Kurs funta brytyjskiego względem dolara amerykańskiego spadł do najniższego poziomu od września. Funt był poddawany presji już od wielu miesięcy, ale ostatnim gwoździem do trumny okazały się dane o niższym od oczekiwań wzroście cen w brytyjskiej gospodarce.


W środę o 11:05 za jednego funta płacono 1,3039 USD, czyli o 0,6 proc. mniej niż we wtorek. Przecena brytyjskiej waluty nastąpiła o 10:30, gdy notowania pary funt-dolar w ciągu kilku minut obniżyły się z 1,3080 do 1,3008 – czyli najniższego poziomu od października 2017 roku.
O 10:30 okazało się, że inflacja cenowa w Wielkiej Brytanii w czerwcu była niższa od szacunków ekonomistów. Inflacja CPI (czyli wskaźnik mierzący zmianę cen koszyka dóbr konsumpcyjnych) wyniosła 2,4 proc. rdr wobec oczekiwanych 2,6 proc. Bardzo nieoczekiwanie obniżyła się tzw. inflacja bazowa (czyli wskaźnik po wyłączeniu żywności i energii), która wyniosła -0,1 proc. mdm i 1,9 proc. rdr. Rynek spodziewał się odczytu rzędu 0,2 proc. mdm i 2,2 proc. rdr.
Nieoczekiwany spadek inflacji bazowej daje alibi tym członkom władz Banku Anglii, którzy nie chcą dopuścić do podniesienia niemal rekordowo niskich stóp procentowych. Aż do dzisiaj na rynku panował konsensus, że w sierpniu Bank Anglii podniesie cenę pieniądza o 25 punktów bazowych. Po czerwcowych danych o inflacji sierpniowa podwyżka przestała być taka oczywista.
Przeczytaj także
Funt pozostaje pod presją sprzedających już od trzech miesięcy. Przyczyny są tu raczej natury politycznej niż finansowej. Rynek niepokoi się słabnącą pozycją premier Theresy May, której coraz trudniej przeforsować jest własną wizję brexitu.

Lecz ze względu na słabość złotego wobec euro i dolara ostatnie problemy funta są niezbyt widoczne na parze z polską walutą. W środę funtem handlowano po niespełna 4,83 zł – czyli po podobnym kursie jak dzień wcześniej. A jeszcze na początku lipca notowania szterlinga podchodziły pod psychologiczny poziom 5,00 zł, celując w ponad roczne maksimum.
KK


























































