REKLAMA

„Helikopterowy Ben” rusza na ratunek Japonii

Krzysztof Kolany2016-07-08 09:07główny analityk Bankier.pl
publikacja
2016-07-08 09:07
„Helikopterowy Ben” rusza na ratunek Japonii
„Helikopterowy Ben” rusza na ratunek Japonii
fot. justyna gałązka / / Bankier.pl

Ben Bernanke – były prezes Rezerwy Federalnej i propagator idei zrzucania pieniędzy z helikopterów – w przyszłym tygodniu spotka się z Haruhiko Kurodą – prezesem Banku Japonii, czyli najszybciej „drukującego” banku centralnego świata.

W japońskim światku rządowo-finansowym zapanowało wyraźne ożywienie. W piątek w nocy czasu polskiego spotkali się przedstawiciele ministerstwa finansów i Banku Japonii, aby uradzić, co zrobić z niepożądaną przez władze aprecjacją jena. Japońska waluta, od lat traktowana jako „bezpieczna przystań”, mocno zyskała po Brexicie – kurs USD/JPY spadł ze 106 do nieco ponad stu jenów za dolara.

Tak też się składa, że w przyszłym tygodniu do Kraju Kwitnącej Wiśni przybywa sam Ben Bernanke, który w 2008 roku „uratował” świat, zatapiając pierwszą falę kryzysu finansowego bilionami dolarów wykreowanymi z powietrza przez Rezerwę Federalną. To także Bernanke, jeszcze zanim został szefem Fedu, rozpropagował ideę zrzucania pieniędzy z helikoptera.

W 2002 roku Bernanke mówił o „helikopter money” w kontekście Japonii, która wówczas znajdowała się (i zresztą nadal znajduje się) w permanentnym kryzysie gospodarczym, który próbowano (i nadal się próbuje) uleczyć za pomocą ekspansywnej polityki fiskalnej i monetarnej. Choć obie metody zawiodły, to ekonomiści z tzw. głównego nurtu nie stracili wiary w ich skuteczność. Jak donosi agencja Reuters, „helikopterowy Ben” ma już zaaranżowane spotkanie z premierem Shinzo Abe i prezesem Banku Japonii Haruhiko Kurodą.

Japonia jest obecnie miejscem najsilniejszej ekspansji monetarnej wśród dużych gospodarek. Bank Japonii skupuje obligacje skarbowe i papiery wartościowe emitowane przez podmioty prywatne w tempie 80 bilionów jenów rocznie, w styczniu wprowadzając ujemną stopę procentową (-0,1%).

W rezultacie bank centralny Japonii stał się dominującym kupcem długu emitowanego przez rząd. Efekt jest taki, że przy długu publicznym w relacji do PKB na poziomie 230% prawie wszystkie serie japońskich obligacji skarbowych (do 15-latek włącznie) notowane są przy ujemnej rentowności. Oznacza to, że inwestor kupujący taki papier płaci rządowi Japonii za przechowanie pieniędzy.

Lecz taki mix skrajnie ekspansywnej polityki fiskalnej (rząd wydaje pieniądze na kredyt) i monetarnej nie skutkuje przyspieszeniem wzrostu gospodarczego. Stąd też po rynku od tygodni krążą spekulacje, że Bank Japonii zdecyduje się na „coś więcej”. A w jego przypadku może to być już tylko bezpośredni „dodruk” pieniądza i przekazanie ich rządowi lub obywatelom. W przypadku QE (gdy bank centralny za nowo wykreowane pieniądze skupuje obligacje) świeże pieniądze pozostają w systemie finansowym, kreując wzrost cen aktywów finansowych, ale nie trafiają do realnej gospodarki.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Advertisement

Komentarze (46)

dodaj komentarz
~leonorlikowski
O pomyśle tzw. „helicopter money”

Marek Belka, który przed kilkoma dniami zakończył kadencję na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego, w wywiadzie udzielonym dla „Polityki” (Nr 25, 15.06-21.06.2016) wyjaśnia, że ponieważ w krajach wysoko rozwiniętych „faktycznie od dawna nic nie działa
O pomyśle tzw. „helicopter money”

