REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Hydrolog: Musimy się liczyć z jedną z najgorszych susz w historii Polski

2020-04-26 08:16
publikacja
2020-04-26 08:16
Dodaj Bankier.pl w Google

Jeśli nie pojawią się regularne opady deszczu to latem czeka nas jedna z największych susz w historii Polski - alarmuje hydrolog, wiceprezes PAN prof. Paweł Rowiński. Do takiej sytuacji przyczyniły się niskie opady spowodowane zmianami klimatu i nieodpowiednie zarządzanie dostępnymi, ograniczonymi zasobami wody.

fot. icon0.com / / Pexels

Jak informuje IMGW-PIB marzec 2020 r. był miesiącem bardzo suchym. Na większości stacji synoptycznych odnotowane miesięczne sumy opadów były zdecydowanie poniżej normy wieloletniej. O ile jeszcze w pierwszej połowie miesiąca występowały opady, to już w drugiej połowie były one minimalne lub ich praktycznie nie było. Kwiecień wygląda pod tym względem podobnie.

"W tej chwili mamy znacznie gorszą sytuację hydrologiczną, niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku. Zeszłoroczna susza była dotkliwa. Jeżeli w najbliższych tygodniach nie pojawią się regularne opady deszczu tegoroczna susza może być jeszcze gorsza, być może jedna z najgorszych w historii naszego kraju" - alarmuje w rozmowie z PAP hydrolog, wiceprezes PAN prof. Paweł Rowiński.

W ocenie Rowińskiego mamy już teraz symptomy najgorszego rodzaju suszy określanej mianem suszy hydrologicznej. Jej wyznacznikiem jest bardzo niski stan wód w rzekach oraz obniżanie lustra wód gruntowych. "Stan wody na Wiśle jest nawet niższy niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku" - dodaje. Z reguły na wiosnę stan wód był wyższy - wraz z podniesieniem się temperatur topniały śniegi w górach. Tylko że tegoroczna zima była bardzo ciepła i spadło bardzo niewiele śniegu; głównie w najwyższych partiach gór, a na pozostałym obszarze Polski w ogóle. Nie ma co się więc topić i spływać rzekami - rozkłada ręce prof. Rowiński.

Wakacje na giełdzie

Nie tylko stan rzek jest alarmujący. Prof. Rowiński wskazuje również na wilgotność gleby na terenie Polski. "Sytuacja wygląda już dziś dramatycznie" - podkreśla. W skali wilgotności gleb od 0 do 100 procent, gdzie 100 to największe nasycenie gleby wodą, obecnie w Polsce w wielu miejscach spadło ono do poniżej 30 proc. "Tymczasem 30-40 proc. wskazuje na deficyty wody w strefie korzennej roślin" - zaznacza.

Niestety, zjawiska suszy nie da się w łatwy i szybki sposób zażegnać. "Można to zrobić tylko stosując długofalowe działania, które skutki suszy zminimalizują. Należy pamiętać, że susze są zjawiskiem co prawda naturalnym, ale ich regularność od 2018 r. w Polsce jest m.in. spowodowana globalnymi zmianami klimatu, do których przyczynia się człowiek" - wskazuje naukowiec.

Przypomina, że na przykład w Warszawie ostatnie opady deszczu miały miejsce w połowie marca - wówczas spadło powyżej jednego litra na km2. "Trwa bardzo długi okres bezdeszczowy" - mówi.

W związku ze zmianami klimatu coraz częściej zdarzać się będą zjawiska ekstremalne, wśród nich susze, ale też bardzo gwałtowne opady i inne zjawiska atmosferyczne. Jednak, aby sytuacja hydrologiczna uległa poprawie niezbędne są regularne opady.

Hydrolog dodaje, że w związku z tym, że Polska jest bardzo uboga w naturalne zasoby wody powierzchniowej: jest trzecim od końca państwem w Unii Europejskiej jeśli chodzi o ilość wody przypadającej rocznie na mieszkańca (jest to prawie trzy razy mniej niż wynosi średnia w UE), to problem suszy dodatkowo się pogłębia. Taka sytuacja wynika z naturalnego, geologicznego ukształtowania terenu i niekorzystnych warunków klimatycznych.

Sytuacji nie ułatwia nieodpowiedni model gospodarowania zasobami wodnymi. "Retencjonujemy, czyli zatrzymujemy w miejscu gdzie pada, za mało wody opadowej, bo zaledwie 6,5 proc. Tymczasem jest to kluczowe, aby skutecznie walczyć ze zjawiskiem suszy" - podkreśla badacz.

Retencja może wyglądać różnie. To m.in. sprzyjanie terenom podmokłym, bagnom, tworzenie oczek wodnych, stawów. To również unikanie zbyt intensywnej melioracji pól. Prof. Rowiński jest zwolennikiem dużej liczby mniejszych zbiorników wodnych niż kilku większych.

"Wodę można zatrzymywać również w miastach. Mowa tu o +miastach gąbkach+, czyli takim modelu miast gdzie jest mało betonu a dużo zieleni i drzew, które na dłużej zatrzymują wodę zamiast odprowadzać ją na zewnątrz" - wskazuje.

Na razie w wodociągach nie brakuje wody. "Ale jest to zagrożenie coraz bardziej realne. Ograniczenia w dostępie do wody bieżącej wprowadzono w ubiegłym roku na przykład w Skierniewicach. Taki scenariusz może powtórzyć się w kolejnych miastach, zwłaszcza tam, gdzie jest tylko jedno miejsce poboru wody. W lepszej sytuacji są większe miasta, gdzie woda czerpana jest ze źródeł gruntowych i powierzchniowych" - podkreśla.(PAP)

autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ ekr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
denim292
Susza? Brak wody? Słabe plony? Drastyczne wzrosty ich cen? Inflacja?
Dodruk pustego pieniądza? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Realnie spadająca pensja? Ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Realne straty na depozytach i obligacjach? Spadająca wartość 
Susza? Brak wody? Słabe plony? Drastyczne wzrosty ich cen? Inflacja?
Dodruk pustego pieniądza? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Realnie spadająca pensja? Ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Realne straty na depozytach i obligacjach? Spadająca wartość pensji wszystkich przez zżerającą wszystko inflację?

A Inflacja? Jaka tam inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, susza i nic nie rośnie,?, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światła ludzkość w swej nieskończonej mądrości:



W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.

sammler
Winny klimat? A to on się wczoraj zmienił? Winne są "Wody Polskie", które od 2018 r. (w praktyce od 2017) nie robiły nic poza podnoszeniem opłat.

Czy wyborcy PiS naprawdę łapią się na podobne "tłumaczenia"?
wizytator
Tak jest !
Zrzucić winę na ocieplenie klimatu, a zapaść gospodarki na wirusa. I problem z bani.
Dodam jeszcze, że po 5 dniach nieprzerwanych opadów będziemy mieli stany powodziowe i klęskę nieurodzaju. I tak sobie żyjemy od kataklizmu do kataklizmu.
itsofunny
To tylko wymówka żeby sięgnąć po dotacje i nic nie robić po raz kolejny i żeby cena żywności rosła.
peluquero
Widzę poniżej macie problem z urzędnikami, więc przypominam iż prawo nie jest ustanawiane przez urzędników i jakby nielogiczne, dziurawe, uznaniowe i niespójne z innymi przepisami w tym konstytucją było (a budowlane jest bardzo) to urzędnik nie ma wiele do powiedzenia.

To prawnicy wymyślili a parlament przyjął np to że, przy
Widzę poniżej macie problem z urzędnikami, więc przypominam iż prawo nie jest ustanawiane przez urzędników i jakby nielogiczne, dziurawe, uznaniowe i niespójne z innymi przepisami w tym konstytucją było (a budowlane jest bardzo) to urzędnik nie ma wiele do powiedzenia.

To prawnicy wymyślili a parlament przyjął np to że, przy budowie możliwe jest odstępstwo w zakresie długości, szerokości i wysokości budynku do 2%, ale nikt nie zastrzegł że kubatura tez może się o tyle zmienić - wymyślali to i podpisywali głąby i hochsztaplerzy.

Problemy które są w u nas to wskazywane hydrologiczne (usłyszałem o nich pierwszy raz w 2004r., w tym spływ powierzchniowy z pól wraz z nawozami i herbicydami, brak retencji, powstające wyspy ciepła w miastach), gospodarki odpadami (2006r. brak recyklingu, systemu premiowania sortowania śmieci, nie jak jest obecnie represji, przerzucenie recyklingu opakowań na producentów nie konsumentów, brak nowych wysypisk śmieci w tym materiałów groźnych, kończące się miejsce na istniejących wysypiskach), oraz trzeci problem skażenie powietrza - osobiście zajmowałem się tematem termomodernizacji w 2008r. wskazując konieczność wprowadzenia krajowego programu docieplenia domów i modernizacji instalacji oparte o NVP a nie SPBT, w celu zmniejszenia niskiej emisji). To pokazuje jak nasza ojczyzna jest rządzona (bo nawet nie zarządzana) państwo teoretyczne. Dodając do tego szaloną reprywatyzacją za którą połowa ministrów gospodarki i przekształceń własnościowych powinna ponieść stosowną odpowiedzialność, mamy obraz kraju
irol
Komentarze to bełkot, smutne.
7000
Ja chętnie wykopię na swojej działce mały zbiornik na wodę , tylko nie chciałbym, żeby jakiś urzędnik mnie później ścigał, że coś zrobiłem bez pozwolenia i narzucał kary.
detektorjusia
Wystarczy przestać betonować miasta! No ale wtedy urzędasy nie dostaną w łapę od dewelopera i tu jest problem.
lenaa
I to jest prawdziwy problem a nie jakiś tam coronavirus.
detektorjusia
Niestety masz rację...

Powiązane: Susza w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki