REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Europa na kredytowej kroplówce

Krzysztof Kolany2016-04-29 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2016-04-29 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Biliony euro taniego kredytu, które Europejski Bank Centralny wpompował w system finansowy, nie przyniosły odczuwalnego ożywienia gospodarczego w strefie euro. W większości przypadków „produktywność” nowego długu jest bardzo niska.

Europa na kredytowej kroplówce
Europa na kredytowej kroplówce
/ YAY Foto

W marcu 2015 roku Europejski Bank Centralny rozpoczął skup obligacji skarbowych krajów strefy euro za 60 mld euro miesięcznie, płacąc świeżo wykreowanymi pieniędzmi. W marcu 2016 roku EBC zwiększył skalę „dodruku pieniądza” (QE) do 80 mld euro miesięcznie. Deklarowanym celem było pobudzenie akcji kredytowej dla sektora prywatnego.

- Ten pakiet rozwiązań zwiększy synergie między różnymi instrumentami i doprowadzi do złagodzenia sytuacji kredytowej, co pomoże pobudzić wzrost w strefie euro – powiedział po zwiększeniu QE prezes EBC Mario Draghi.

Konia nie zmusisz do picia

Problem w tym, że wbrew deklaracjom Draghiego europejskie QE nie działa. A przynajmniej nie działa tak, jakby sobie tego życzył EBC. W rok po uruchomieniu „dodruku euro” podaż kredytu dla sektora prywatnego praktycznie stoi w miejscu. Konia można doprowadzić do wodopoju, ale nie można go zmusić do picia.

Tego najwyraźniej nie wiedzą bankierzy centralni, który nie potrafią zrozumieć, że niechęć do zadłużania się nie wynika z faktu, że kredyt jest zbyt drogi, tylko z faktu, że Zachód jest już zadłużony po uszy i więcej długu zwyczajnie nie jest w stanie udźwignąć.

Wakacje na giełdzie

Jak to zwykle przy ingerencji władzy w gospodarkę pojawiły się „nieprzewidziane” efekty uboczne. W przypadku europejskiego QE większość kredytu kreowanego przez EBC popłynęła do i tak nadmiernie zadłużonego sektora publicznego. W kwietniu bankowe zadłużenie instytucji rządowych wyniosło 4049 mld euro (prawie 4,05 biliona €) i było aż o 10,1% większe niż rok wcześniej. W tym samym czasie długi sektora prywatnego zwiększyły się ledwie o 1,1% rdr.

Bezproduktywny dług eurolandu

Dług sam w sobie nie jest niczym złym. Jeśli pożyczone pieniądze sensownie zainwestujemy, to sami zarobimy i jeszcze zwiększymy potencjał gospodarki. Gorzej, jeśli kredytowane są sektory nierentowne lub jeśli pożyczone pieniądze są przejadane. Niestety, to właśnie z tą drugą możliwością mamy obecnie do czynienia w większości krajów strefy euro.

Tę tezę potwierdzają statystyki Eurostatu dotyczące deficytu fiskalnego i długu publicznego w krajach Unii Europejskiej. Głównym zastosowaniem tych danych jest monitorowanie postępów kryzysu nadmiernego zadłużenia w Europie. Ale zestawienie w jednym miejscu nominalnych wartości długu publicznego, deficytu sektora finansów publicznych i produktu krajowego brutto ułatwia wyciągnięcie dalej idących wniosków.

Przy tym trzeba wziąć poprawkę na poważne niedoskonałości, jakimi obarczony jest sam wskaźnik PKB. W praktyce jest on liczony jako suma wydatków (i z drugiej strony jako suma "wartości dodanej" w przedsiębiorstwach i sektorze publicznym) i dlatego bardzo łatwo go "podkręcić" poprzez wydawanie pożyczonych pieniędzy. Wskaźnik ten nie przesądza do końca, czy poczynione wydatki (przez polityków szumnie nazywane "inwestycjami") miały ekonomiczne uzasadnienie.

