Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić oświadczył we wtorek podczas konferencji przewodniczących parlamentów państw kandydujących do Unii Europejskiej zorganizowanej w Belgradzie, że nie jest optymistą w kwestii szybkiego przyjęcia do UE któregokolwiek z krajów posiadających status kandydata.


- Nie powinniśmy oczekiwać cudów ani poważnego rozszerzenia Unii Europejskiej w najbliższych latach - stwierdził serbski prezydent, podkreślając przy tym, że dla Bałkanów Zachodnich nie ma lepszej drogi niż prowadząca do Europy. Vuczić zwrócił jednak uwagę, że państwom regionu nie udało się jeszcze w pełni uwolnić od konfliktów z lat 90. i podkreślił kluczowe znaczenie wzajemnych relacji.
Odnosząc się do słów przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Rusłana Stefanczuka – który wyraził opinię, że kraje kandydujące powinny być partnerami, a nie konkurentami na drodze do UE – prezydent Vuczić przyznał, że jest to słuszne oczekiwanie, jednak zauważył, iż państwa bałkańskie zawsze były podzielone. Podkreślił niezłomną postawę Ukrainy i ocenił, że Europa może wiele zyskać dzięki temu krajowi. Zapewnił, że Serbia nigdy nie sprzeciwiała się szybszym postępom Ukrainy na drodze do integracji. - Uważamy, że Ukraina może dzięki swojemu potencjałowi przyczynić się do dalszego rozwoju Europy – powiedział prezydent Serbii.
Stefanczuk stwierdził, że UE powinna przyspieszyć proces akcesyjny, aby przeciwdziałać agresywnej polityce Rosji.- Nowa fala rozszerzenia musi być jak najszersza i jak najsilniejsza, aby proces budowania Europy mógł zostać ostatecznie zwieńczony. Europy zjednoczonej i niepodzielnej, silnej i odpornej na zagrożenia – powiedział ukraiński polityk.
Oficjalny status państwa kandydującego do Unii Europejskiej posiada obecnie dziewięć krajów: Albania, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Gruzja, Macedonia Północna, Mołdawia, Serbia, Turcja oraz Ukraina. Kosowo jest natomiast uznawane za potencjalnego kandydata.

Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ san/




























































