Seria rozczarowujących raportów gospodarczych wywołała nerwowość na rynkach finansowych. Dzisiejsze dane pokazały pogorszenie koniunktury we wszystkich najważniejszych regionach świata. Rozwój przemysłu zwolnił w Chinach oraz Australii.
Podobne tendencje nasilają się w Unii Europejskiej. Szczególnie niepokojący jest obraz niemieckiej gospodarki, gdzie spadło tempo rozwoju przemysłu oraz niemalże wyhamował wzrost produktu krajowego brutto. Ponadto niepokojąco wyglądają raporty dotyczące Włoch oraz Hiszpanii. Kraje doświadczające ostrego kryzysu finansowego rozwijają się bardzo wolno, co tworzy groźbę upadku reform.
Tymczasem greckie media donoszą o kolejnym niepowodzeniu Aten na drodze do naprawy finansów publicznych. W 2011 roku deficyt zostanie sprowadzony do 8,8 proc. PKB z 10,5 proc. PKB w minionym roku. Oszczędności będą zatem zdecydowanie mniejsze od zapowiadanych wcześniej, gdyż deficyt miał zmaleć do 7,6 proc. PKB. Takie oszczędności stanowiły warunek otrzymania przez Grecję międzynarodowej pomocy. Wraz z oczekiwanym przez Finlandię zabezpieczeniem pożyczek przeznaczonych dla Aten, dzisiejsze informacje na nowo rozpalają obawy dotyczące przyszłości strefy euro.
Seria niepokojących informacji wywołała nerwowość na rynkach. Po kilku dniach wzrostów na europejskie giełdy ponownie zawitały spadki. Niemiecki DAX przed 15.00 tracił niemal 1,5 proc. Nerwowość była widoczna także na rynku walutowym, gdzie euro mocno taniało wobec dolara. Wspólna waluta traciła do amerykańskiej 0,6 proc. do 1,4300 dolarów.
Nerwowość na rynkach odnowiła zainteresowanie frankiem szwajcarskim. Helwecka waluta drożała 1,6 proc. do euro oraz 1,1 proc. wobec dolara. Ponadto zyski wobec złotego sięgały 1,9 proc. Za franka płacono 3,6290 złotego.
Obok wzrostu awersji do ryzyka za dobrą postawę franka odpowiada brak nowych działań podjętych przez Szwajcarski Bank Narodowy. W ostatnich trzech tygodniach co środę SNB przedstawiał raport na temat helweckiej waluty oraz informował o działaniach zmierzających do jej osłabienia. Brak informacji od SNB zachęcił inwestorów do testowania cierpliwości władz monetarnych.
P.L.



























































