Około 1 milion samochodów ze stajni General Motors musi ponownie wrócić na warsztat. Producent po kilku latach od poprzedniej naprawy poważnej usterki stwierdził, że życie klientów nadal może być zagrożone.
Po ostatniej naprawie odnotowano prawie 1500 przypadków zapalenia się pojazdów. Problemem jest wyciek oleju, który dostawał się na rozgrzany kolektor silnika. W większości przypadków stawało się to jednak już po opuszczeniu samochodu przez kierowcę – donosi CNN Money.
Usterka najczęściej występowała po silniejszym hamowaniu. Do naprawy kwalifikują się modele aut z lat 1997-2004 i marek Pontiac, Chevrolet, Buick i Oldsmobile. Do tej pory obrażenia w wyniku pożaru odniosło 19 kierowców.
Ta sprawa jest kontynuacją złej passy koncernu General Motors. Po długim zwlekaniu z naprawą wadliwych samochodów zostało obciążone karą wynoszącą 900 mln dolarów. Od tamtej pory co rusz pojawiają się ogłoszenia o konieczności stawienia się klientów marki w jej warsztatach. Na szczęście firma mając na sumieniu 100 osób zaczęło częściej analizować swoje pojazdy – niestety nie idzie jej jeszcze to tak sprawnie jak powinno, ponieważ za tę samą naprawę musi płacić dwa razy.
/mg





























































