REKLAMA

Imigranci wysyłają pieniądze, ale omijają banki

Michał Kisiel2021-07-03 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-07-03 06:00
Imigranci wysyłają pieniądze, ale omijają banki
Imigranci wysyłają pieniądze, ale omijają banki
/ Spoko.app

W ubiegłym roku z naszego kraju wysłano prawie 1,1 mln przekazów o wartości ok. 8,6 mld złotych. Największy udział w transferach mieli Ukraińcy. O specyfice rynku przekazów pieniężnych, przyszłej roli kryptowalut i sytuacji konkurencyjnej fintechów rozmawiamy z Evgenym Chamtonau, CEO Spoko.app.

Według danych Banku Światowego globalny rynek przekazów pieniężnych w 2020 roku był wart ponad 700 mld dolarów. Krajami, które w ubiegłym roku otrzymały najwięcej środków w postaci przekazów były Indie (83 mld dolarów), Chiny, Meksyk, Filipiny i Egipt.

Zgodnie z danymi Narodowego Banku Polskiego w ubiegłym roku z naszego kraju wysłano prawie 1,1 mln przekazów o wartości ok. 8,6 mld złotych. Największy udział w transferach mieli Ukraińcy. Natomiast do Polski przysłano ok. 9,1 mld złotych za pośrednictwem ok. 1,5 mln przekazów. Najwięcej środków trafiło do kraju z Niemiec i Wielkiej Brytanii.

O specyfice rynku przekazów pieniężnych, przyszłej roli kryptowalut i sytuacji konkurencyjnej fintechów rozmawiamy z Evgenym Chamtonau, CEO Spoko.app.

Michał Kisiel, Bankier.pl: Spoko.app obsługuje międzynarodowe przekazy pieniężne na kilkunastu rynkach. Jakich instrumentów używa się do odbierania środków najczęściej? Jest tu zapewne jakaś lokalna specyfika…

Evgeny Chamtonau, CEO Spoko.app: To w dużej mierze zależy od konkretnego kraju. W Spoko widzimy, że każdy kraj różni się nie tylko wyborem sposobów nadawania środków, ale także wykorzystywanych narzędzi płatności. Imigranci trafiający do Polski, Niemiec, Włoch chcą znaleźć metodę, nazwijmy ją „rodzinną”, wygodną dla bliskich pozostałych w domach. Na Ukrainie na przykład popularne są przekazy na kartę płatniczą - czyli zamiast podawania numeru rachunku bankowego, podaje się numer karty. Przypomina to trochę schemat transakcji w e-commerce.

W krajach takich jak Indie popularnym sposobem odbierania przekazów jest gotówka. 30 proc. populacji to nieubankowieni, nieposiadający rachunków. Dlatego ta forma przewodzi wśród form płatności.

Każdy z krajów ma swoją specyfikę. Dlatego też powstają fintechy takie jak Spoko.app. Nie wierzymy, że jeden model rynku finansowego bazujący na bankach utrzyma się w przyszłości. Trendy w dziedzinie przekazów pieniężnych wychodzą z obszaru e-commerce. Ludzie częściej kupują w sieci, niż dokonują operacji bankowych. Handel elektroniczny daje zwykle różne możliwości i scenariusze co do płatności. My taki sam schemat stosujemy w aplikacji Spoko. Klient ma mieć wybór w jakiej formie chce zapłacić za przekaz i jak chce go odebrać.

W którą stronę będzie zmierzać rozwój metod płatności w przekazach? Czy czeka nas standaryzacja oparta np. na instrumentach kartowych?

Obecnie płatności kartą, nawet w e-commerce, na niektórych rynkach nie są tak dominujące. Przykładem może być BLIK. W wielu krajach istnieją schematy pomijające plastik - PayPal, Sofort itp. Różne metody stworzone z myślą o świecie online, niededykowane głównie przekazom, ale które różnią się od bankowości.

Przyszłość banków i fintechów, moim zdaniem, polegać będzie na agregowaniu jak największej liczby instrumentów, które klient sam sobie wybiera. W tej chwili w bankowości mobilnej na przykład możemy tylko przesłać pieniądze z konta na inne konto bankowe. To mocne ograniczenie.

