Tempo wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych na Węgrzech w marcu utrzymało się powyżej 25% w skali roku. Nie zwolniła także dynamika miesięczna. Oznacza to, że nasi „bratankowie” zapewne umocnili się na pozycji inflacyjnego lidera Europy.


Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w marcu były o 25,2 proc. wyższe niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego – podał węgierski Centralny Urząd Statystyczny (KSH). Był to rezultat tylko nieco niższy od 25,4 proc. odnotowanych w lutym oraz 25,7 proc. w styczniu, gdy węgierska inflacja ustanowiła nowy rekord ćwierćwiecza.
Ekonomiści spodziewali się wyniku rzędu 24,7% rdr. Można więc mówić o sporym rozczarowaniu. Trudno też nazwać ten proces dezinflacją. Tym bardziej że względem lutego indeks cen dóbr konsumpcyjnych na Węgrzech wzrósł o 0,8%, czyli o tyle samo co w lutym, aczkolwiek wyraźnie mniej niż w rekordowo inflacyjnym styczniu (2,3% mdm).
W ostatnich miesiącach węgierska inflacja „odkleiła się” od statystyk dla Czech i Polski, gdzie zimą i jesienią odnotowano wyhamowanie rocznej dynamiki wzrostu cen. Czeska inflacja CPI w lutym wyniosła 16,7%, z kolei marcowy odczyt dla Polski to 16,2%. Oczywiście w obu przypadkach są to wartości nieakceptowalnie wysokie, ale też wyraźnie niższe niż na Węgrzech oraz z rysującą się tendencją malejącą.
Cenowa galopada nad Balatonem
Najbardziej zdumiewające w tym wszystkim jest to, jak szybko na Węgrzech drożeje żywność, której przez poprzednie 12 miesięcy ceny wzrosły o 42,6% (wobec wzrostu o 44% w lutym). Przy czym ceny chleba poszły w górę o 66,2%, jajek o 74,0%, masła o 67%, serów o 60,0%, a nabiału o 72,8% - wymieniają statystycy KSH. Takich danych nie powstydziliby się Turcy, gdzie ceny galopują w tempie przeszło 50% w skali roku. Względem lutego ceny żywności na Węgrzech podniosły się o 1,5%.
Drugą nogę inflacji stanowiły ceny energii. Gaz ziemny u naszych „bratanków” podrożał o 62,8%, drewno opałowe o 55,9%, a prąd o 27,6%. Ale to nie wszystko. Potężne przyrosty cenowe ponownie zaobserwowano w wielu innych kategoriach dóbr i usług konsumpcyjnych. Napoje alkoholowe podrożały o 27,4%, karma dla zwierząt domowych o 62,3%, a detergenty o 35,8%. Paliwo było o 26,9% droższe niż przed rokiem, a ceny usług poszły w górę o 13%.
Te dane pokazują, w jakim stopniu inflacyjna fala „rozlała się” po niemal całej gospodarce. Tzw. inflacja bazowa – czyli wskaźnik nieuwzględniający żywności, paliw i energii – wyniosła w marcu aż 1,5% mdm i 25,7% rdr. Dla porównania, w Polsce w marcu przekroczyła ona zapewne 12%, ale wciąż jest niższa niż w przypadku „szerokiego” wskaźnika CPI.
W marcu Węgry zapewne umocniły się na niechlubnej pozycji inflacyjnego lidera Europy. Prawdopodobnie już w żadnym innym kraju Unii Europejskiej inflacja konsumencka HICP nie przekracza 20% w skali roku. Tymczasem nad Balatonem w marcu wyniosła 25,6% - podał KSH.



























































