Inflacja nie odpuszcza. Polacy bronią oszczędności

Inflacja jest wyraźnie wyższa niż przed rokiem, natomiast oferta banków dla oszczędzających pozostaje na zbliżonym poziomie. Dlatego rosnąca grupa Polaków decyduje się chronić oszczędności, lokując je w obligacje detaliczne Skarbu Państwa. Tegoroczna sprzedaż jest na tyle duża, że prawdopodobnie wyniesie tyle, ile deficyt budżetu państwa.

(fot. HENRYK PRZONDZIONO / FORUM)

W listopadzie Ministerstwo Finansów pozyskało ze sprzedaży obligacji oszczędnościowych niemal 1,7 mld zł. To co prawda o blisko 280 mln zł mniej niż przed miesiącem, gdy popularność papierów była najwyższa w historii, ale o ponad 500 mln zł więcej niż w listopadzie ubiegłego roku. Już szósty miesiąc z rzędu wielkość sprzedaży przekraczała 1,5 mld zł.

W efekcie w tym roku państwo pozyskało od inwestorów już ponad 15,6 mld zł. Uwzględniając te serie obligacji trzymiesięcznych, które zostały wyemitowane w bieżącym roku i już zostały wykupione przez emitenta, do kasy państwa wpłynęło przeszło 12,5 mld zł. To oczywiście historyczny rekord i kwota porównywalna z szacowanym na ten rok deficytem budżetowym - ma on bowiem sięgnąć 10-14 mld zł.

Szczególną popularnością cieszą się w ostatnich miesiącach papiery chroniące inwestorów przed realną stratą w obliczu inflacji przekraczającej 2,5 proc. rdr. Tak było również w listopadzie, gdy nabywcy przeznaczyli niemal 722 mln zł na zakup obligacji czteroletnich, które od drugiego roku są indeksowane inflacją. To mniej niż w październiku czy sierpniu, ale o ponad 80 proc. więcej niż w listopadzie ubiegłego roku. Tyle że wówczas inflacja wynosiła 1,3 proc. (wobec 2,6 proc. w ubiegłym miesiącu) i do tego obniżała się z miesiąca na miesiąc.

Niemal równie imponujący wzrost w porównaniu do poprzedniego roku (o blisko 80 proc.) widać w przypadku obligacji dziesięcioletnich, również od drugiego roku przynoszących inwestorowi zysk w wysokości inflacji CPI i marży (od którego trzeba oczywiście odjąć podatek Belki). W listopadzie z ich sprzedaży MF pozyskało niemal 170 mln zł.

Mocno trzyma się również sprzedaż drugich najpopularniejszych obligacji - trzymiesięcznych.  W listopadzie wyniosła ponad 472 mln zł (21 proc. wzrostu rdr). Jako że są one oprocentowane na 1,5 proc. w skali roku (uwzględniając podatek od zysków kapitałowych na 1,215 proc.), to przy obecnym poziomie inflacji przynoszą inwestorom realną stratę. Skąd zatem takie zainteresowanie? Papiery są atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych, które w czasie najniższych w historii stóp procentowych NBP nie oferują wyższych stóp zwrotu (wyjątki są obwarowane licznymi "gwiazdkami") i często mają ograniczenia kwotowe. Tymczasem kupując obligację trzymiesięczną Skarbu Państwa, oszczędzający nie zamraża kapitału na długi okres, ma gwarancję bezpieczeństwa i może ulokować dowolną kwotę. Do tego oferta jest przejrzysta, a zamiana na kolejną serię - prosta.

Na podobnym poziomie co rok temu (blisko 300 mln zł) utrzymała się sprzedaż obligacji dwuletnich, również przynoszących oszczędzającym realną stratę.

