REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Francja: Fillon z żoną przesłuchani w sprawie zarzutów fikcyjnej pracy

2017-01-30 17:44
publikacja
2017-01-30 17:44
Dodaj Bankier.pl w Google

Były premier Francji Francois Fillon i jego żona zostali w poniedziałek przesłuchani w ramach śledztwa dotyczącego zarzutów prasy, która utrzymuje, że Penelope Fillon otrzymywała wynagrodzenie za fikcyjną pracę jako asystentka parlamentarna - podała AFP.

fot. POOL / / FORUM

AFP powołuje się na źródła zbliżone do śledztwa. Żadnych szczegółów dotyczących przesłuchań nie ujawniono.

Francuski tygodnik satyryczny "Le Canard Enchaine" podał w ub. tygodniu, że żona Fillona, który jest kandydatem prawicowych Republikanów na prezydenta Francji, była przez lata wynagradzana z funduszy parlamentarnych za fikcyjną pracę.

Według tygodnika w latach 1998-2007, a następnie 2012-13 Penelope Fillon zarobiła ok. 600 tysięcy euro za bycie zatrudnioną jako asystentka swego męża, a później jego następcy w Zgromadzeniu Narodowym (parlamencie) oraz za rzekomą pracę w latach 2012-13 w piśmie kulturalnym "La Revue des Deux Mondes".

Śledztwo ma na celu sprawdzenie, czy Penelope Fillon świadczyła w zamian za wynagrodzenie pracę, jak twierdzi otoczenie Francois Fillona, czy też chodzi o fikcyjne zatrudnienie, jak twierdzi "Le Canard Enchaine", cytując wypowiedzi osób zbliżonych do sprawy.

Wakacje na giełdzie

Zatrudnianie członków rodzin polityków jest we Francji legalne i praktykowane przez wielu parlamentarzystów - zarówno lewicowych, jak i prawicowych. Nie może być to jednak praca fikcyjna; tymczasem francuskie media przypominają, że Penelope Fillon była dotąd przedstawiana jako niepracująca zawodowo gospodyni domowa.

W poniedziałek został także przesłuchany właściciel magazynu "La Revue des Deux Mondes", miliarder Marc Ladreit de Lacharriere, wieloletni przyjaciel Fillona.

Marine Le Pen na czele sondażu, przed Fillonem

Szefowa nacjonalistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen wysunęła się na czoło sondażu przed wiosennymi wyborami prezydenckimi we Francji. Głosowałoby na nią w pierwszej turze 25 proc. Francuzów, a na konserwatywnego Francois Fillona - 22 proc.

Le Pen przegrałaby jednak w drugiej turze - wynika z tego najnowszego, opublikowanego w niedzielę wieczorem sondażu instytutu Kantar Sofres Onepoint, przeprowadzonego 26 i 27 stycznia na próbie 1 032 osób. Margines błędu wynosi 3,1 pkt.

Fillon znalazł się w sondażu na drugim miejscu z 22 proc. głosów, o 1 punkt proc. więcej, niż zdobył centrowy kandydat, były minister gospodarki Emmanuel Macron (21 proc.).

Na czwartym miejscu uplasował się w sondażu radykalny socjalista Benoit Hamon (15 proc.), który w niedzielę bezapelacyjnie wygrał drugą turę prawyborów w rządzącej Partii Socjalistycznej, pokonując rywala, byłego premiera Manuela Vallsa. Piąty w sondażu znalazł się trybun radykalnej i eurosceptycznej lewicy, eurodeputowany Jean-Luc Melenchon (10 proc.).

49-letni Hamon, który kampanię przed prawyborami prowadził pod hasłem zapewnienia wszystkim przez państwo dochodu gwarantowanego w wysokości 750 euro miesięcznie, nie znalazł się jednak w trójce, która zmierzy się w wyborach do fotela prezydenckiego. Wyprzedził go były minister gospodarki i były bankier inwestycyjny, 39-letni Macron.

Fillon przestał być automatycznym zwycięzcą, jakim wydawał się po prawyborach w partii republikańskiej, zwłaszcza w świetle ostatniego skandalu, jakim stało się ujawnienie zarobków Penelopy Fillon, żony kandydata, która w latach 19982002 za fikcyjną pracę u jego boku otrzymywała niemal 4 tys. euro miesięcznie.

Jednak w przypadku pojedynku pomiędzy nim a Le Pen, odniósłby zwycięstwo nad szefową FN stosunkiem 60 proc. do 40.

Ale gdyby do drugiej tury wszedł Macron, mógłby z niej zwycięsko z przewagą nad Le Pen w stosunku 65 proc. głosów do 35 proc., a nawet nad Fillonem - 58 proc. głosów do 42.

Wśród tych, którzy zamierzają głosować na Macrona w pierwszej turze, tylko 41 proc. twierdzi, że na pewno odda na niego głos. Jest to znacznie niższy odsetek w porównaniu z innymi potencjalnymi kandydatami.

Spośród zwolenników Fillona 61 proc. twierdzi, że na pewno na niego zagłosuje, w przypadku zwolenników Melenchona - 56 proc., Hamona - 46 proc., a w przypadku Le Pen - aż 78 proc.

(PAP)

kot/ mc/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~FbI
pewnie Putin namowil naloznice Fillemona zeby byla asystentka. Moze Clintonowka pomoze rozwiazac zagadke ?
~helmut
a jutro Niemcy dolacza do panstw ze szlabanem na wjazd do USA

http://www.mmnews.de/index.php/politik/94659-nach-merkel-telefonat-trump-will-einreiseverbot-auf-deutschland-ausweiten
~józefowa
a ja wam muwie - to fszysko Putin
~zez
Mnie bo przeokropnie bawi - jak można pisać o kandydacie który ma największe poparcie, że jest "skrajny"? Tradycyjne media właśnie takimi manipulacjami same sobie wykopały grób
~asdf
Jeśli jeden kandydat gromadzi znaczne poparcie, a kilku innych dzieli podobny, umiarkowany elektorat, to ten pierwszy kandydat nadal jest skrajny w dosłownym znaczeniu tego słowa.

Można też mówić o skrajności w przypadku rozwiązań konkretnych problemów, nawet jeśli większość je popiera. Wtedy znaczenie jest podobne do "radykał"
Jeśli jeden kandydat gromadzi znaczne poparcie, a kilku innych dzieli podobny, umiarkowany elektorat, to ten pierwszy kandydat nadal jest skrajny w dosłownym znaczeniu tego słowa.

Można też mówić o skrajności w przypadku rozwiązań konkretnych problemów, nawet jeśli większość je popiera. Wtedy znaczenie jest podobne do "radykał" i oznacza odstępstwo od status quo, a nie brak poparcia.

Czasem też oznacza to fanatyzm, bezkompromisowość, odmówienie innym jakiejkolwiek racji. Dlatego np. Trump jest skrajny, mimo otrzymania ~50% głosów.
~zez odpowiada ~asdf
no to czemu nie pisze się o kandydacie lewicy we Francji jako "skrajnie lewicowy"? Twoje wygibasy na nic się nie zdały :)
~asdf odpowiada ~zez
Pisze się, nawet tutaj masz synonim "radykalny socjalista". W artykułach używa się synonimów, żeby ludziom lżej się czytało. Jak widać może to też być źródłem teorii spiskowych.
~xyz
Skoro lewacy ani myślą zaprzestać swego obłędu to co w tym dziwnego że do głosu dochodzi skrajna prawica. Pożyteczni idioci wiadomo kogo, nic się nie zmienia.
~Jan
Chcę koledze zwrócić uwagę że Front Narodowy J.M. Le Pen nie jest partią prawicową tylko Narodowo socjalistyczną. To że jest tak nazywana przez media głównego ścieku wcale nie znaczy że tak jest. We Francji nie ma żadnej partii prawicowej o której było by słychać.
~zez odpowiada ~Jan
to tylko semantyka. Chiny oficjalnie są komunistyczne a praktycznie super-kapitalistyczne. USA oficjalnie to demokracja a praktycznie oligarchia. Niemiecki narodowy socjalizm nienawidził komunizmu, UK to oficjalnie monarchia konstytucyjna choć praktycznie monarcha nie ma tam żadnej władzy itd itd

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki