Dziś chyba wszyscy czekali na publikację wyników testów adekwatności kapitałowej 91 największych europejskich grup bankowych. Rezultaty mają być ujawnione o godzinie 18:00, a więc już po zakończeniu handlu akcjami w Europie. W trakcie sesji nie było wielkich emocji, ale wszystkie dostępne przecieki sugerowały, że regulatorzy zastosowali bardzo łagodne kryteria. Tak, aby wszystkie duże banki im bez problemu sprostały.
W międzyczasie na rynek trafiły bardzo optymistyczne dane makroekonomiczne. Badający nastroje niemieckich menedżerów indeks Ifo wzrósł w czerwcu ze 101,8 do 106,2 pkt., osiągając najwyższy poziom od trzech lat i przebijając rynkowy konsensus, który kazał oczekiwać niewielkiego spadku. Pozytywnie zaskoczyły też wieści z Wielkiej Brytanii, gdzie dynamika PKB wzrosła z 0,3% do 1,1% w ujęciu kwartalnym. Ekonomiści prognozowali wynik aż o pół punktu procentowego słabszy.
Jednakże wzrosty wypracowane po publikacji tych informacji uległy załamaniu po ujawnieniu dokumentu z EBC. Inwestorzy dowiedzieli się, że przeprowadzone symulacje reakcji sektora bankowego na straty związane z niewypłacalnością kraju dotyczyły tylko portfela handlowego. Tymczasem ok. 90% obligacji skarbowych europejskie banki trzymają aż do terminu zapadalności i tych papierów nie muszą spisywać na straty w momencie spadku ich wartości. Tak więc w tym aspekcie unijne stress testy zapewne okażą się fikcją.
Mimo to wzrosty przeważyły dziś na większości z 18 giełd Europy Zachodniej. Francuski CAC40 zyskał 0,3%, niemiecki DAX wzrósł o 0,3%, zaś hiszpański IBEX35 zwyżkował o prawie 1%. Minimalnie pod kreską znalazł się londyński FTSE100, zaś mediolański Mibtel spadł o 0,5%.
K.K.


























































