Qatar Airways podjął drastyczną decyzję o bezterminowym wstrzymaniu rejsów na trasie Doha – Warszawa. Stolica Polski dołączyła do rosnącej listy miast wykreślonych z rozkładu lotów, co jest bezpośrednim efektem gwałtownego spadku popytu oraz paraliżu operacyjnego w regionie Zatoki Perskiej.


Plany Qatar Airways zakładały, że Warszawa utrzyma status strategicznego punktu w ograniczonym programie lotów. Od 18 do 28 marca pasażerowie mieli mieć do dyspozycji trzy loty do i ze stolicy tygodniowo. Rzeczywistość zweryfikowała te zamierzenia niemal natychmiast – po zrealizowaniu rejsu 18 marca, wszystkie kolejne operacje na Lotnisko Chopina zostały odwołane, a kierunek ten zniknął z systemów rezerwacyjnych na czas nieokreślony - podaje "Rynek Lotniczy".
Masowe cięcia w Europie i Azji
Warszawa nie jest odosobnionym przypadkiem. Katarczycy zrewidowali swoją strategię globalną, wykreślając z mapy połączeń łącznie 12 kluczowych miast. Obok polskiej stolicy, zawieszono loty m.in. do:
- Europy: Birmingham, Dublina, Kopenhagi, Monachium, Moskwy, Pragi i Zurychu;
- Azji: Ahmedabadu, Amritsaru, Seulu oraz Tokio.
Sytuacja w samym Katarze pozostaje skrajnie trudna. Główny port przesiadkowy linii – lotnisko Hamad w Dosze – funkcjonuje obecnie na specjalnych zasadach. Pozostałe połączenia, choć na razie realizowane według tymczasowego rozkładu, odbywają się pod ścisłym nadzorem władz wojskowych Kataru, przy wykorzystaniu specjalnie wytyczonych korytarzy powietrznych.
Skalę kryzysu najlepiej obrazują liczby: Qatar Airways realizują obecnie zaledwie 20 proc. swojego "normalnego" rozkładu. Przed końcem lutego przewoźnik wykonywał średnio 570 lotów dziennie. Obecnie ta liczba spadła do około 115.

Przeczytaj także
Czarna lub co najmniej niepewna, przyszłość
Podczas gdy regionalny konkurent, linie Emirates, zapowiadają próbę powrotu do pełnego rozkładu już 30 marca, Qatar Airways wstrzymują się od jakichkolwiek deklaracji. Eksperci wskazują, że powrót do stabilności nie nastąpi szybko.
Potwierdzeniem czarnego scenariusza jest masowa przeprowadzka maszyn do hiszpańskiego Teruel – portu lotniczego wyspecjalizowanego w długoterminowym składowaniu samolotów - jak informuje "Financial Times". Tak drastyczne kroki floty świadczą o tym, że przewoźnik przygotowuje się na scenariusz, w którym odbudowa popytu i zaufania pasażerów zajmie długie miesiące, a powrót do „tradycyjnego” modelu funkcjonowania jest dziś odległą perspektywą.
opr. red





























































