Prezydent Indonezji Joko Widodo podpisał kontrowersyjną ustawę o prawie pracy, mimo strajków i ulicznych protestów. Związki zawodowe chcą, by ustawę zbadał sąd konstytucyjny.


Według władz nowe prawo przyciągnąć do kraju zagranicznych inwestorów, ograniczyć biurokrację i ułatwić tworzenie miejsc pracy.
Krytycy odpowiadają, że skutkiem jego wejścia w życie będzie ograniczenie praw pracowniczych, w tym zmniejszenie wysokości odpraw, wprowadzenie stawek godzinowych w miejsce miesięcznych pensji i ułatwienie dostępu do rynku pracy dla cudzoziemców. Ustawa znosi również część przepisów chroniących środowisko.
Organizacje pracownicze domagają się uchylenia prawa i zwróciły się do sądu konstytucyjnego o jego zbadanie. Konfederacja Indonezyjskich Związków Zawodowych oświadczyła we wtorek, że przepisy dotyczące kwestii zatrudnienia są “niemal w całości szkodliwe dla pracowników”. Zwróciła też uwagę na brak konsultacji społecznych i transparentności przy pracach nad ustawą.
Po jej uchwaleniu przez parlament 5 października w indonezyjskich miastach odbywały się wielotysięczne protesty i strajki. Policja użyła przeciwko demonstrantom gazu łzawiącego i armatek wodnych.

Rząd twierdzi, że zmiany w prawie pracy są niezbędne by poprawić “klimat biznesowy” i poprawić stan gospodarki, która w drugim kwartale 2020 roku skurczyła się rok do roku o 5,3 proc.
W 2019 roku, w wywiadzie z agencją Associated Press, prezydent Joko Widodo zapowiedział przeprowadzenie potencjalnie niepopularnych reform gospodarczych, w tym takich, które są przez niego widziane jako sprzyjające biznesowi.
Tomasz Augustyniak (PAP)
tam/





























