Ciekawym przykładem jest Revolut, który wyrósł na bazie specyficznej klienteli - często podróżującej, migrującej. Dla tej grupy modele płatności też muszą być międzynarodowe, ale z lokalnym fokusem.

Jakie miejsce widzi Pan w przekazach pieniężnych dla kryptowalut? Teoretycznie obiecywały od początku, że będą umożliwiały natychmiastowe i globalne przekazywanie wartości. Na razie, mimo istnienia np. Ripple i podobnych przedsięwzięć, ich rola w przekazach jest niewielka. Czy to ma się szansę zmienić?

Rola kryptowalut jest właściwie zerowa. Na dziś jest to przede wszystkim obszar spekulacji oraz, z nieco innego punktu widzenia, technologii. Jeśli mówimy o rynku przekazów międzynarodowych, to musi minąć moim zdaniem minimum 5 lat, żeby kryptowaluty zaczęły być obecne w codziennych operacjach.

Na dziś kryptowaluty nie znajdują zastosowania na masowym rynku, są dalej eksperymentem. Niektóre kraje wprowadzają bitcoin jako środek płatniczy, np. Salwador. W innych przypadkach, np. Ripple, widać zalążki współpracy z sektorem bankowym. To nadal jest jednak margines.

Czy problemem jest technologia czy regulacje?

Technologia jest w dużej mierze gotowa. Problem jest z regulacją oraz edukacją. Edukacja w tej dziedzinie prawie nie istnieje. Jest rozwinięty wokół spekulacyjnych zastosowań rynek, jest „hype”. Nie ma natomiast podmiotów poważnie myślących o mniej spektakularnych przypadkach zastosowań, ale dających dużą skalę.

Przykładowo, kluczową metryką dla BLIK było początkowo zachęcenie użytkowników do wykorzystania tej metody w codziennych transakcjach. Nie celowano w jak największe przychody z obsługi operacji, konkurowanie pod tym względem z potentatami na rynku. Jeśli kryptowaluty będą promowane w podobny sposób, z masowością jako priorytetem, wzrostem „daily active users”, to rozpocznie się właściwy proces wchodzenia ich na rynek. Powstanie masa krytyczna.

Rynek przekazów pieniężnych jest bardzo konkurencyjny. Z jednej strony są banki, z drugiej „tradycyjni” gracze jak Western Union. Wreszcie cała fala fintechów. Czym można wygrać, gdy wiele podmiotów oferuje bardzo podobne usługi?

Podstawą może być prostota płatności i strategiczny „focus". Nie koncentrujemy się na całym świecie, chociaż w naszym ekosystemie obsługujemy wiele krajów. Bardzo mocno focusujemy się lokalnie. W tzw. crossborder remittances spora część graczy, choćby Revolut, radzi sobie słabo. Banki i tzw. neobanki działają doskonale w ramach swojego ekosystemu. Jeśli klient chce przesłać środki pomiędzy bankami albo klient Revoluta chce przekazać pieniądze innemu klientowi Revoluta, wszystko działa sprawnie.

Gdy wychodzi to poza ich ekosystem, to nadal transakcje zajmują dużo czasu. Naszą przewagą, poza dużym wyborem lokalnych form płatności, jest natychmiastowa realizacja transakcji. Dostarczamy pieniądze natychmiast. Niezależnie od kierunku.

Zapowiadaliście też stworzenie rozwiązania white label dla banków, udostępnienia im swoich usług do „zagnieżdżenia” w aplikacji mobilnej...

Wykonaliśmy przede wszystkim dużą pracę po stronie rynku ukraińskiego. Zintegrowaliśmy się ze wszystkimi instytucjami. Możemy zaoferować przekazy z karty na kartę i jesteśmy gotowi, by to zaproponować dowolnemu bankowi w Polsce.

Aktywnie poszukujemy partnera bankowego w Polsce, który chce się rzeczywiście zaangażować w świadczenie usług Ukraińcom. Fakt, że bank prowadzi rachunki dla tysięcy obywateli Ukrainy w Polsce, nie oznacza automatycznie, że jest zainteresowany tym rynkiem. Z biznesowego punktu widzenia ta nisza nie jest traktowana poważnie, nawet w wielkich bankach.

