędzający nie zamraża kapitału na długi okres, ma gwarancję bezpieczeństwa i może ulokować dowolną kwotę. Do tego oferta jest przejrzysta, a zamiana na kolejną serię - prosta.
Na podobnym poziomie co rok temu (blisko 300 mln zł) utrzymała się sprzedaż obligacji dwuletnich, również przynoszących oszczędzającym realną stratę.
Prawdziwe rekordy biją za to obligacje przeznaczone dla beneficjentów programu 500+. Skala popularności pozostaje relatywnie niewielka, bo w ubiegłym miesiącu ulokowano w nich raptem 13,2 mln zł, ale to aż 4 razy więcej niż rok wcześniej. Wzrost zainteresowania tymi papierami widać w ostatnich miesiącach - po wprowadzeniu świadczeń na pierwsze dziecko w rodzinie. Wciąż jednak istnieje wielkie pole do zwiększenia sprzedaży. Gdyby założyć, że nabywcy przeznaczają całe 500 zł miesięcznie na zakup tych obligacji, to do Ministerstwa Finansów wracają pieniądze od raptem 26,4 tys. dzieci. Tymczasem beneficjentami programu jest blisko 7 mln pociech. Duża część z nich pochodzi zapewne z rodzin, które są na tyle zamożne, by dodatkowy zastrzyk środków zaoszczędzić, a nie wydać na bieżącą konsumpcję.
Obligacje oszczędnościowe mogą być atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych dla tych, którzy albo dysponują na tyle dużymi środkami, że nie obejmują ich bankowe promocje, albo nie chcą tracić czasu i sił na poszukiwanie kolejnych promocji i ciągle przerzucać oszczędności z banku do banku, by utrzymać początkowo wysokie oprocentowanie. Więcej na temat lokowania oszczędności w obligacje skarbowe pisał Michał Kisiel w artykule "Obligacje skarbowe zamiast lokaty – czy warto spróbować?".
Maciej Kalwasiński






























