Marek Belka, który przed kilkoma dniami zakończył kadencję na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego, w wywiadzie udzielonym dla „Polityki” (Nr 25, 15.06-21.06.2016) wyjaśnia, że ponieważ w krajach wysoko rozwiniętych „faktycznie od dawna nic nie działa i gospodarka tkwi w stagnacji … powstał pomysł tzw. helicopter money. To znaczy, na przykład, że bank centralny kupi od rządu obligacje i je potem umorzy. W efekcie rząd będzie mógł dawać ludziom pieniądze. To może zadziałać. Zwłaszcza w sytuacji krytycznej. Ale opory są duże. Ryzyko jeszcze większe. Bo tego nikt jeszcze nie testował” (podkreślenia – LO). W wyżej przedstawionej postaci żaden bank centralny nie udzielał jeszcze kredytu państwu na sfinansowanie deficytu budżetowego. Utarła się bowiem opinia, że taka możliwość stanowiłaby pokusę dla rządzących do nadmiernych wydatków, co skutkowałoby inflacją i w skrajnych wypadkach powodowałoby rozprzężenie systemu monetarnego oraz prowadziło do zapaści gospodarczej. Polscy zwolennicy doktryny neoliberalnej tak bardzo przejęli się tezą, iż bezpośrednie kredytowanie państwa przez bank centralny jest szkodliwe dla gospodarki, że wymogli wprowadzenie do Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej zakazu „pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa” (Art. 220. punkt 2.). Polska jest bodajże jedynym krajem, w którym taki zakaz został wprowadzony do konstytucji!

Tymczasem z punktu widzenia celu, jakiemu w zamyśle operacja helicopter money miałaby służyć, nie ma żadnej różnicy pomiędzy tym, gdy bank centralny skupuje z rynku finansowego państwowe lub korporacyjne papiery dłużne i w ten sposób zasila banki komercyjne i korporacje gospodarcze w dodatkową płynność finansową, a następnie dopiero państwo, korzystając z obniżonego tą operacją poziomu stopy procentowej, emituje i sprzedaje nowe papiery dłużne, a z pozyskanych pieniędzy budżet wypłaca zasiłki dla bezrobotnych względnie też organizuje i finansuje roboty publiczne, a tym gdy „bank centralny kupi od rządu obligacje (bez pośrednictwa rynku, czyli nie poprzez prywatne podmioty – LO) i je potem umorzy, (by) … rząd mógł dawać ludziom pieniądze”. Zarówno w jednym jak i w drugim wypadku celem finansowania z kredytów deficytowych wydatków państwa jest wzrost popytu na towary i w ten sposób pobudzanie, nakręcanie koniunktury gospodarczej. Natomiast twierdzenie, iż finansowanie deficytowych wydatków przez państwo pożyczkami zaciąganymi na rynku prywatnym może stanowić skuteczne ograniczenie dla rozmiarów tych wydatków ze względu na to, że są one obciążone kosztem oprocentowania oraz że stopa ich oprocentowania, czyli koszt wzrasta, gdy zwiększony popyt państwa na kredyty musi konkurować na wolnym rynku z popytem na kredyty z innymi podmiotami w stosunku do danej ograniczonej podaży tych kredytów, jest nieporozumieniem.

W warunkach, gdy obieg pieniężny nie jest już związany z zabezpieczającymi go rezerwami złota i banki centralne mogą wykreować dowolne rozmiary wartości rezerw pieniądza M0, które stanowią dla banków komercyjnych bazę do udzielania dodatkowych kredytów, które nie są pokryte lokatami oszczędnościowymi i emitowania w ten sposób pieniędzy depozytowych w postaci zapisów na otwieranych rachunkach kredytobiorcom, dalsze utrzymywanie i przekonywanie, że państwo nadal powinno pokrywać swoje długi oprocentowanymi kredytami zaciąganymi u podmiotów prywatnych jest nie tylko nieporozumieniem, jest oszustwem, na którym tuczą się wąskie grupy finansowych rekinów!