My wiemy, że Ukraińcy w Polsce i EEA w przeważającej większości do przekazów wybierają fintechy zamiast banków. Wynika to m.in. z tego, że banki nie gwarantują dokładnej kwoty trafiającej do odbiorcy. Przelewy realizowane przez SWIFT są kosztowne i powolne. Ukraina nie jest w Unii Europejskiej i SEPA. Trudno jest stworzyć zatem atrakcyjny pakiet - szybki, z dobrym kursem wymiany i niskim kosztem transferu.

Czy zatem Pana zdaniem podejście banków w Polsce do imigrantów jest marketingowo płytkie?

Banki oferują oczywiście rachunki, ale brakuje dedykowanych produktów. Nie ma dobrej oferty skierowanej do imigrantów. Ta grupa ma inne nastawienie, inne potrzeby, a także inne przepływy pieniężne. Ukraińcy są atrakcyjną niszą, pozostawioną trochę z boku. Bank, który mocno zaangażuje się na tym rynku, zrobi dobre kampanie reklamowe, oddzielne produkty, ma szansę na spore korzyści. Na razie jednak brakuje chętnych.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (6)

dodaj komentarz
kajak810
Dla banku obcokrajowcy pracujący tymczasowo w Polsce i robiący tylko przelewy to żadni klienci bankom zależy na klientach pożyczkowych a nie takich którzy korzystają z usług dodatkowych i zabierają czas
qwerty88
Sowietom opłaca się u nas robić, bo spadają na zakupy u siebie.
Pojedź jeden z drugim na zakupy do Ukrainy, czy RU, a poczujesz się bogaty.
Odważni ludzie, jadący ze wschodu, lub Afryki do Polskiej kolonii zaznają dobrobytu, ale robiąc zakupy u siebie, a u nas robiąc potrzeby fizjologiczne.
Tak się zarzyna na
Sowietom opłaca się u nas robić, bo spadają na zakupy u siebie.
Pojedź jeden z drugim na zakupy do Ukrainy, czy RU, a poczujesz się bogaty.
Odważni ludzie, jadący ze wschodu, lub Afryki do Polskiej kolonii zaznają dobrobytu, ale robiąc zakupy u siebie, a u nas robiąc potrzeby fizjologiczne.
Tak się zarzyna na żywca, dodając że inflacja jest spowodowana przez przypadkowe i skomplikowane procesy, ale za to olej rzepakowy potaniał !
A barany elektorskie powtarzają bełkot.
qwerty88
To może jakiś podatek od transferu pieniędzy dla obcokrajowców ? Tylko Polacy mają się składać na wypłaty 500+, 300+, nasta emerytura, barburka itd ? Niech wszyscy płacą ! Albo włączcie się do Ukrainy !
bankster-kreator
Jak wszyscy to wszyscy. Wszyscy solidarnie biedni... Już to gdzieś kiedyś słyszałem. Ja znam lepsze powiedzenie: ciężką pracą i pomysłowością ludzie się bogacą. Zredukować biurokrację o 99%, wywalić 90% urzędasów i polityków, zmniejszyć podatki i dać ludziom swobodnie żyć. Ludzie nie chcą jałmużny ludzie Jak wszyscy to wszyscy. Wszyscy solidarnie biedni... Już to gdzieś kiedyś słyszałem. Ja znam lepsze powiedzenie: ciężką pracą i pomysłowością ludzie się bogacą. Zredukować biurokrację o 99%, wywalić 90% urzędasów i polityków, zmniejszyć podatki i dać ludziom swobodnie żyć. Ludzie nie chcą jałmużny ludzie chcą aby zdjąć im kajdany biurokracji i zawiły system podatkowo prawny który się co sekundę zmienia.
kochan
Podatki płacą, a co robią ze swoimi oszczędnościami to ich sprawa.
santoriusz
Tobie to ktoś trocha rozumu powinien przetransferować to byś nie pitilił tych swoich mondrości. Lata całe Polacy transferowali swoje dochody do okraju i jakoś nie znalazłem nigdzie takiej durnowatej wzmianki na ten temat jak ta Twoja. Jak nie masz co robić to idź kore drzeć z badyla.

Powiązane: Karty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki