Wspierani przez Iran rebelianci Huti zaprzeczyli w środę, by mieli jakikolwiek związek z dronem zestrzelonym przez wojska Arabii Saudyjskiej w niedużej odległości od Mekki – świętego miasta muzułmanów. Incydent wywołał duże poruszenie w świecie islamu. Protest w tej sprawie wystosowało też polskie MSZ.


Rzecznik rebeliantów Jahja Sari poinformował w oświadczeniu opublikowanym w internecie, że siły Huti atakowały saudyjskie cele, ale położone daleko od Mekki. Stwierdził też, że rebelianci zestrzelili myśliwiec F-15 należący do sił koalicji walczącej z Huti, na czele której stoi Arabia Saudyjska.
Wcześniej saudyjskie władze oskarżyły działających z terytorium Jemenu Huti o próbę ataku na Mekkę i podkreśliły, że tylko dzięki skuteczności saudyjskiej obrony przeciwlotniczej bezzałogowiec nie naruszył bezpieczeństwa miasta.
Jednocześnie międzynarodowa koalicja, która walczy z Huti, ostrzegła, że „bezpieczeństwo świętych miejsc islamu oraz tych, którzy do nich pielgrzymują, to »czerwona linia«” oraz, że w razie jej przekroczenia „koalicja podejmie niezbędne działania odstraszające”.
Incydent spotkał się z głosami zdecydowanego sprzeciwu
Turcja i Pakistan, które w sierpniu zawarły z Arabią Saudyjską sojusz bezpieczeństwa zwany porozumieniem z Mekki, przekazały, że władze w Rijadzie nie zwróciły się o pomoc.

Umowa z ubiegłego miesiąca zawiera zapis wzorowany na artykule 5 traktatu NATO, zgodnie z którym strony traktują atak na jednego z sygnatariuszy porozumienia, jako atak na wszystkie państwa sojuszu.
Premier Pakistanu Shehbaz Sharif zapewnił zarazem, że jego kraj i Arabia Saudyjska stoją „niezachwianie ramię w ramię”. Organizacja Współpracy Islamskiej, która zrzesza 57 państw muzułmańskich, stwierdziła w specjalnym oświadczeniu, że próba ataku na Mekkę „narusza świętość miejsc kultu”.
Wszyscy uczestnicy konfliktu, czyli Arabia Saudyjska, Jemen, Iran, a także Huti, to państwa lub organizacje muzułmańskie, ale Iran i rebelianci działający z jemeńskiego terytorium są szyitami, a pozostałe państwa to w zdecydowanej większości wyznawcy nurtu sunnickiego.
Próba ataku na Mekkę spotkała się też z głosami potępienia z państw, w których wyznawcy islamu stanowią mniejszość; m.in. protest w tej sprawie wydało polskie ministerstwo spraw zagranicznych.
Huti zapewnili USA, że nie będą atakować amerykańskich jednostek
Przedstawiciele władz USA spotkali się w weekend w Omanie z reprezentantami jemeńskich rebeliantów Huti – podała w środę agencja Reutera, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą. Podczas spotkania, do którego miało dojść w ambasadzie USA, Huti zapewnili, że nie będą atakować amerykańskich jednostek.
Podczas spotkania – które według jednego ze źródeł odbyło się w ubiegłą niedzielę – przedstawiciele Huti zapewnili amerykańskich urzędników, że nie mają zamiaru atakować jednostek USA i że przestrzegają zawartego z USA w 2025 roku porozumienia o zawieszeniu broni; informację tę przekazały dwa źródła.
Jedno ze źródeł podało, że rebelianci zadeklarowali również, iż nie będą atakować statków izraelskich ani żadnych jednostek komercyjnych, z wyjątkiem tych należących do Arabii Saudyjskiej.
Stronę amerykańską reprezentowali pracownicy ambasady - powiadomiła agencja.
Rzecznik Departamentu Stanu USA nie potwierdził dziennikarzom Reutersa tego faktu, zaznaczył jednak, że ochrona swobody żeglugi na Morzu Czerwonym oraz zapobieganie eksportowi terroryzmu z Bliskiego Wschodu są uznawane przez Stany Zjednoczone za kluczowe interesy. Ani ambasada Omanu w USA, ani wysokiej rangi przedstawiciel Huti, z którym kontaktowała się agencja, nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz.
(PAP)
piu/ kj/




























































