Bank Anglii nie zmienił podstawowych parametrów polityki monetarnej. Lecz po czerwcowej decyzji funt wyraźnie zyskał na wartości. To efekt wyniku głosowania, w którym pojawił się nieoczekiwany, dodatkowy „jastrząb”.


Bank Anglii pozostawił bez zmian główną stopę procentową na niemal rekordowo niskim poziomie 0,50%. Niezmieniona pozostała też skala „ilościowego poluzowania” (QE) w wysokości 435 miliardów funtów.
Ale już wyniki czerwcowego głosowania w brytyjskim Komitecie Polityki Monetarnej (Monetary Policy Committee – MPC) zaskoczyły rynek. Ekonomiści spodziewali się, że w 9-osobowym Komitecie ponownie znajdzie się tylko dwóch „sprawiedliwych” optujących za wyższymi stopami procentowymi. Tymczasem dzisiejsza decyzja przeszła różnicą głosów 6 do 3. Za podwyżką o 25 pb. opowiedział się jeszcze jeden członek MPC – główny ekonomista Banku Anglii Andy Haldane, który dołączył do Iana McCafferty’ego i Michaela Saundersa.
Dodatkowy „jastrząb” (czyli zwolennik bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej) w MPC wzmocnił funta. O 13:16 szterling zyskiwał 0,2% względem dolara. Kurs GBP/USD podniósł się w ten sposób do 1,32, odbijając się z najniższego poziomu od listopada. Reakcja była widoczna także na polskim rynku, gdzie notowania brytyjskiej waluty rosły o ponad cztery grosze, przekraczając 4,95 zł.
Bank Anglii od dekady prowadzi politykę represji monetarnej, w sztuczny sposób zaniżając stopy procentowe. Od 2008 roku główna stopa procentowa wynosi 0,5% (z zejściem do 0,25% po referendum brexitowym) przy inflacji CPI wynoszącej w maju aż 2,4%. W ten sposób bank centralny Wielkiej Brytanii wspiera sektor bankowy i dłużników kosztem wszystkich innych posiadaczy pieniędzy, których oszczędności i zarobki realnie tracą na wartości w skutek inflacji.

Mimo że od początku 2017 roku inflacja CPI przekracza 2-procentowy cel inflacyjny, to Bank Anglii wciąż zwleka z normalizacją polityki monetarnej i przywróceniem realnie dodatnich stóp procentowych.
Krzysztof Kolany


























































