Po decyzji Szwajcarów notowania brytyjskiego funta względem złotego osiągnęły najwyższe poziomy od września 2007 roku, czyli od początków światowego kryzysu finansowego. Inwestorzy wierzą, że brytyjska gospodarka będzie sobie radzić lepiej od strefy euro.


W poniedziałek po południu za funta płacono 5,6268 złotych. Wcześniej cena brytyjskiej waluty sięgnęła 5,6676 zł, a w piątek momentami nawet 5,6870 zł. Ostatni raz funt szterling kosztował tak dużo we wrześniu 2007 roku, gdy jeszcze mało kto zdawał sobie ze skali zagrożenia wywołanego załamaniem na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych o podwyższonym ryzyku (subprime).

Od grudnia funt podrożał o prawie 40 groszy, zyskując do złotego 7,5%. Para funt-złoty znajduje się w trendzie rosnącym od marca 2013 roku i od tego czasu szterling zyskał już prawie 20%, czyli niemal złotówkę.
Zobacz także
Od półtora roku funt umacnia się nie tylko względem złotego, ale także wobec euro. Za jedno euro można obecnie kupić już tylko 0,7664 funta, czyli najmniej od 6 lat. Równocześnie brytyjski pieniądz wyraźnie traci do dolara, wobec którego przez ostatnie pół roku osłabił się o prawie 12%.
W ten sposób nie tylko geograficznie – ale także walutowo – Wielka Brytania znalazła się pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a strefą euro. Ekonomiści zakładają, że jeszcze w tym roku amerykańska Rezerwa Federalna zdecyduje się na pierwszą od niemal dekady podwyżkę stóp procentowych w USA, co wspiera dolara wobec pozostałych głównych walut.

Z kolei Europejski Bank Centralny jeszcze w styczniu ma ogłosić plany skupu obligacji (zwane potocznie „drukowaniem pieniędzy”) co osłabia euro wobec funta i dolara. Bank Anglii znajduje się w środku stawki – oczekuje się po nim podwyżki stóp procentowych, ale dopiero po tym, gdy zrobi to Fed.





























