W tekście pt.: „O zadłużeniu generowanym przez kredytową kreację pieniądza obiegowego” ( https://drive.google.com/file/d/0B7WpSY_44Cnod29xelVWYkh3eUU/view) przedstawiłem dowód, że kreacja kredytowego pieniądza w każdym wypadku, gdy część naliczanego i realizowanego oprocentowania od udzielanych kredytów, kreujących nowy pieniądz obiegowy jest kapitalizowana, powoduje systematyczny wzrost udziału ogólnego długu w dochodzie narodowym. Niezależnie, jak bardzo bank centralny obniży referencyjną stopę procentową, nawet poniżej zera, banki komercyjne będą zawsze udzielały kredytów obciążonych dodatnią stopą. Ponieważ swoje bieżące koszty funkcjonowania pokrywają z pobieranej prowizji, więc pobierane oprocentowania od wykreowanych kredytów jest w lwiej części kapitalizowane. Nie ma znaczenia, czy oprocentowanie to jest kapitalizowane przez same banki, czy też przez ich udziałowców z otrzymywanych dywidend. Szczególnie szybko wzrasta udział długu w dochodzie, gdy gospodarka znajduje się w stagnacji lub w fazie niewielkiego wzrostu. Właśnie dlatego prowadzona przez Fed a ostatnia też przez EBC polityka Quantitative Easing, czyli wykupywanie z rynku długoterminowych papierów dłużnych państwa a nawet prywatnych korporacji po to, aby poprzez obniżenie długoterminowych stóp procentowych obniżyć krótkoterminowe stopy do zera a nawet poniżej zera, okazała się zupełnie bezskuteczna. Ten zamysł prowadzenia polityki pieniężno-finansowej nie sprawdza się, albowiem nie ma chętnych do dalszego zadłużania się; odwrotnie zadłużeni spłacają swoje długi. Spłacają swoje długi nie tylko podmioty prywatne ale i państwa. Wszyscy przeszli na zasadę samoograniczania wydatków! Nie ma więc wzrostu popytu i dlatego koniunktura jest niemrawa, gospodarka nie wzrasta dynamicznie.

Od pewnego czasu krąży nieoficjalny pogląd, że można by aktywizować dodatkowy popyt poprzez rozdawanie specjalnie dodatkowo wydrukowanych pieniędzy . Wydaje się, że podobnym zamysłem kierowali się organizatorzy referendum w Szwajcarii, które odbyło się 5 czerwca 2016 r. i w którym Szwajcarzy w zdecydowanej większości wypowiedzieli się przeciwko propozycji wypłacania zasiłku w kwocie 2500 franków każdemu dorosłemu obywatelowi, którego roczny dochód kształtuje się poniżej 60 proc. średniego dochodu. Projektodawcom niewątpliwie chodziło o stymulowanie popyt. Jednak sposób, jaki na to wymyślili urąga przyzwoitości i zasadom, na których opiera się współczesna cywilizacja włączania sił i zdolności jak najszerszego kręgu jednostek do tworzenia dóbr materialnego bytu i kultury duchowej ludzkiej społeczności. Jest prawdą, że nie zawsze podział efektów jest adekwatny i sprawiedliwy do wkładu pracy. Jednak rozwiązań trzeba poszukiwać nie w sferze tzw. równościowej, demagogicznej ideologii a w coraz wnikliwszym zgłębianiu działania praw ekonomii.

Zamiast zastanawiać się nad tym, jak przetestować helicopter money, prezesi banków centralnych powinni zaprzestać skupowania państwowych papierów dłużnych i w ten nieskuteczny już sposób usiłować pobudzać koniunkturę gospodarczą, a przystąpić do bezpośredniego udzielania państwu kredytów na finansowanie deficytów budżetowych. W warunkach politycznej niezależności banku centralnego, to jego prezes i organ doradczy mogą bowiem prawidłowo oceniać i decydować, do jakiej wartości deficyt budżetowy może być finansowany bezprocentowym kredytem kreowanym przez bank centralny, aby nie wywołać inflacji.

W książkach: „Pieniądz endogeniczny czy egzogeniczny?” (1999 r.) oraz „Produkcja i sprzedaż towarów oraz obieg pieniężny w gospodarce dynamicznej” (2013 r.) wykazałem i dowiodłem, że każda gospodarka znajdująca się w fazie wzrostu wytwarza nadwyżkę podaży towarów w stosunku do popytu określonego dochodami/przychodami pieniężnymi realizowanymi przy produkcji i obrocie towarów. Wartość tej nadwyżki jest określona przez trzy parametry: 1)długość cyklu obrotu rezerw pieniędzy transakcyjnych, 2) strumienia sprzedawanej wartości produkcji globalnej, 3) stopy wzrostu produkcji globalnej. Wartość nadwyżki podaży to po prostu przyrost wartości sprzedanych towarów w okresie bilansowym. Właśnie na ten przyrost podaży banki komercyjne udzielają kredytów i kreują pieniądz depozytowy. Banki komercyjne, które działają w rozproszeniu, prowadzą akcję udzielania dodatkowych kredytów w sposób nieskoordynowany: jeżeli udzielą kredytów na wartość większą od wartości nadwyżki podaży, wystąpi inflacja, a jeżeli na mniejszą deflacja. Ponadto cała nadwyżka podaży nie powinna być upłynniana na realizowanie inwestycji komercyjnych, bo podnosi to tempo wzrostu produkcji i podaży towarów w stosunku do tempa realizowanego z inwestycji finansowanych z oszczędności z dochodów. Powstaje wtedy boom inwestycyjny i bańka spekulacyjna, które narastają, kumulują się w miarę, jak w nowym cyklu pierwotna nadwyżka podaży zostaje zainwestowana w najniższych fazach procesów produkcji i potem przesuwa się przez kolejne pośrednie fazy aż do faz produkcji dóbr finalnych. Gdy ta wezbrana fala dóbr finalnych dociera i zalewa rynek, nie ma na nią popytu. Dlatego ceny gwałtownie załamują się, spadają i gospodarka pogrąża się w recesji.

Z powyższego wynika, że banki komercyjne nie powinny mieć w ogóle prawa kreowania kredytowego pieniądza obiegowego. Prawo kreowania pieniądza obiegowego powinno być zastrzeżone do wyłącznej kompetencji banku centralnego. Bank centralny: p o p i e r w s z e, posiada bieżącą pełna informację o stanie gospodarki i dlatego może stosunkowo bezbłędnie dostosować kreację i przyrost wartości podaży pieniądza do wartości przyrosty podaży towarów na rynek, p o d r u g i e, udzielając kredytu państwu na sfinansowanie określonej wartości deficytu budżetowego zapewni w ten sposób upłynnienie nadwyżki podaży wyłącznie na cele niekomercyjne i tym samym nie będzie realnej, materialnej podstawy do wywoływania boomów inwestycyjnych oraz powstawania baniek spekulacyjnych, i p o t r z e c i e, udzielając państwu bezprocentowego kredytu zapewni, że nie będzie stałego wzrostu udziału długu w dochodzie z tytułu kreacji pieniądza i wzrostu jego obiegu.

Finansowanie przez bank centralny emitowanym pieniądzem obiegowym określonej wartości wydatków budżetowych będzie zapewniało kreowanie stałego wzrostu popytu oraz stymulowanie zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Polska może być pierwszym krajem, który może pozytywnie przetestować pomysł helicopter money w postaci zmodyfikowanej, tj. wyżej przedstawionej. Ale wcześniej trzeba będzie usunąć nieszczęśliwy zapis z Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej o zakazie „pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa” (Art. 220. punkt 2.).

(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~Gąsior
" Japonii, która wówczas znajdowała się (i zresztą nadal znajduje się) w permanentnym kryzysie gospodarczym"

Dlaczego Pan kłamie ??? Wystarczy spojrzeć na dane https://www.google.pl/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&met_y=ny_gdp_mktp_kd_zg&idim=country:JPN:USA:IND&hl=pl&dl=pl#!ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=ny_gdp_mktp_kd_zg&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=region&idim=country:
" Japonii, która wówczas znajdowała się (i zresztą nadal znajduje się) w permanentnym kryzysie gospodarczym"

Dlaczego Pan kłamie ??? Wystarczy spojrzeć na dane https://www.google.pl/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&met_y=ny_gdp_mktp_kd_zg&idim=country:JPN:USA:IND&hl=pl&dl=pl#!ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=ny_gdp_mktp_kd_zg&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=region&idim=country:JPN&ifdim=region&hl=pl&dl=pl&ind=false

~franek
Co Kolany napisal zlego?Japonia znajduje sie w permamentnym kryzysie.Wystarczy sprawdzic trade ballance od 10 lat.http://www.tradingeconomics.com/japan/balance-of-trade
Poza tym po Fukushimie Japonia otwriera coraz to kolejne elekrownie atomowe -pozamykane po tsunami.Nie ma innego wyjscia.Export siada.Proste.A drukowanie ngodzin
Co Kolany napisal zlego?Japonia znajduje sie w permamentnym kryzysie.Wystarczy sprawdzic trade ballance od 10 lat.http://www.tradingeconomics.com/japan/balance-of-trade
Poza tym po Fukushimie Japonia otwriera coraz to kolejne elekrownie atomowe -pozamykane po tsunami.Nie ma innego wyjscia.Export siada.Proste.A drukowanie ngodzin pracy tj pieniadza robotnikow prowadzi do zniewolenia tychze pracownikow.Zapytam :czym wg Ciebie sa pieniadze?
~HIJI
NIBY PRZED CZYM MA JAPONIĘ URATOWAC „Helikopterowy Ben” ???
~mms
Tyle wydrukowali, że paletami będą zrzucać z helikoptera. Ben im będzie pokazywał gdzie nikt nie stoi.
~Alex
A co by sie stalo gdyby banki centralne skupily po prostu wszystkie dlugi swoich krajach, rowniez dlugi konsumentow?
Wszyscy zaczelibysmy niejako od 'zera'
~Andy
Nie rozumiem tej pogoni za tzw. wzrostem PKB. generalnie nie ma on prostego przelozenia na dobrobyt szerokiej rzeszy mieszkancow. Wydaje mi sie, ze Europa Zachodnia, Japonia, USA i kraje bogate beda musialy znalezc inny miernik zwlaszcza kraje, gdzie liczba mieszkancow juz nie rosnie a wrecz maleje (Japonia). Miernik zwiazany z jakoscia Nie rozumiem tej pogoni za tzw. wzrostem PKB. generalnie nie ma on prostego przelozenia na dobrobyt szerokiej rzeszy mieszkancow. Wydaje mi sie, ze Europa Zachodnia, Japonia, USA i kraje bogate beda musialy znalezc inny miernik zwlaszcza kraje, gdzie liczba mieszkancow juz nie rosnie a wrecz maleje (Japonia). Miernik zwiazany z jakoscia zycia raczej niz z PKB. Dlugoterminowo PKB jest zwiazany z liczba mieszkancow, wiec gdy ich liczba maleje calkowity PKB juz nie rosnie tak szybko lub wrecz spada. Nie musi to oznaczac spadku jakosci zycia.

Nie da sie w nieskonczonosc pompowac PKB i dostosowywac plany gospodarcze do tego celu. Plany gospodarcze powinny byc skupione na poprawie warunkow zycia jak najwiekszej liczbie mieszkancow.
W takiej wersji roboty nie sa grozne poniewaz beda przyczyniac sie do poprawy zycia ogolu. Pieniadz jest natomiast srodkiem wymiany, wiec pojawia sie tylko pytania jak go przekazywac obywatelom, zeby nadal pelnil te funkcje.

Wykonajcie pewna gimnastyke myslowa i zastanowcie sie co sie stanie jesli wszystkie stanowiska pracy zostalyby pewnego dnia zrobotyzowane. Pojawia sie tylko pytanie czysto ludzkie - jak zapewnic, zeby ludzie mieli satysfakcje z zycia nie pracujac.
~franek
Ciesze sie ze zuwazyles pewien problem.Prosze sprecyzuj adresatow Twojego przeslania?Do kogo owe przeslanie ma ddotrzec?Powiadam Ci ze nikogo nie interesuja humanitarne przeslanki.Wszystkich interesuje zysk-jestesmy kapitalistami.Rynek jako niewidzialna reka ma to wszystko wyrownac.Ale system derywa gdzie potrzebujesz 2% kapitalu Ciesze sie ze zuwazyles pewien problem.Prosze sprecyzuj adresatow Twojego przeslania?Do kogo owe przeslanie ma ddotrzec?Powiadam Ci ze nikogo nie interesuja humanitarne przeslanki.Wszystkich interesuje zysk-jestesmy kapitalistami.Rynek jako niewidzialna reka ma to wszystko wyrownac.Ale system derywa gdzie potrzebujesz 2% kapitalu aby handlowac milionami nieco zachwial te proporcje.Zyjemy obecnie w czystym matriksie.Wirtuala gospodarka to ok 700t$ a rzeczywista ok 70T$.Tutaj jest glowny problem.

Powiązane: Rynki azjatyckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki