Szczyt ostatniej szansy na razie rozczarowuje. Zarys przedstawionych ustaleń nie zaskakuje i nie dostarcza rozwiązań, które można by uznać za rewolucyjne. Ponadto propozycje nie zostaną wprowadzone do unijnych traktatów, gdyż na takie rozwiązanie nie zgodziła się Wielka Brytania.
Największe znaczenie ma propozycja udostępnienia 200 mld euro dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego od krajów Unii Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. Ponadto ustalenia narzucają dyscyplinę budżetową, polegającą na utrzymywaniu deficytów nieprzekraczających trzech procent.
Atmosfera na rynkach pozostaje jednak nerwowa. Wszyscy mają świadomość, że zaproponowane działania w niewielkim stopniu odpowiadają na obecne potrzeby. Ponadto brak konsensusu pokazuje wewnętrzną słabość Unii Europejskiej.
Sesja na europejskich giełdach rozpoczęła się w kiepskich nastrojach, lecz w miarę upływu czasu indeksy zaczęły odrabiać ostatnie straty. Przed 10.00 europejski giełdy wyszły na plus. Inaczej było na warszawskim rynku, gdzie mimo odrobienia znacznej części strat, WIG20 tracił ponad 0,5 proc. Kontrakty na WIG20 ruszyły również na północ i powróciły powyżej 2.200 punktów.
Poprawę nastrojów wywołało wystąpienie Angeli Merkel, która pozytywnie oceniła ustalenia wczorajszych rozmów i oceniła, że wzmocnią one strefę euro. Optymizm polityków nie ma jednak trwałych podstaw, gdyż strukturalne problemy strefy euro nie zostały w najmniejszym stopniu rozwiązane.
Uratowanie systemu finansowego nie sprawi, że z dnia na dzień europejski gospodarki staną się prężne i wydajne. Dlatego na rynki może w każdej chwili powrócić nerwowość i może dojść do powtórzenia wczorajszych wydarzeń, kiedy słowa Mario Draghi'ego najpierw wywołały euforię, aby potem przynieść kilkuprocentowe spadki na giełdach.
PL


































