(Ministerstwo Finansów)

Prawdziwe rekordy biją za to obligacje przeznaczone dla beneficjentów programu 500+. Skala popularności pozostaje relatywnie niewielka, bo w ubiegłym miesiącu ulokowano w nich raptem 13,2 mln zł, ale to aż 4 razy więcej niż rok wcześniej. Wzrost zainteresowania tymi papierami widać w ostatnich miesiącach - po wprowadzeniu świadczeń na pierwsze dziecko w rodzinie. Wciąż jednak istnieje wielkie pole do zwiększenia sprzedaży. Gdyby założyć, że nabywcy przeznaczają całe 500 zł miesięcznie na zakup tych obligacji, to do Ministerstwa Finansów wracają pieniądze od raptem 26,4 tys. dzieci. Tymczasem beneficjentami programu jest blisko 7 mln pociech. Duża część z nich pochodzi zapewne z rodzin, które są na tyle zamożne, by dodatkowy zastrzyk środków zaoszczędzić, a nie wydać na bieżącą konsumpcję.

Obligacje oszczędnościowe mogą być atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych dla tych, którzy albo dysponują na tyle dużymi środkami, że nie obejmują ich bankowe promocje, albo nie chcą tracić czasu i sił na poszukiwanie kolejnych promocji i ciągle przerzucać oszczędności z banku do banku, by utrzymać początkowo wysokie oprocentowanie. Więcej na temat lokowania oszczędności w obligacje skarbowe pisał Michał Kisiel w artykule "Obligacje skarbowe zamiast lokaty – czy warto spróbować?".

Maciej Kalwasiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
21 6 degrengolada

obligacje wbrew pozorom to doskonała stabilna i bezpieczna forma oszczędzania

! Odpowiedz
5 15 gronostaj

z tym "stabilna i bezpieczna" to mocno zależy mocno od kraju.

! Odpowiedz
3 0 degrengolada

dla jasności mówię wyłącznie o obligacjach naszego Polskiego Skarbu Państwa

! Odpowiedz
17 10 silvio_gesell

Państwo sprzedaje coraz mniej obligacji, więc nic dziwnego, że ludzie się na nie rzucili.

! Odpowiedz
15 46 leotdi

Pan Kalwasiński, czy Pan reprezentuje rząd? Kolejny raz czytam głupoty n/t uchronienia się przed inflacją poprzez zakup obligacji! A ja proponuję waluty obce, konkretnie w kolejności, CHF, JPY i USD. I oczywiście Złoto.

! Odpowiedz
20 17 open_mind

CHF, JPY i USD Hm - A ci ty reprezentujesz? Hurtownie tapety ?

! Odpowiedz
15 39 forfun

dawać kasę bankrutowi wszędzie pożyczającemu

! Odpowiedz
12 28 siema123

Jakość naszych papierów nie jest widać zbyt wysoka skoro 10 latki się nie sprzedają. 2 lata i zwijanie kramu.

! Odpowiedz
7 9 sammler

Nie chodzi o jakość, tylko o konstrukcję i cenę. 4-latki wypłacają odsetki co roku, a 10-latki kapitalizują je i wypłacają po 10 latach. Gdy stopy były bliżej 5-10% p.a. efekt procentu składanego był zauważalny i można było zrezygnować z ich wcześniejszej wypłaty na rzecz tego efektu. Szczególnie gdy różnica w marży to uzasadniała.

Dziś to się kompletnie nie opłaca i sam też kupuję wyłącznie 4-latki. 30 punktów różnicy w pierwszym roku i 25 w kolejnych daje raptem 30/25 groszy więcej odsetek w skali roku (bez składania) od każdej obligacji. To ja nie bardzo rozumiem, jaki tu dla mnie zysk, skoro odsetki i tak mogę sobie reinwestować sam - nie muszę w tym celu zamrażać kapitału na 10 lat. Tym bardziej, że w okresie 10 lat 2,5 razy możesz 4-latki rolować, kupując kolejne serie 10 groszy taniej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 uorenbufet odpowiada sammler

Generalnie masz rację.Ale jjest wyjątek-żona ma IKE Obligacje.Kupuje 10 latki w ramach tego konta.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne