Główni propagandyści TVP szykują sobie miękkie lądowanie po tym, jak stracą pracę, gdy zmieni się rząd i władze TVP - donosi serwis Press.pl.


Wśród pracowników TVP od dnia ogłoszenia wyników wyborów panuje spore poruszenie. Boją się o stanowiska, bo partie, które mają większość, zgodnie przyznały, że wezmą się za spore zmiany w Telewizji Polskiej. Mowa albo o likwidacji, albo o sporym przemeblowaniu. To efekt wieloletniego romansu TVP z partią rządzącą.
– Ludzie pocieszają się, że na pewno poleci ekipa z „Wiadomości” i najbardziej znane twarze z TVP Info, ale na nich zwolnienia się zatrzymają. Ktoś przecież będzie musiał przygotowywać i realizować programy – mówi rozmówca Press, pracownik TVP.
Najbardziej zaangażowani we współpracę z partią rządzącą mają obecnie zabiegać o takie aneksy do ich umów, aby mogli otrzymywać duże wynagrodzenie nawet rok po zwolnieniu z mediów publicznych. Nazwiska, jakie tu padają, to np. Michał Adamczyk, Magdalena Ogórek, Jacek Łęski, Michał Rachoń czy Miłosz Kłeczek. Największe gwiazdy TVP nie zarabiają pensji minimalnej. O tym, ile otrzymują na konto, pisaliśmy niedawno w tekście "Milionerzy z Wiadomości".
Przeczytaj także
O kiepskich nastrojach pracowników mediów publicznych pisały też niedawno Wirtualnemedia.pl. “Siedzimy pozamykani i załamani w swoich pokojach. Nie pokazujemy się i liczymy na cud, i to, że zostawią nas w spokoju. Z drugiej strony mamy świadomość, że raczej już pozamiatane i atmosfera jest jak na Titanicu” - mówił dziennikarz pracujący w TVP.
O gigantycznym wsparciu kandydatów PiS-u w wyborach przy jednoczesnym pominięciu kandydatów opozycji pisała w swoim raporcie OBWE, która obserwowała wybory w Polsce.






























































