Hossa hossą, rekordy rekordami, a fundusze akcyjne wciąż są "passe". We wrześniu odpłynęło z nich najwięcej kapitału od przeszło roku.


- Fundusze akcji polskich odnotowały we wrześniu największe odpływy od czerwca ’16 na poziomie -280 mln zł - wynika z najnowszego raportu Trigon DM. I co istotne, nie jest to odosobniony przypadek. By znaleźć ostatni miesiąc z porządnymi napływami, trzeba się cofnąć do początku roku. Po słabej drugiej połowie 2015 roku i fatalnym 2016 roku styczeń i luty 2017 roku przyniosły zwiększone zainteresowanie funduszami polskich akcji. Kontynuacji funduszowej hossy jednak nie było. W marcu, maju i czerwcu zanotowano spore odpływy, w lipcu i kwietniu zaś saldo było bliskie zeru.
A przecież na rynku trwa hossa. Wczoraj WIG poprawił 10-letnie maksima, WIG20 notowany był zaś na poziomie najwyższym od maja 2015 roku. Dodatkowo historyczny rekord na WIG-u jest na wyciągnięcie ręki, a od dna bessy (styczeń 2016) indeks szerokiego rynku urósł już aż o 58 proc.
Zobacz także
Hossa bez "Kowalskiego"?
Powyższe dane to dowód na to, że w obecną hossę dużo mniej niż przy okazji wcześniejszych okresów mocnych wzrostów zaangażowani są przeciętni Kowalscy. A więc osoby, które na co dzień nie interesują się giełdą, gdy jednak pojawiają się większe wzrosty wchodzą na rynek (co zazwyczaj kończy się dla nich źle, ponieważ załapują się na wierzchołek hossy). Szerzej na temat potencjalnych przyczyn ujemnych wyników funduszy akcyjnych można przeczytać w naszym artykule pt. "Ulica w giełdowej hossie udziału nie bierze".

Jakie jednak z tego płyną wnioski? Po pierwsze, z paliwem od funduszy hossa mogłaby być bardziej pokaźna. Warto zwrócić uwagę, że w momencie gdy wiele zachodnich indeksów już dawno poprawiło maksima z 2007 roku, w Polsce wciąż rekord jest ledwie "na wyciągnięcie ręki". W 2017 roku polski rynek stara się odrabiać dystans wcześniej stracony do Europy, owo odrabianie strat z zastrzykiem pieniędzy od funduszy mogłoby być jednak szybsze.
Po drugie słaba kondycja funduszy może być sugestią, że hossa nie jest jeszcze w swojej finałowej fazie. Jest to pole, z którego wciąż może napłynąć kapitał i wesprzeć polskie indeksy. I o ile planów nie pokrzyżuje polskiej giełdzie jakiś poważny zagraniczny krach, to zagadnienie to należy niewątpliwie postrzegać w kategoriach szansy.
Bo ludzie w fundusze inwestować chcą. Przykładowo wysokie napływy utrzymują się niezmiennie w bezpiecznych funduszach (obligacyjnych i pieniężnych), które we wrześniu odnotowały łącznie 1,2 mld zł napływów (trzeci miesiąc z rzędu z wynikiem powyżej 1 mld zł). Inna sprawa, że być może Polacy nauczeni latami porażek na rynkach, boją się angażować w bardziej ryzykowne aktywa i cenią przede wszystkim bezpieczeństwo.
Adam Torchała































