Na koniec 2015 roku dług publiczny w strefie euro wrósł do 9,44 biliona euro, ale relacja długu do PKB zmalała z 92% do 90,7%. Stało się tak, ponieważ nominalne tempo przyrostu PKB (2,96% rdr) było wyższe od dynamiki długu (1,43% rdr). Licząc w kategoriach nominalnych, zeszłoroczny deficyt fiskalny strefy euro (215,2 mld €) był mniejszy od nominalnego przyrostu PKB (299,4 mld €).

Problem widać dopiero, gdy rozbijemy statystykę na poszczególne państwa strefy euro. Po pierwsze niektóre z nich odnotowały nadwyżkę budżetową. To przede wszystkim Niemcy, które zamknęły rok imponująca nadwyżką fiskalną 21,2 mld €. Po drugie kilka krajów eurolandu mogło się pochwalić całkiem przyzwoitym tempem wzrostu gospodarczego (Irlandia, Malta, Luksemburg), któremu towarzyszył istotny spadek (lub wręcz nadwyżka) deficytu w sektorze finansów publicznych.

Kraj

Nominalna zmiana PKB

Deficyt fiskalny

Zmiana PKB rdr po korekcie o deficyt

Grecja

-1 536

12 757

-8,1%

Finlandia

1 952

5 696

-1,8%

Hiszpania

40 030

54 965

-1,4%

Francja

50 158

77 427

-1,2%

Włochy

24 488

42 388

-1,1%

Portugalia

5 933

7 893

-1,1%

Cypr

27

180

-0,9%

Belgia

9 125

10 659

-0,4%

Słowacja

2 511

2 318

0,2%

Słowenia

1 240

1 131

0,3%

Holandia

15 802

12 433

0,5%

Strefa euro

299 389

215 238

0,8%

Austria

7 866

3 885

1,2%

Litwa

746

78

1,8%

Łotwa

797

306

2,0%

Estonia

498

-91

2,9%

Niemcy

110 250

-21 204

4,3%

Malta

712

129

6,6%

Luksemburg

3 216

-648

7,4%

Irlandia

25 577

4 936

9,6%

Źródło: Bankier.pl na podstawie danych Eurostatu

Strefa euro podzieliła się na kraje względnego sukcesu gospodarczego i obiektywnej porażki. Takim przykładem niewątpliwie była Grecja, w której pomimo potężnej dziury budżetowej (12,8 mld €, czyli 7,2% PKB) produkt krajowy brutto skurczył się w wartościach nominalnych o 1,5 mld €.

Dalej mamy grupę kluczowych członków wspólnego obszaru walutowego, w których wzrost nominalnego PKB był mniejszy od deficytu fiskalnego. Fakt ten interpretuję w ten sposób, że cały wzrost PKB wynikał tylko i wyłącznie z wpompowania przez EBC dodatkowego kredytu. Taka sytuacja w 2015 roku miała miejsce m.in. w Hiszpanii, we Francji, we Włoszech i Portugalii. Innymi słowy, gdyby tym państwom zakręcono kurek z tanim kredytem, znów popadłyby w recesję.

Euroland nie jest wyjątkiem

Poza strefą euro fiskalna stymulacja gospodarki także przynosi mieszane rezultaty. W przypadku Wielkiej Brytanii (82,2 mld funtów deficytu i tylko 47,4 mld GBP przyrostu PKB) rezultaty były równie opłakane co w Finlandii. Podobnie było w Chorwacji. Ale już w Polsce, w Rumunii czy na Węgrzech przyrost PKB okazał się większy od deficytu.

Przykładami innego gatunku są Czechy i Szwecja. W obu krajach doszło w 2015 roku do bardzo silnego spadku deficytu fiskalnego (odpowiednio o 77,5% i 99,9% (!)), któremu towarzyszyło solidne tempo wzrostu gospodarczego. Przy czym Szwecja jest tu przypadkiem szczególnym: jej gospodarka napędzana jest szalenie niebezpiecznym boomem kredytowym na rynku nieruchomości. Taka sytuacja prędzej czy później prowadzi do pęknięcia bańki i głębokiej recesji.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Kruk ma ostatnio słabszy okres. Może to okazja?
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (46)

dodaj komentarz
~TTT
I tak to socjaliści/keynsiści wszelkiej maści zafundują nam kolejny Wielki Kryzys, tak samo jak zrobili to przed niespełna 100 latami. Po czym oczywiście wszystkiemu, tak jak wtedy będzie winien "wilczy kapitalizm". A potem socjaliści ochoczo zabiorą się za naprawianie tego g.... które sami wszak zrobili.
.
~JojneSzwarc
Krąży,krąży złoty pieniądz - i trafia tam gdzie zawsze -do dobrego bankstera. Często trafia do tych (na prywatne konta) którzy dysponują państwowymi pieniędzmi. Ja piniądzów nie trzymam u bankstera tylko w ......., odżywiam się szczawiem i mirabelkami. Pije tylko piwo z małych browarów.
Szalom.
~pytam
ilu frajerów jeszcze trzyma kapuchę na giełdzie? :)
~mhm
Trzymanie większości oszczędności na giełdzie to głupi pomysł, ale to samo dotyczy trzymania większości oszczędności np. w PLN (także w formie fizycznej gotówki), a nawet w fizycznym złocie...

Inna rzecz, że nawet amator jak ja może z powodzeniem spekulować na giełdzie, ostatnio w ok. dwa miesiące zarobiłem dobrych kilka procent
Trzymanie większości oszczędności na giełdzie to głupi pomysł, ale to samo dotyczy trzymania większości oszczędności np. w PLN (także w formie fizycznej gotówki), a nawet w fizycznym złocie...

Inna rzecz, że nawet amator jak ja może z powodzeniem spekulować na giełdzie, ostatnio w ok. dwa miesiące zarobiłem dobrych kilka procent na stosunkowo bezpiecznym ETFDAX — na pewno zarobek na niemieckiej gospodarce jest nieporównywalnie bardziej prawdopodobny, niż na Lotto, a przecież mnóstwo ludzi gra w Lotto.
~tedi
mnie w tym wszystkim ciekawe tylko i wyłącznie jedna rzecz. Mianowicie kiedy to wszystko yebnie, bo to że yebnie jest pewne jak śmierć.
~mhm
W tym rzecz — może za miesiąc może za sto lat.

Ale drugie pytanie: jak? To nie musi być krach finansowy, może być konkretna wojna (na co wiele wskazuje)..
~Flex
już niedługo... " -10 W Rio, dżuma w Santa Fe ... " cyt. z Lady Pank. NIewykluczone że znicz olimpijski będzienie tylko zwiastunem letnich igrzysk. W 2008znicz w Pekinie rozpoczął atak Saakaszwilego na zbuntowane prowincje i atak Rosji na Gruzję. A tego lata po kilku miesiącach reform Balcerowicza, zagrożona utratą już niedługo... " -10 W Rio, dżuma w Santa Fe ... " cyt. z Lady Pank. NIewykluczone że znicz olimpijski będzienie tylko zwiastunem letnich igrzysk. W 2008znicz w Pekinie rozpoczął atak Saakaszwilego na zbuntowane prowincje i atak Rosji na Gruzję. A tego lata po kilku miesiącach reform Balcerowicza, zagrożona utratą władzy ekipa na Ukrainie, może zdesperowana i chcąca zjednać poparcie ugrupowań nacjonalistycznych ruszyć po oderwany wschód kraju i konflikt rozpęta się na nowo. Przy wtórze tych armat jakieś spektakularne bankructwa, ścięcie ratingów, ewakuacja kapitału z rynków b i c. To taka" szachowa" prognoza na kilka ruchów do przodu.
~xzcv
Skoro pan Kolany wie, że QE nie pomaga to wiedzą to również w EBC. Jest zatem inny powód dodruku o którym się nie mówi. Ja stawiam na odkupienie od znajomków pozycji inwestycyjnych, w które nikt inny nie da się już ubrać, a które są skazane na ostrą przecenę.
~mis
nie rozumiem jednego - dlaczego podawana jest jakaś tabelka z krajami europejskim to pominięta jest Polska? Tak trudno ją dorzucić do zestawienia?
~Oleńka
Ją zapewne starannie wyłuskano z tabelki. )

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki