Zbadajmy sytuację osoby zatrudnionej na etacie, która ma w umowie wpisane wynagrodzenie 2000 złotych brutto. To jednak nie jest cała suma, jaką wypłacić musi pracodawca - ta wynosi ok. 2 370 zł. Z tej sumy po jego stronie ok. 370 zł trzeba wpłacić do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Pracownik ZUS-owi musi zapłacić 274 złote. 155 zostanie potrącone na ubezpieczenie zdrowotne, 111 zł to zaliczka na podatek dochodowy. Wynika z tego, że łącznie należy odprowadzić od wynagrodzenia kwotę 910 zł (więcej na ten temat w artykule Jak się liczy wynagrodzenie).
W grudniu stań przy okienku
Gdyby przyszło nam zapłacić tę sumę raz w roku, musielibyśmy wykonać przelewy na sumę 10 920 zł. A w ciągu roku na nasze konto wpłynęłoby wynagrodzenie w wysokości 28 435 zł. Jak łatwo obliczyć, musielibyśmy oddać ponad 1/3 tego, co zarobiliśmy.
Ale to oczywiście nie wszystkie wydatki, jakie musimy ponosić na rzecz państwa. Dochodzą do tego podatki firmowe, które i tak są przerzucane na konsumenta, czyli VAT i akcyza. Te ukryte podatki to odpowiednio ok. 45% i 25% wpływów do budżetu (dla przykładu PIT to ok. 14%). Za przykład niech posłuży nam rodzina 2+1 żyjąca na poziomie minimum socjalnego (2 354,02), czyli prawie dokładnie tyle, ile wynosiło by nasze wynagrodzenie. Na wydatki obciążone VAT-em przewidziano w koszyku około 1600 zł (reszta to np. koszty wynajmu mieszkania). Ze względu na zróżnicowane stawki podatku trudno obliczyć, ile rzeczywiście go zapłacimy.
Nie widzisz, ale płacisz
Dla ułatwienia obliczeń i pewnego ułaskawienia państwa możemy przyjąć, że będzie to średnio około 10%. Daje nam to sumę 160 zł miesięcznie, czyli 1920 zł rocznie. Sumując to z poprzednimi zobowiązaniami, otrzymujemy sumę 12 840 złotych. Warto dodać, że dzieląc łączny przychód budżetu z tytułu VAT przez liczbę mieszkańców Polski wychodzi, że każdy z nas odprowadza średnio 3130 zł. Biorąc pod uwagę średnie wynagrodzenie w Polsce, nasze szacunki nie są bardzo odległe od rzeczywistości.
Akcyza i podatek drogowy, które płacimy kupując benzynę, to około 1/3 jej ceny. Według minimum socjalnego, na transport i łączność wydajemy 310,14 zł miesięcznie. Jeżeli 100 zł z tego to koszty benzyny, to około 30 zł stanowi podatek. Jak łatwo policzyć, 360 zł rocznie.
Do tego dochodzi jeszcze wiele innych zobowiązań nieujętych w tym zestawieniu (np. akcyza na napoje alkoholowe). Wracając jednak do istoty sprawy - czy Polacy tak chętnie ustawialiby się w kolejce do kasy, gdyby przyszło im wpłacić do niej grubo ponad 10 000 złotych (i to zakładając, że przychód rodziny to nieco ponad 2 300 zł!). Można tylko szacować, jak każdy tysiąc zabrany z kieszeni podatnika przełożyłby się na spadek poparcia dla rządu... lub wzrost poparcia dla jego obalenia.
Mateusz Szymański
Bankier.pl


























































