Ben Bernanke – były prezes Rezerwy Federalnej i propagator idei zrzucania pieniędzy z helikopterów – w przyszłym tygodniu spotka się z Haruhiko Kurodą – prezesem Banku Japonii, czyli najszybciej „drukującego” banku centralnego świata.


W japońskim światku rządowo-finansowym zapanowało wyraźne ożywienie. W piątek w nocy czasu polskiego spotkali się przedstawiciele ministerstwa finansów i Banku Japonii, aby uradzić, co zrobić z niepożądaną przez władze aprecjacją jena. Japońska waluta, od lat traktowana jako „bezpieczna przystań”, mocno zyskała po Brexicie – kurs USD/JPY spadł ze 106 do nieco ponad stu jenów za dolara.
Tak też się składa, że w przyszłym tygodniu do Kraju Kwitnącej Wiśni przybywa sam Ben Bernanke, który w 2008 roku „uratował” świat, zatapiając pierwszą falę kryzysu finansowego bilionami dolarów wykreowanymi z powietrza przez Rezerwę Federalną. To także Bernanke, jeszcze zanim został szefem Fedu, rozpropagował ideę zrzucania pieniędzy z helikoptera.
W 2002 roku Bernanke mówił o „helikopter money” w kontekście Japonii, która wówczas znajdowała się (i zresztą nadal znajduje się) w permanentnym kryzysie gospodarczym, który próbowano (i nadal się próbuje) uleczyć za pomocą ekspansywnej polityki fiskalnej i monetarnej. Choć obie metody zawiodły, to ekonomiści z tzw. głównego nurtu nie stracili wiary w ich skuteczność. Jak donosi agencja Reuters, „helikopterowy Ben” ma już zaaranżowane spotkanie z premierem Shinzo Abe i prezesem Banku Japonii Haruhiko Kurodą.
Przeczytaj także
Japonia jest obecnie miejscem najsilniejszej ekspansji monetarnej wśród dużych gospodarek. Bank Japonii skupuje obligacje skarbowe i papiery wartościowe emitowane przez podmioty prywatne w tempie 80 bilionów jenów rocznie, w styczniu wprowadzając ujemną stopę procentową (-0,1%).
W rezultacie bank centralny Japonii stał się dominującym kupcem długu emitowanego przez rząd. Efekt jest taki, że przy długu publicznym w relacji do PKB na poziomie 230% prawie wszystkie serie japońskich obligacji skarbowych (do 15-latek włącznie) notowane są przy ujemnej rentowności. Oznacza to, że inwestor kupujący taki papier płaci rządowi Japonii za przechowanie pieniędzy.
Przeczytaj także
Lecz taki mix skrajnie ekspansywnej polityki fiskalnej (rząd wydaje pieniądze na kredyt) i monetarnej nie skutkuje przyspieszeniem wzrostu gospodarczego. Stąd też po rynku od tygodni krążą spekulacje, że Bank Japonii zdecyduje się na „coś więcej”. A w jego przypadku może to być już tylko bezpośredni „dodruk” pieniądza i przekazanie ich rządowi lub obywatelom. W przypadku QE (gdy bank centralny za nowo wykreowane pieniądze skupuje obligacje) świeże pieniądze pozostają w systemie finansowym, kreując wzrost cen aktywów finansowych, ale nie trafiają do realnej gospodarki.


























































